Zawodnicy amatorskiego klubu „Dynamo Wrocław” na codzień grają w najniższej klasie rozgrywkowej. Występują w bordowo – czarnych strojach. Są zdziwieni, że lokalni kibice odbierają to jako nawiązanie do barw OUN – UPA. „- Jeżeli komuś nie odpowiadają nasze barwy, to może kupić nam 23 nowe komplety strojów. ” – mówi zawodnik ukraińskiej drużyny, Iwan Sawczenko.

Drużynę skrzyknął przez internet, Serhij Nedbajło, 36-letni biznesmen, miłośnik piłki nożnej, a w przeszłości trener kilku pierwszoligowych klubów na Ukrainie. Klub został oficjalnie zarejstrowany w lipcu 2015 roku. Ukraińcy w nim grający na codzień pracują we Wrocławiu i okolicach. Pochodzą z różnych części Ukrainy, w tym także z ogarniętego konfliktem wewnętrznym Donbasu.

Czytaj również: We Wrocławiu powstał klub piłkarski tylko dla Ukraińców

Jak twierdzi „Gazeta Wyborcza”, Dynamo Wrocław w dużej mierze utrzymuje się dzięki pieniądzom Nedbajły, który kilka tygodni temu musiał wrócić na Ukrainę, bo wygasła jego wiza.

Drużynę wspierają również fundacja „Ukraina” oraz Honorowy Konsulat Ukrainy we Wrocławiu.

Maksym Siabro, pochodzący z Kijowa 25 – letni bramkarz drużyny a na codzień pracownik jednej z firm zajmującej się zielenią miejską, dzieli się z dziennikarzem „Wyborczej” swoimi spostrzeżeniami na temat konfliktu na wschodzie Ukrainy: – Odnoszę wrażenie, że moi rodacy przyzwyczaili się już do wojny. Wystarczy pojechać na wschód Ukrainy, by przekonać się, że ludzie wiodą tam normalne życie. Nikt nie martwi się, że nie ma jedzenia albo benzyny, by podjechać samochodem i zabrać zabitego.Żołnierze, którzy wracają z frontu, mówią, że zobojętnienie miejscowych ludzi to obecnie największy problem. Wydaje mi się, że niektórzy stracili przez nie sens walki. W końcu jeszcze kilkanaście miesięcy temu mieli za sobą kilka milionów Ukraińców. Dziś ich los na froncie niewielu już interesuje– tłumaczy po czym dodaje: – Osobiście uważam, że nasz rząd sam nie wie, czy ta wojna ma sens czy nie. To wygląda na jeden wielki biznes. Obie strony zarabiają na tym konflikcie ogromne pieniądze kosztem takich ludzi jak my.

Piłkarze skarżą się na wyzwiska ze strony lokalnych kibiców, które – jak pisze „Wyborcza” zdarzają się zwłaszcza na wsiach. – Najgorzej jest na wioskach. W mieście nie doświadczamy tego typu zachowań. We Wrocławiu drużyny oceniają nas pod kątem naszych umiejętności. Na wsiach patrzą na nas jako drużynę Ukraińców, a nie grupę piłkarzy. Zdarza się, że na trybunach zbierze się jakaś banda, która przez całe spotkanie krzyczy obraźliwe hasła pod naszym adresem. Zresztą sami zawodnicy czasem zachowują się podobnie. To trochę przykre, ale nie mamy na to wpływu. Staramy się odpowiadać golami na boisku –komentuje Siabro.

Wszystko z powodu barw, jakie wybrali sobie piłkarze „Dynama”, a te są bordowo – czarne. Ukraińcy tłumaczą, że wybrali właśnie takie, aby móc łatwo odróżniać się od innych drużyn.

-To kompletna bzdura. Gramy w takich barwach, bo w lidze są drużyny, które grają w białych bądź niebieskich strojach. My gramy w bordowych po to, aby nie zdarzyła się sytuacja, w której przed meczem okazuje się, że oba zespoły wyglądają podobnie.– mówi Iwan Szewczenko, 19 – letni kapitan drużyny.

– Jeżeli komuś nie odpowiadają nasze barwy, to może kupić nam 23 nowe komplety strojów. Zmiana koszulek całej drużynie wiąże się z dużymi kosztamidodaje.

kresy.pl/ wroclaw.gazeta.pl

Reklama



11 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. krok :

    Wchodzenie do czyjegoś domu z brudnymi buciorami. Nie szanują naszych wymordowanych przodków, nie będę szanowani przez nas. Dobrze wiedzą co Polacy myślą o takich barwach, a jeszcze na ukraińcu to przekaz jest oczywisty. Nie powiem jak lewacy, że to ruska prowokacja, bo to kolejna ukraińska prowokacja. Żeby kiedyś goli nie wracali z meczu, radzę im zmienić te stroje.

  2. pro_patria :

    To, co dzicz wyrabia w naszym kraju przechodzi wszelkie granice. Jednakże, cóż się dziwić wieloletnia poprawność polityczna względem nich przynosi takie właśnie owoce. Czy ktokolwiek wyobraża sobie istnienie w Izraelu zespołu o nazwie Mengele ( a my mamy enej) czy występowanie drużyny piłkarskiej ze swastyką na koszulce ?? Motłoch celowo wybrał te właśnie barwy (kolor bordowy wybrali specjalnie, czerwony byłby zbyt oczywisty), gdyż one ich definiują, w pełni się ze zbrodniczą ideologią morderców identyfikują. Fakt, że je przywdziewają w państwie swoich ofiar i jeszcze bezczelnie jęczą na reakcje kibiców najdobitniej świadczy o braku elementarnego szacunku do Polski i Polaków.