Separatystyczne nastroje na Krymie wpływają na rozwój wydarzeń w sąsiednich, byłych republikach radzieckich. Republiki Nadbałtyckie, region Kaukazu, czy może w końcu Mołdawia. Wiele wskazuje, że to miejsca, na które skierowana jest uwaga Władimira Putina.

Położona niedaleko Krymu Mołdawia, bliska kulturowo i językowo Rumunii od lat zgłasza europejskie aspiracje. Kiszyniów, w odróżnieniu od Kijowa, podpisał umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską. Fakt jej podpisania pociągnął za sobą wzrost nastrojów antyeuropejskich i separatystycznych. I co ciekawe, ich motorem jest nie tylko ludność rosyjska, ale także w dużej mierze Gagauzi. Gdy na Krymie blisko sto procent Tatarów zbojkotowało tzw. referendum, mołdawscy Gagauzi, potomkowie średniowiecznych plemion tureckich, zajęli zgoła odmienne stanowisko.

Napięcie w Mołdawii wzrosło po referendum z 2 lutego br. W wyniku głosowania aż 98 proc. uprawionych opowiedziało się za wyjściem Gagauzji z Republiki Mołdawii i integracją z Unią Celną. W Kiszyniowie referendum uznano za nielegalne.

W swoich działaniach Autonomiczna Republika Gagauzji posuwa się znacznie dalej. Parlament republiki przyjął postanowienie o stworzeniu tzw. Gwardii Narodowej, która stanie się prawdopodobnie zaczątkiem własnej armii. W ten sposób miejscowi mają sami bronić się przed działaniami Kiszyniowa. Gwardia Narodowa składać ma się z drużyn. Pomysł ich sformowania zrodził się w parlamencie po tym, jak blisko 100 uzbrojonych policjantów z oddziałów specjalnych przeprowadziło nalot na stacje benzynowe sieci CONAN. Mołdawskie organa ścigania podejrzewają, że sieć ta ma na swoim koncie wiele oszustw podatkowych na wielką skalę, a także inne przestępstwa gospodarcze.

Aby sformować drużyny Gwardii Narodowej, władze Gagauzji nie muszą dokonywać żadnych korekt obowiązującego prawa. Deputowani wykorzystają już funkcjonującą „ustawę o Gwardii Narodowej”. Za praktycznym wykorzystaniem tej ustawy zagłosowało 25 na 30 obecnych w parlamencie deputowanych.

Jakie będzie zatem pole działania drużyn? Początkowo pojawią się zaopatrzone w pałki uliczne patrole. Pojawią się nowe punkty kontrolne, a istniejące otrzymają wzmocnienia. Ich zadaniem ma być m.in. informowanie dozbrajanych z czasem drużyn Gwardii o ruchach oddziałów policyjnych i wojskowych z Kiszyniowa.

Rosyjski wicepremier Dmitrij Rogozin, który przestrzegał mołdawskie władze przed proeuropejską polityką, w ostatnim czasie zintensyfikował spotkania z prezydentem separatystycznego Naddniestrza. To niewątpliwie poważny sygnał do niepokoju dla Kiszyniowa.

Polonia Chriistiana PCh24.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz