Na Litwie rozpoczęła się w piątek kampania wyborcza przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się 12 października.
O 141 miejsc w litewskim Sejmie walczy ponad 1,5 tys. kandydatów z 21 partii oraz ośmiu kandydatów niezależnych.
Wśród kandydujących jest ponad 150 Polaków, startujących z list polskiej partii – Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL) i z partii ogólnokrajowych.
Dotychczasowe sondaże najwięcej szans na zwycięstwo dają litewskiej partii konserwatywnej – Związek Ojczyzny-Litewscy Chrześcijańscy Demokraci, obecnie rządzącej – Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej, partii zdymisjonowanego prezydenta Rolandasa Paksasa – Porządek i Sprawiedliwość oraz Partii Pracy Viktora Uspaskicha – milionera rosyjskiego pochodzenia, mającego powiązania z Gazpromem.
AWPL w tych wyborach stawia sobie ambitne zadanie przekroczenie wymaganego 5-procentowego progu wyborczego i wprowadzenie do Sejmu 6-7 osób. Obecnie AWPL ma w Sejmie jednego przedstawiciela – przewodniczącego partii Waldemara Tomaszewskiego.
Obserwatorzy prognozują, że przyszły Sejm w porównaniu z obecnym będzie jakościowo gorszy, przy tym zaznaczają, że: “ten był naprawdę zły”. Odnotowują, że wśród kandydatów jest niewielu prawników i ekonomistów. “Większość kandydujących nie potrafi czytać ustaw, a co dopiero ich analizować” – mówią.
Kampania wyborcza, w porównaniu z poprzednimi kampaniami, zapowiada się też mniej atrakcyjnie. Po znowelizowaniu ustawy o wyborach, w celu wyrównania szans dużych i małych partii, zakazano swobodnego rozwieszania plakatów i billboardów, można je umieszczać tylko w wyznaczonych miejscach. Zakazano też reklamy partii w radiu i telewizji oraz organizowania w mediach debat politycznych, finansowanych przez same partie, mogą one być finansowane tylko z budżetu państwa. Ponadto kandydaci mają zakaz rozdawanie prezentów w ramach kampanii wyborczej oraz organizowania koncertów bądź poczęstunków.
Równocześnie z wyborami parlamentarnymi na Litwie odbędzie się referendum w sprawie przedłużenia pracy Ignalińskiej Elektrowni Atomowej.
Referendum będzie miało charakter konsultacyjny. Politycy uważają, że jeżeli Litwini opowiedzą się za przedłużeniem pracy siłowni, co jest bardzo prawdopodobne, to zyskają poważny argument w negocjacjach litewskiego rządu z Komisją Europejską w tej kwestii.
Litwa wstępując do Unii Europejskiej, zobowiązała się w trakcie akcesyjnym, że w 2009 roku zamknie drugi, ostatni blok elektrowni ignalińskiej z reaktorem typu czarnobylskiego.
PAP / mb




























