Były milicjant, oskarżony o pomoc w zorganizowaniu zabójstwa Anny Politkowskiej, zasłabł przed sądem. Dmitrij Pawluczenkow miał trafić na 12 lat do łagru za współudział w morderstwie. Na razie znalazł się pod opieką lekarzy.
Jego skazanie wydawało się niemal pewne. Pawluczenkow zawarł bowiem układ z prokuraturą. W zamian za pomoc w śledztwie ma dostać łagodniejszy wyrok. Oburzona takim porozumieniem jest rodzina zamordowanej dziennikarki. W opinii jej pełnomocników, Pawluczenkow unika wskazania zleceniodawców zabójstwa. Na rozprawy czekają w aresztach: podejrzany o zorganizowanie grupy przestępczej “Łom” Ali Gajtukajew i jego pomocnicy, trzej bracia Mahmudowowie. Bezpośrednim wykonawcą zlecenia miał być jeden z braci Mahmudowów, Rustam. Wyrok w sprawie zabójstwa Anny Politkowskiej, dziennikarki krytykującej Kreml, zapadł już raz w 2009 roku. Czwórka podejrzanych została uniewinniona. Z takim werdyktem nie zgodził się Sąd Najwyższy i nakazał ponowne przeprowadzenie śledztwa. Wysłanie Pawluczenkowa do kolonii karnej byłoby pierwszym wyrokiem skazującym w serii procesów o zamordowanie rosyjskiej dziennikarki.




























