Wiceprezes PGZ Jan Grabowski i Paweł Kowal ujawnili w Kijowie plany uruchomienia na Ukrainie produkcji luf do polskich armatohaubic Krab. To kolejny etap współpracy, który ma zapewnić ciągłość eksploatacji kluczowego uzbrojenia.
31 lipca w Kijowie doszło do rozmów pomiędzy przedstawicielami Polski a ukraińskimi partnerami w zakresie rozwoju współpracy zbrojeniowej. Podczas wywiadu udzielonego agencji Interfax-Ukraina, przewodniczący Rady ds. Współpracy z Ukrainą Paweł Kowal oraz wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Jan Grabowski ujawnili, że omawiane są plany uruchomienia na terytorium Ukrainy produkcji luf kalibru 155 mm do polskich armatohaubic Krab.
Proponowane przedsięwzięcie ma stanowić kolejny krok we wspieraniu eksploatacji sprzętu artyleryjskiego dostarczonego przez Polskę. Na miejscu od pewnego czasu działa już firma Orel, zajmująca się naprawami armatohaubic Krab wykorzystywanych przez Siły Zbrojne Ukrainy. W początkowej fazie konfliktu obecni byli tam także polscy specjaliści, o czym wcześniej informował dziennikarz Wirtualnej Polski, Łukasz Michalik. Z czasem jednak ich obecność została ograniczona na rzecz wyszkolonego personelu ukraińskiego.
Obecnie trwają rozmowy o możliwości lokalnej produkcji elementów kluczowych dla dalszego użytkowania Krabów. Szczególne znaczenie mają lufy, których żywotność zależy m.in. od rodzaju używanej amunicji oraz intensywności prowadzonego ognia. Wysokie obciążenie ogniowe, użycie maksymalnych ładunków prochowych oraz brak chłodzenia po ostrzale mogą znacząco przyspieszyć zużycie lufy.
Drugiego marca w mediach społecznościowych należących do United24 Media pojawiło się nagranie, w którym ukraińscy żołnierze wyrażają pozytywne opinie na temat armatohaubic Krab przekazanych przez Polskę. Jeden z nich, komentując działanie sprzętu, porównał go do popularnej marki samochodów, mówiąc: „To jest audi”.
Nagranie przedstawia krótką wypowiedź ukraińskiego wojskowego, który podkreśla skuteczność polskiego uzbrojenia. „Jest bardzo zdolna” – mówi o Krabie. Zwraca także uwagę na jego „nieśmiertelność”, co uzasadnia możliwością łatwej naprawy w terenie. „Jeśli coś się popsuje, to można to łatwo samodzielnie naprawić, nawet w terenie” – wyjaśnia żołnierz.
Jak informowaliśmy na naszym portalu, ukraińska załoga samobieżnej armatohaubicy Krab trafiła rosyjską pozycję z odległości 70 km. Jednak rekord ten został osiągnięty w dużej mierze dzięki specjalnej amunicji kierowanej dalekiego zasięgu, której dostawa nigdy nie została publicznie ogłoszona.
Dziennikarze cytują przedstawicieli PGZ, którzy ujawnili, że ukraińscy artylerzyści osiągnęli ten rekordowy atak. Nie ujawnili jednak, kiedy ani gdzie to nastąpiło.
Według Defence24 z takiej odległości Krab mógł trafić w cel tylko za pomocą specjalnych pocisków kierowanych Vulcano GLR. Sugeruje to, że adaptacja amunicji Vulcano do Kraba została już osiągnięta, co potencjalnie ułatwi jej przyszłą integrację z polską armią.
Kresy.pl/Interfax-Ukraina
































