
Limity na paliwo w Słowenii. Tylko 50 litrów dziennie
/0 Komentarze/w Europa Południowa, społeczeństwo, Wydarzenia /Przez Mateusz PławskiW obliczu rosnącego popytu i napiętej sytuacji międzynarodowej Słowenia wprowadza limity tankowania. Władze uspokajają, że surowca nie zabraknie, ale logistyka nie nadąża za potrzebami rynku.
Słowenia zdecydowała się na wprowadzenie tymczasowych ograniczeń w tankowaniu na stacjach paliw. To odpowiedź na niedobory wynikające z masowego robienia zapasów oraz zwiększonego zainteresowania paliwem ze strony zagranicznych kierowców – informuje w niedzielę agencja Reutera.
W związku z narastającymi problemami z dostępnością paliwa rząd podjął zdecydowane działania, ograniczając jego sprzedaż. Nowe przepisy przewidują, że właściciele samochodów osobowych mogą zatankować do 50 litrów dziennie. Dla firm, w tym także sektora rolniczego, limit wynosi 200 litrów. Ograniczenia weszły w życie w niedzielę, w dniu wyborów parlamentarnych. Będą obowiązywać do odwołania.
Jak wskazują media, powołujące się na doniesienia agencji Reuters, przyczyną tej decyzji jest przede wszystkim zwiększone gromadzenie paliwa przez obywateli, którzy obawiają się skutków gospodarczych konfliktu w Iranie. Dodatkowym problemem jest napływ kierowców z innych krajów, którzy również tankują w Słowenii, co dodatkowo obciąża lokalny rynek.
Premier Słowenii Robert Golob zaapelował o zachowanie spokoju, podkreślając, że państwo dysponuje wystarczającymi rezerwami. „Chciałbym zapewnić, że paliwa w Słowenii nie zabraknie, magazyny są pełne i nie będzie żadnych niedoborów” – powiedział. Zaznaczył jednocześnie, że trudności mają charakter logistyczny i wynikają z problemów z dystrybucją paliwa do stacji, a nie z jego faktycznego braku.
W celu poprawy sytuacji do transportu paliw zaangażowano wojsko, które udostępni swoje cysterny. Podobne środki podejmowały także inne państwa regionu w odpowiedzi na kryzys paliwowy. Dodatkowo rząd zobowiązał operatorów stacji do codziennego raportowania poziomu zapasów, co ma umożliwić szybką reakcję w razie pogorszenia sytuacji. Władze zaleciły także opracowanie specjalnych zasad obsługi dla kierowców przejezdnych.
Na poziomie detalicznym sytuacja pozostaje napięta. Największy krajowy koncern paliwowy Petrol odnotowuje poważne braki, co doprowadziło do powstawania kolejek i czasowego zamykania części stacji. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku węgierskiej grupy MOL, której stacje pozostają otwarte, choć już wcześniej wprowadzono tam bardziej restrykcyjne limity – klienci indywidualni mogą zatankować maksymalnie 30 litrów paliwa.
Na nadzwyczajnym posiedzeniu w niedzielę rząd oskarżył sprzedawcę Petrol o brak działań mających na celu usunięcie zakłóceń w dystrybucji paliw i zarządził wszczęcie dochodzenia w sprawie możliwych naruszeń w obrocie paliwami i zarządzaniu krytyczną infrastrukturą.
Petrol odrzucił oskarżenia rządu, stwierdzając w oświadczeniu opublikowanym przez państwową agencję prasową STA, że problemy w niektórych punktach sprzedaży były wyłącznie wynikiem nagłego wzrostu popytu w ostatnich dniach. Firma odrzuciła wszelkie sugestie dotyczące nieprawidłowości lub odpowiedzialności za braki na stacjach.
„W firmie działa grupa ds. koordynacji kryzysowej, która na bieżąco monitoruje sytuację i dostosowuje środki mające na celu stabilizację dostaw” – poinformował Petrol.
Zobacz: Azja narażona na niedobory paliw. Analitycy ostrzegają przed skutkami blokady Ormuz






























