Ursus stworzył pierwszy autobus z napędem wodorowym i największym zasięgiem ze wszystkich autobusów elektrycznych dostępnych w tej chwili na rynku. Prezes firmy przyznaje, że pojazd już wzbudza zainteresowanie za granicą.

W rozmowie z portalem Dziennik.pl prezes zarządu Ursusa, Karol Zarajczyk powiedział, że autobus wodorowy City Smile Fuel Cell Electric Bus, zaprezentowany w Hanowerze, to konstrukcja własna spółki Ursus Bus. Pojazd powstał w lubelskiej fabryce, we współpracy z podmiotami zagranicznymi: niemiecka firma Ziehl-Abegg dostarczyła silniki, a HyMove z Holandii – napęd wodorowy.

Przeczytaj: Ursus wchodzi na niemiecki rynek dzięki interwencji wicepremiera Morawieckiego

Autobus może pomieścić co najmniej 75 pasażerów, w tym 28 na miejscach siedzących. Układ siedzeń może jednak zostać przebudowany w zależności od zapotrzebowania odbiorcy. Na jednym tankowaniu wodorem może przejechać ok. 450 km i posiada najdłuższy zasięg ze wszystkich autobusów elektrycznych dostępnych w tej chwili na rynku.

Przeczytaj: Ursus będzie produkował elektryczne autobusy

Zarajczyk przyznaje, że w Europie jest zainteresowanie pojazdem, ale wszystko znajduje się na etapie wczesnych negocjacji. Szacunkowa cena jednego egzemplarza ma wynosić ok. 800 tys. euro, przy czym cena finalna ma zależeć od konfiguracji. Autobus będzie produkowany w Lublinie, jak tylko pojawią się pierwsze zamówienia, tj. za kilka-kilkanaście miesięcy.

– Głównym rynkiem zbytu w kolejnych latach będzie przede wszystkim zagranica, gdzie takie pojazdy – ze względów ekologicznych – są coraz bardziej popularne i kosztowo konkurencyjne w porównaniu z tradycyjnymi– mówi prezes Ursusa w rozmowie z dziennikiem.pl.

Przeczytaj: W Ursusie będzie działać największa w Polsce drukarka 3D

W połowie września, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, Ursus zaprezentował prototyp elektrycznego pojazdu dostawczego. Otworzono również odremontowaną halę produkcyjną, znajdującą się w dawnej lubelskiej fabryce samochodów.

Dziennik.pl / Kresy.pl

Reklama



7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • pitlab :

      Zerknij na stronę HyMove – oni produkują ogniwa paliwowe, czyli ogniwa zasilane wodorem produkujące prąd. Tak jest pewnie rozsądniej, bo całość pracuje ciszej niż wodorowy silnik spalinowy (nie wiem czy taki istnieje, ale przypuśćmy że tak) i nie wytwarza tlenków azotu, co pewnie było by nieuniknione przy spalaniu wodoru w powietrzu.

      • kojoto
        kojoto :

        Już w tej chwili dysponujemy alternatywnymi paliwami, nie bazującymi na ropie, ale międzynarodowa mafia finansowa musi jeszcze swoje na ropie zarobić. Miałem przez kilka tygodni założoną instalację produkującą wodór w moim aucie – silnik benzynowy. Zakładany był do tego jakiś układzik, który regulował ilość wytwarzanego wodoru. Wodór był tylko częścią w mieszance dostarczanej do komory w założeniu miał obniżyć zużycie paliwa. Możliwe, że było to dobre rozwiązanie dla silników bez turbiny, ale w moim aucie niestety dochodziło do tego, że korku spalanie spadało do 4-5 litrów na 100 km, a w trasie przekraczało 15 litrów na 100. Prawdopodobnie przyczyną była turbina, która włącza się przy wyższych obrotach.