Jeśli syryjski reżim znów użyje tego trującego gazu, to Stany Zjednoczone są zwarte i gotowe [oryg. „locked and loaded” – red.] – powiedziała amerykańska ambasador przy ONZ, Nikki Haley.

Podczas nadzwyczajnego sobotniego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, przedstawicielka USA Nikki Haley zdecydowanie broniła ataku rakietowego na Syrię.

W trakcie sesji Rosja przedstawiła swój projekt rezolucji ws. Syrii, potępiający ataki. Został on odrzucony w głosowaniu, przy czym za rosyjskim projektem głosowały Chiny i Boliwia. Choć wcześniej zarówno szef Pentagonu, jak i prezydent USA deklarowali odpowiednio, że był to „jednorazowy strzał”, a „misja została wykonana”, to Nikki Haley wyraźnie groziła kolejnymi atakami, jeśli dojdzie do kolejnych przypadków użycia broni chemicznej.

Przeczytaj: WSJ: szef Pentagonu powstrzymywał Trumpa przed szerszą akcją militarną w Syrii

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

– Rozmawiałam dziś rano z prezydentem Trumpem i powiedział, że jeśli syryjski reżim znów użyje tego trującego gazu, to Stany Zjednoczone są zwarte i gotowe [oryg. „locked and loaded” – red.] – powiedziała amerykańska ambasador przy ONZ. – Kiedy nasz prezydent nakreśla czerwoną linię, to nasz prezydent ją egzekwuje – dodała, nawiązując zdaniem części komentatorów do niesławnych deklaracji byłego prezydenta Baracka Obamy z 2012 roku. Dodała też, że cały tydzień spędzono na rozmowach i szukaniu rozwiązań dyplomatycznych. – Czas na rozmowy skończył się ubiegłej nocy.

Wcześniej rosyjski ambasador Wasilij Nienienzja ostro skrytykował USA i ich sojuszników za przeprowadzenie ataków rakietowych na Syrię, oskarżając ich o „nielegalną przygodę militarną” i „chuliganizm w stosunkach międzynarodowych”.  Zaznaczył, że Amerykanie lekceważą Kartę Narodów Zjednoczonych i samą RB ONZ. Wyraził też wątpliwość w prawdziwość doniesień na temat rzekomego ataku chemicznego przeprowadzonego jakoby przez władze w Damaszku, co dla Waszyngtonu było bezpośrednim powodem do ataku.  – Chcecie cofnąć ten kraj do epoki kamienia.

Nikki Haley w odpowiedzi oświadczyła, że to “rosyjska kampania dezinformacyjna pełną gębą”. – Zdjęcia martwych dzieci to nie fake news – podkreśliła. Poza nią, Rosjan krytykowali także ambasadorowie Wielkiej Brytanii i Francji, które pomagały USA w ostatnim ataku rakietowym. Zarzucali Moskwie, że chodzi rząd Asada i twierdzili, że „szereg dowodów” wskazuje, że to on jest odpowiedzialny za ataki chemiczne.

Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres wezwał spierających się dyplomatów do pohamowania „w tych niebezpiecznych okolicznościach” oraz do unikania jakichkolwiek działań, mogących doprowadzić do eskalacji. Jednocześnie zaznaczył, że Rada Bezpieczeństwa powinna wyrazić zgodę na specjalny mechanizm zapewniający, że odpowiedzialni za użycie w Syrii broni chemicznej zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

W sobotę rzeczniczka Departamentu Stanu USA Heather Nauert powiedziała, że nadszedł czas, by Rosja wzięła wreszcie odpowiedzialność za to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie:

– Mówiliśmy do Rosji, przestańcie, jeśli chcecie być odpowiedzialną stroną społeczności międzynarodowej, to Rosja musi wziąć na siebie odpowiedzialność i muszą to przerwać.

Ministerstwo obrony Rosji oświadczyło, że systemy syryjskiej obrony przeciwlotniczej przechwyciły i zniszczyły „znaczną część” pocisków manewrujących i pocisków typu „powietrze-ziemia” wystrzelonych przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników w kierunku celów w Syrii. Według szacunków Rosjan, było to około 70 proc. pocisków manewrujących. Przeciwnego zdania jest Pentagon, który twierdzi, że syryjskie systemy obrony przeciwlotniczej nie strąciły żadnego samolotu ani pocisku podczas trwania operacji.

foxnews.com / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Poznaniak74
    Poznaniak74 :

    No to ja bardzo przepraszam, jak to oświadczenie ma się do zapewnień Pentagonu o „całkowitym zniszczeniu składów broni chemicznej reżimu Assada” oraz „laboratoriów je produkujacych” przez co, jak także stwierdzono w oświadczeniu Pentagonu, „samą możliwość wyprodukowania takowych wykluczono na wiele lat'? Czyżby jednak istniały w Waszyngtonie podejrzenia że „rozumne rakiety” jednak nie trafiły dokładnie tam gdzie miały trafić?

    • jwu
      jwu :

      @Poznaniak74 Rozumne rakiety trafiły tam ,gdzie miały trafić (ponoć).Ale średnio inteligentny słuchacz TVN,TVP i Polsat powinien wiedzieć ,że gdyby zbiorniki z gazem były w Syrii ,i do tego zostały trafione przez te rakiety.To w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od miejsca składowania ,życie przestało by istnieć.Tak mnie uczono na lekcjach PO w szkole.Szkoda ,że wielu moich rówieśników o tym zapomniało ,i ślepo wierzą w komunikaty podawane przez ww.stacje.