Niemcy chcą zbudować własny terminal LNG

Według informacji Interfax Energy, Niemcy chcą posiadać własny terminal LNG. Miałby on powstać w rejonie Hamburga. Nie chodzi jednak o konwencjonalny gazoport jak polski w Świnoujściu.

Komisja Europejska zatwierdziła joint venture holenderskich przedsiębiorstw Gasunie i Vopak oraz niemieckiego Oiltanking. Ma ono zajmować się dostawami gazu skroplonego przez obiekt, który według planów miałby powstać w okolicach Hamburga. Względnie – w samym mieście. Wcześniej pod kątem lokalizacji brano pod uwagę także Wilhelmshaven i Rostock. W tej chwili, faworytem jest port Brunsbuttel w pobliżu Hamburga. Obiekt miałby służyć dostawom na potrzeby przemysłu chemicznego, a także bunkrowania oraz transportu cysternowego.

Według tych doniesień, Niemcy nie chcą jednak budować konwencjonalnego terminala. Takiego jak ten, który powstał w Świnoujściu. W tym przypadku, rozważane jest stworzenie mniejszego obiektu.

Plany dotyczące konwencjonalnego, niemieckiego gazoportu pojawiały się już wcześniej. Jednak jeszcze w 2008 roku z projektu takiego obiektu, który miał powstać  w Wilhelmshaven, wycofał się niemiecki E.ON. Trzy lata później w jego ślady poszła niemiecka spółka energetyczna RWE.

Kresy.pl istnieją dzięki wsparciu Darczyńców
Wesprzyj nas.

Jak przekonują rozmówcy Interfaxu, nastąpiło to z uwagi na bardzo dużą ilość gazu z Rosji na niemieckim rynku. Ponadto, w razie problemów łatwo jest sprowadzić LNG przez terminale Beneluksu. Stąd, budowa konwencjonalnego gazoportu uważana była za mało opłacalne przedsięwzięcie. W grę wchodzi natomiast mniejszy obiekt, taki jak statek do magazynowania i regazyfikacji LNG (FSRU). Podobne rozwiązanie wykorzystuje obecnie Litwa ze swoim pływającym terminalem „Independence” w Kłapedzie. W istocie to właśnie specjalny statek z instalacjami służącymi magazynowaniu, przeładunkowi i regazyfikazji skroplonego gazu, wtłaczanego w sieci przesyłowe.

Interfax podaje, ze przepustowość terminala miałaby wynosić 2 mld m sześc. rocznie. Przy czym w przeszłości Gasunie wspominało o 4 mld metrów sześc. Możliwe miałoby być tankowanie paliwa przez statki i cysterny bezpośrednio z obiektu. Dla porównania, obecna przepustowość Terminalna LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu wynosi 5 mld metrów sześciennych rocznie. W przyszłości wartość ta ma jednak zostać znacząco zwiększona – nawet do 10 mld m sześć/rok.

LNG z USA

Przypomnijmy, że kwestia importu przez Polskę LNG z USA była istotnym elementem rozmów podczas wizyty Donalda Trumpa w Polsce. A także deklaracji z jego strony. Podkreślał, że USA popierają Inicjatywę Trójmorza, w tym w kwestiach współpracy energetycznej. Polsce i Chorwacji bardzo zależy na rozwoju dostaw LNG z USA.

Podczas wspólnej konferencji prasowej, prezydent Andrzej Duda zaznaczył, że rozmowy dotyczyły także współpracy gospodarczej. – Mówiliśmy dużo o dostawach gazu LNG do Polski – powiedział prezydent. Wyraził radość z pierwszej dostawy LNG z USA. – To otwiera drogę do kolejnych kontraktów. Mam nadzieję, że niedługo będzie podpisany kontrakt długoterminowy – powiedział Duda. Podkreślił, że ma to znaczenie na rzecz dywersyfikacji źródeł energii.

Przeczytaj: Ukraina negocjuje dostawy gazu LNG z USA – Turcja blokuje Bosfor

Trump powiedział z kolei, że Stany Zjednoczone zdecydowanie popierają inicjatywę Trójmorza. Chcą także pomóc w kwestiach dotyczących dywersyfikacji źródeł energii, żeby kraje regionu nie były uzależnione od jednego dostawcy. Dodał, że do Polski przybędzie jeszcze więcej statków z amerykańskim gazem skroplonym. – Być może trochę podniesiemy wam cenę [LNG], ale Andrzej Duda to dobry negocjator – dodał żartobliwie Trump. – Mamy nadzieję, że wzmocniony relacje handlowe z Polską. Duda podkreślił, że najważniejsze jest „zielone światło” z obu stron na import LNG z USA.

Przeczytaj: Trump i Inicjatywa Trójmorza – idea a interesy

Gazowa sprawa

Uwagę w kontekście wypowiedzi Trumpa nt. amerykańskich dostaw LNG zwraca uwagę wtrącona w żartobliwym tonie uwaga o konieczności podniesienia ceny gazu i mocnych negocjacjach. Jak zaznacza portal Money.pl, negocjacje w kwestii ceny LNG z USA wciąż trwają. Co ważne, cena tego surowca jest kształtowana w oparciu o amerykański indeks Henry Hub. Stąd zwykle jest ona wyższa niż ta oferowana na europejskich rynkach. Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski mówił w tym kontekście, że aby cena amerykańskiego LNG zrównała się z  europejską, Amerykanie musieliby wziąć na siebie koszty transportu.

Ponadto, oficjalnie nie wiadomo, ile kosztował gaz dostarczony w czerwcu w ramach krótkoterminowej umowy typu spot między PGNiG i amerykańskim dystrybutorem. Jak zapewniał prezes PGNiG Piotr Woźniak, wynegocjowane warunki były jednak bardzo korzystne.

Niedawno Naimski zapowiedział, że Polska nie przedłuży kontraktu z Gazpromem. Przyznając jednak, że bezpieczeństwo energetyczne może mieć swoją cenę. Strategią rządu Beaty Szydło jest „zastąpienie” dostaw ze Wschodu, co ma zarówno aspekt gospodarczy, jak i w zakresie suwerenności. Według zapowiedzi, dostawy gazu z Rosji mają zakończyć się pod koniec 2022 r.. Co wynika z dwóch okoliczności. Wówczas wygasa kontrakt jamalski z Gazpromem, a wcześniej, tj. 1 października 2022 r., planowane jest uruchomienie gazociągu Baltic Pipe.

Naimski dopytywany m.in. o cenę bezpieczeństwa energetycznego, powiedział: – Bywa tak, że płacimy i będziemy chcieli zapłacić. Jeżeli mówimy, że w strategii jest cel zamiany dostaw ze Wschodu innymi dostawami, może się okazać, że tutaj będzie się kryła jakaś cena bezpieczeństwa.

Cire.pl / Kresy.pl

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz