Kukiz’15 domaga się kontroli sieci handlowych sprzedających „polskie” produkty

Kukiz’15 chce, żeby działające w Polsce sieci handlowe zostały skontrolowane pod kątem rzetelnego informowania klientów o kraju pochodzenia sprzedawanych w nich produktów spożywczych.

W tym tygodniu poseł Jarosław Sachajko mówił podczas konferencji w Sejmie o jednej ze swoich interwencji w zagranicznej sieci sklepów. Sprzedawano w nim warzywa i owoce, twierdząc, że pochodzą z Polski, podczas gdy faktycznie tego rodzaju produktów było tam niewiele.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6638.82 PLN    (30.17%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Zdaniem Sachajki, dotychczasowe działania instytucji kontrolujących były nieskuteczne.

– Nie możemy dalej pozwolić na to, żeby polscy konsumenci byli oszukiwani – mówił poseł Kukiz’15. Zaznaczał, że nie można też pozwalać na oszukiwanie polskich rolników, ponieważ „zainwestowaliśmy ogromne pieniądze w polskie rolnictwo, mamy dobrą markę produktów, a sprzedajemy nie nasze produkty”.

 

Poseł powiedział też, że Kukiz’15 przygotowało ustawę o łączeniu inspekcji, żeby „te inspekcje, które są odpowiedzialne za kontrole produktów – za odpowiednie znakowanie tych produktów, za kontrole, aby nie było takich fałszerstw do jakich dochodzi – działały”. Zdaniem Sachajki, obecnie inspekcje te nie spełniają swojej funkcji.

Ponadto, posłowie Kukiz’15 proponują, żeby towary oznaczać flagami narodowymi, co ich zdaniem zwiększy konkurencyjność i podniesie jakość produktów z zagranicy. Politycy z prośbą o interwencję zwrócili się do UOKiK oraz Inspekcji Handlowej.

Przypomnijmy, że wcześniej analogiczny pomysł ws. znakowania żywności zgłosił ruch społeczno-polityczny rolników AGROunia. Niedawno rozpoczęli oni też akcję zamieszczania w mediach społecznościowych zdjęć produktów z Biedronki mających oznaczenia kraju pochodzenia wprowadzające klienta w błąd. Według nich jest to lepsza metoda walki z nieuczciwymi praktykami niż skargi do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Jako produkt polski oznaczono w Biedronce ziemniaki z Holandii, czosnek z Portugalii i gruszki z Belgii. Te ostatnie miały nawet etykietę „Jedz co polskie”. Błędną informację odnośnie pochodzenia towaru zawierały wywieszki z ceną na stoiskach. O prawdziwym kraju pochodzenia można było się dowiedzieć z etykiet na samym towarze. Zdaniem AGROUnii służy to wprowadzaniu klienta w błąd, ponieważ konsumenci przede wszystkim patrzą na wywieszki z ceną.

W ubiegłym roku opisywaliśmy sprawę supermarketów sprzedających zagraniczne ziemniaki jako polskie, podczas gdy rząd blokuje zmianę przepisów. Rolnicy zrzeszeni w Unii Warzywno Ziemniaczanej domagają się oznakowania flagą kraju pochodzenia sprzedawanych w Polsce ziemniaków. Po wstępnej akceptacji Ministerstwo Rolnictwa zamroziło jednak projekt przepisów nakładających obowiązek umieszczania flagi kraju pochodzenia na opakowaniach ziemniaków. Zdaniem Juliusza Pająka z UWZ, proponowana przez ten ruch zmiana przepisów została zablokowana przez wielki biznes

– Dostawcy supermarketów doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że klient nie kupi ziemniaków oznaczonych niemiecką czy izraelską flagą, więc zrobią wszystko, by tego uniknąć – mówił portalowi Kresy.pl lider AGROunii, Michał Kołodziejczak.

RIRM / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz