Rosja wyraziła zaniepokojenie sytuacją swoich rodaków w Estonii, a około 40 myśliwców i bombowców ćwiczy ataki na cele naziemne blisko granic Finlandii i państw bałtyckich.

Kreml zatroskany się o rodaków w Estonii

Ambasador Rosji przy ONZ, Witalij Czurkin wyraził zaniepokojenie sytuacja swoich rodaków w Estonii i na Ukrainie. Zwrócił uwagę na trudności związane z językiem twierdząc, że ten „nie powinien być wykorzystywany do segregowania i izolowania grup społecznych.”

Ta wypowiedź mogła by być chłodniej odebrana, gdyby nie podobna linia argumentacyjna wysuwana przez Rosję w sprawie Krymu oraz odbywające się właśnie duże manewry rosyjskiego lotnictwa. Około 40 mysliwców i bombowców ćwiczy ataki na cele naziemne, bombardowania celów imitujących wrogie konwoje lądowe i walki powietrzne z jednostkami nieprzyjaciela. Wszystko to odbywa się w niedalekiej odległości od granic Finlandii i państw bałtyckich, gdyż jednostki korzystają z lotnisk w autonomicznej republice Karelii

Z nieoficjalnych informacji wynika, że manewry były zaplanowane w grudniu 2013 roku i nie mają związku z obecną sytuacją polityczną na Ukrainie. Ćwiczenia mają być zakończone pod koniec marca.

Relacje estońsko-rosyjskie nie układają się najlepiej już od czasu rozpadu ZSRR. Główną osią sporów jest licząca 320 tysięcy mniejszość rosyjska, która w niewielkiej Estonii stanowi niemal jedną czwartą obywateli.

Przez Rosję notorycznie wysuwany jest argument o ograniczaniu praw mniejszości, jednak w obecnej sytuacji, nabiera on nieco innego znaczenia.

tvn24.pl/ Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz