Wkrótce potem jak Unia Europejska zablokowała, a w konsekwencji unicestwiła projekt gazociągu South Stream, Władimir Putin triumfalnie zapowiadał porozumienie z Turcją dzięki któremu rosyjski gazociąg i tak przejdzie po dnie Morza Czarnego. Jak na razie między Moskwą a Ankarą porozumienia brak.
Spór między Rosją a Turcją dotyczy rabatu z jakim ta druga mogłaby nabywać rosyjski gaz. Uzgodniono, że będzie on wynosił 10,25%. Gazprom chce aby rabat był naliczany od ceny kontraktowej, tureckie przedsiębiorstwo Botach preferuje zaś by naliczać go od ceny bazowej. Różnica przy tysiącu metrów sześciennych gazu wynosząca kilka dolarów, przy ilościach idących w miliardy metrów sześciennych urasta do poważnej kwoty. Negocjacje przeciągają się mimo, że obu stronom powinno zależać na jak najszybszym dojściu do porozumienia. Turecka lira szybko słabnie wobec dolara, a to w właśnie w amerykańskiej walucie mają być realizowane kontraktowe należności.
Planowany w miejsce South Stream – Południowgo Strumienia gazociąg Turecki Strumień ma osiągnąć przepustowość 63 miliardy metrów sześciennych rocznie. Ma być ukończony jeszcze w grudniu 2016 r.
tvrain.ru/kresy.pl




























