Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
We wtorek analitycy projektu DeepState ostrzegli, że sytuacja wokół Konstantynówki w obwodzie donieckim rozwija się według „najcięższego scenariusza”. Według ukraińskiego projektu monitorującego działania wojenne rosyjskie siły wyszły na obrzeża miasta z kilku kierunków, zwiększają presję i przenikają w głąb zabudowy.
„Sytuacja wokół Konstantynówki rozwija się według najcięższego scenariusza, ponieważ przeciwnik wyszedł dosłownie ze wszystkich stron na obrzeża miasta, wywiera aktywną presję i przenika w głąb miejscowości” — podał we wtorek DeepState. Analitycy wskazali, że rosyjska piechota jest odnotowywana od strony wschodniej, przez Nowodmytriwkę, a także stale od strony Berestka i Illiniwki.
Według DeepState po osiągnięciu potrzebnych rubieży Rosjanie stopniowo przechodzą do długotrwałego „pochłaniania miasta”. Projekt ocenił, że w działaniach wokół Konstantynówki częściowo widać powtórkę scenariusza Pokrowska. „Z jakiegoś powodu powtarzają się błędy związane z próbami chaotycznego oczyszczania miasta, podczas gdy przeciwnik ma przestrzeń do przesuwania się i w razie potrzeby zmienia swoje pozycje” — napisali analitycy.
Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza rozwija czworonożne roboty naziemne określane w chińskich mediach jako „robo-wilki”. Maszyny przypominające duże psy mają wspierać żołnierzy w rozpoznaniu, transporcie zaopatrzenia i działaniach bojowych.
Roboty zostały pokazane w ćwiczeniach 76. Grupy Armii. Według chińskich mediów państwowych maszyny działały razem z żołnierzami i dronami, wykonując zadania rozpoznawcze, wspierając precyzyjne uderzenia oraz osłaniając natarcie.
„Robo-wilki” mają być wyposażone w kamery, sensory, systemy LiDAR oraz moduły umożliwiające przenoszenie zapasów lub uzbrojenia. Chińskie źródła podają, że część robotów używanych podczas ćwiczeń miała karabiny QBZ-191 albo moduły rozpoznawcze. Maszyny mają poruszać się w trudnym terenie i działać tam, gdzie wysłanie żołnierzy wiązałoby się z dużym ryzykiem.
Rosyjskie władze wojskowe twierdzą, że ukraiński dron zaatakował jadąc w obwodzie briańskim autobus z dziećmi. Były to dzieci z Białorusi jadące do czarnomorskiego Gelendżyk.
Pierwsze informacje o autobusie z niepełnoletnimi trafionym przez dron nadeszły około godz. 10 czasu warszawskiego. Pojazd miał zostać zaatakowany, gdy znajdował się na drodze koło miejscowości Rudnia. Na skutek tego ataku zginęła jedna osoba, a osiem zostało rannych, twierdzi białoruska, państwowa agencja informacyjna BelTa. Wszyscy pozostali trafili do miasta Pocziep w obwodzie briańskim. Według RIA Nwosti zginęła dorosła kobieta. Wśród rannych jest sześcioro dzieci.
Zatakowany autobus poruszał się wraz z innym. W autobusach znajdowało się 41 dzieci: 28 uczniów z rzeczyckiej Szkoły Sportowej nr 2 dla Dzieci i Młodzieży, którzy jechali na obóz treningowy, oraz 13 dzieci uczęszczających do prywatnego studia tańca. Niektórym dzieciom towarzyszyli rodzice, a pozostałym osoby uprawnione do opieki, podała BelTa.
Podczas prac związanych z budową drogi krajowej do przyszłej elektrowni jądrowej „Lubiatowo-Kopalino” w Jackowie na Pomorzu archeolodzy odkryli dwa kurhany z wczesnej epoki żelaza oraz ślady dawnego zaplecza gospodarczego.
O znaleziskach poinformował gdański oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Czytaj też: Polski atom miał kobiece imiona. Historia zapomnianego programu jądrowego PRL
W Toruniu odbył się Marsz Bezpieczeństwa poświęcony pamięci Klaudii K., brutalnie zaatakowanej w czerwcu 2025 roku w Parku Glazja. Uczestnicy przeszli przez centrum miasta, modlili się przy krzyżu upamiętniającym ofiarę i domagali się większego bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej.
W niedzielę w Toruniu odbył się Marsz Bezpieczeństwa poświęcony pamięci 24-letniej Klaudii K., brutalnie zaatakowanej w czerwcu 2025 roku w Parku Glazja. Uczestnicy wydarzenia przeszli ulicami centrum miasta, oddali hołd zamordowanej kobiecie i domagali się większego bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej.
Marsz zorganizowały środowiska narodowe i kibicowskie. W wydarzeniu uczestniczyły także rodziny z dziećmi, a jego przebieg został podzielony na dwie części.
„Admirał Grigorowicz nie będzie wracał do domu tą trasą? Pytam uprzedzająco, na wypadek gdyby ambasada Wielkiej Brytanii zdecydowała się na niebezpieczne zbliżenie” — napisała Zacharowa na Telegramie.
Zdziwienie? To po ukraińcach a na równi z holendrami najbardziej nam nieprzyjazne państwo w Europie.
No nie, to nasi bracia, tak jak banderowcy z UPA oraz ich następcy. Taką mamy rodzinę.
Po 1 wśw w Wilnie było 6% Litwinów- pytam się skąd oni się tam wzięli podobnie jak Ukropy we Lwowie których było 15%. ?