Od przyszłego roku śmigłowce szturmowe Mi-24 będą stopniowo wycofywane ze służby, m.in. z powodu złego stanu technicznego. Przetarg na nowe maszyny ma zostać ogłoszony w 2017 roku. Jaki śmigłowiec zastąpi „latające czołgi”?

Pierwsze radzieckie Mi-24 trafiły do Polski w 1978 roku. Obecnie nasza armia dysponuje niespełna 30 śmigłowcami tego typu, które jednak wymagają bardzo kosztownych remontów. Sama konstrukcja również jest już przestarzała. Zgodnie z programem „Kruk” mają one zostać zastąpione przez nowe maszyny. Portal Polska-Zbrojna.pl przypomina głównych kandydatów, z których jeden może w przyszłości stać się głównym polskim śmigłowcem uderzeniowym.

Przeczytaj: Polskie Mi-24 „bezzębne” w starciu z czołgami? Od 4 lat nie mają pocisków przeciwpancernych

Dwa typy śmigłowców proponują nam Amerykanie. Pierwszy z nich to Bell AH-1Z Viper, opracowany pod koniec lat 90. XX wieku, następca słynnych maszyn z rodziny Cobra. Viper wszedł do produkcji seryjnej w 2010 roku i są użytkowane przez U.S. Marines. Śmigłowiec waży nieco ponad 5,5 tony i posiada dwa silniki turbowałowe General Electric T700-GE-401C, o mocy 1340 kW każdy, co pozwala mu osiągnąć prędkość ponad 350 km/godz. Jego podstawowym uzbrojeniem jest trzylufowe działko M197 kal. 20 mm, a także rakiety kierowane i niekierowane, przeznaczone do zwalczania celów lądowych, morskich, a także powietrznych.

Przeczytaj także: Bell Helicopter zacieśnia współpracę z Polską Grupą Zbrojeniową

W październiku br. informowaliśmy, że amerykański koncern Bell Helicopter złożył Polakom propozycję: jeśli Polska zdecyduje się na zakup śmigłowców AH-1Z i UH-1Y, to uruchomi w naszym kraju ich linię montażową. Przedstawiciele Bell Helicopter liczą na to, że po rezygnacji z zakupu Caracali, polski rząd zainteresuje się nabyciem śmigłowców z rodziny H-1. Wcześniej Bell zaproponował w ramach programu „Kruk” śmigłowiec uderzeniowy AH-1Z Viper, teraz rozszerza ofertę o maszynę wielozadaniową UH-1Y Venom. W rozmowie z DefenseNews.com, Gleason deklarował, że w ramach współpracy z PGZ Bell zaoferował uruchomienie w zakładach WZL-1 w Łodzi końcową linię montażową wraz z zapleczem remontowo-przeglądowym.

Już wcześniej Bell sygnalizował, że w razie wyboru śmigłowców szturmowych AH-1Z Viper w ramach programu Kruk, ich montaż może być prowadzony w Polsce. Bell Helicopter prowadził w tej sprawie negocjacje z zakładami w Mielcu.

Drugą propozycją z USA są najnowsze śmigłowce z rodziny Apache – Boeing AH-64E Guardian. Posiada dwa silniki GE T700-701D, o mocy 1470 kW każdy, dzięki którym może rozpędzić się do ponad 300 km/godz. Maszyna jest wyposażona w nowoczesny, sieciocentryczny system dowodzenia i kierowania walką. Uzbrojenie to działko automatyczne M230 kal. 30 mm, a także pociski kierowane systemu Hellfire (typu powietrze–ziemia), rakiety powietrze-powietrze AIM-92 Stinger oraz niekierowane pociski rakietowe kal. 70 mm Hydra. Eksperci podkreślali, że AH-64E jest najdroższą z proponowanych maszyn, ale zarazem jest ona sprawdzona w boju.

W kwietniu pojawiły się nieoficjalne informacje, według których MON był zdecydowany na zakup 24 śmigłowców Guardian. 16 z nich miałoby być składanych w zakładach w Łodzi.

W rozmowie z Kresami.pl ekspert NCSS i doświadczony pilot śmigłowców, generał Dariusz Wroński mówił, że Apache to maszyna doskonała, ale ważne jest to, co Polska mogłaby otrzymać ponadto. „Jeżeli by wynegocjowano gotowy produkt ‚z półki’, to dla polskiego przemysłu nic by z tego nie wynikało”– powiedział. Potencjalną możliwość dostrzegał w jakiegoś rodzaju polonizacji, m.in. w zakresie systemów uzbrojenia, łączności czy nawigacji, o czym jednak nie było żadnych wiadomości.

Bardzo krytycznie o ewentualnym zakupie śmigłowców Apache wypowiadał się z kolei gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych. – Wybralibyśmy najdroższy wariant z możliwych. I najgorszy dla polskiej zbrojeniówki. Polski przemysł nie dostanie technologii – nigdy. Polskie zakłady będą pompowały koła i przykręcały śrubki. Amerykanie nigdy nikomu nie przekazali technologii. I nie przekażąmówił Kresom.pl gen. Skrzypczak. – Prawdopodobnie chodzi o to, żeby pozyskać sympatię Amerykanów, a nie o rozsądną współpracę– dodał. Informacje na ten temat pojawiły się bowiem jeszcze przed lipcowym szczytem NATO w Warszawie.

Z kolei propozycja europejska to Eurocopter Tiger, opracowany w latach 80. XX wieku na zlecenie rządów Niemiec i Francji. Maszyna weszła do służby w 2003 roku. Tiger waży nieco ponad 3 tony. W wersji HAD, oferowanej Polsce, posiada napęd w postaci dwóch silników MTU Turbomeca Rolls-Royce MTR390, o mocy 1000 kW każdy. Potrafi wznieść się na wysokość ok. 4 km, a jego maksymalna prędkość to 290 km/godz. Poza podstawowym uzbrojeniem w postaci działka kal. 30 mm oraz niekierowanych pocisków powietrze–ziemia Hydra 70, śmigłowiec może być wyposażony w szereg kierowanych rakiet przeciwpancernych i przeciwlotniczych takich systemów, jak Spike, Hellfire, Mistral, HOT, Trigat czy Stinger.

Ostatnim z głównych oferentów jest turecki koncern Turkish Aerospace Industries, oferujący śmigłowiec T129 ATAK, czyli licencyjną wersję włoskiego śmigłowca Agusta A129 Mangusta. Jest on najlżejszą maszyną proponowaną w ramach programu „Kruk”, waży 2,5 tony. Napęd to dwa silniki LHTEC CTS-800 4A, o mocy 1014 kW każdy, dające maszynie prędkość maksymalną blisko 270 km/godz. Śmigłowiec ten wszedł do służby zaledwie dwa lata temu. Według deklaracji, może być uzbrojony w podobne systemy rakietowe jak europejski Tiger. Wersja będąca na wyposażeniu armii tureckiej posiada działko kal. 20 mm i systemy niekierowanych pocisków powietrze–ziemia o kalibrze 70 mm, a także przeciwpancerne pociski kierowane Mizrak-U (turecka wersja Hellfire II) i amerykańskie pociski powietrze–powietrze Stinger.

Według zapowiedzi MON, przetarg na nowe śmigłowce uderzeniowe dla polskiej armii zostanie ogłoszony w 2017 roku. Dialog techniczny z udziałem producentów przedstawionych maszyn został już zakończony. Jednak niewykluczone, że polski kontrakt zawalczą producenci np. z RPA (Denel Rooivalk), Indii (HAL Light Combat Helicopter) lub Chin (Changhe WZ-10).

Polska-zbrojna.pl/ Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz