Siły Zbrojne Ukrainy otrzymały z Niemiec cztery dodatkowe samobieżne jednostki artylerii przeciwlotniczej Gepard – poinformowało we wtorek ministerstwo obrony Niemiec.

Jak poinformował we wtorek niemiecki MON, Siły Zbrojne Ukrainy otrzymały z Niemiec cztery dodatkowe samobieżne jednostki artylerii przeciwlotniczej Gepard.

Niemieckie Ministerstwo Obrony poinformowało, że łączna liczba przekazanych dział przeciwlotniczych Gepard wzrosła do 12 sztuk. Ponadto w ciągu ostatnich kilku dni na Ukrainę przybyło 49 000 pocisków do dział przeciwlotniczych Gepard i trzy opancerzone wozy techniczne.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

10 PLN    (0.04%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Jak informowaliśmy, Niemcy rozpoczęły dostarczanie samobieżnych systemów przeciwlotniczych Gepard na Ukrainie pod koniec lipca. „Dziś oficjalnie przyszły pierwsze trzy Gepardy. To systemy przeciwlotnicze, do których przekazano nam dziesiątki tysięcy pocisków. Spodziewamy się pierwszych 15 Gepardów. Trzy wjechały dziś na Ukrainę. Dziś są już do dyspozycji Sił Zbrojnych Ukrainy” – informował minister obrony Ukrainy, Ołeksij Reznikow.

Flakpanzer Gepard to niemieckie samobieżne działo przeciwlotnicze zbudowane na podwoziu czołgu Leopard 1. Pojazd posiada dwie armaty przeciwlotnicze kal. 35 mm KDA firmy Oerlikon. Wieża pojazdu została wyposażona w radar obserwacji okrężnej MPDR 12 o zasięgu 16 km wraz z systemem identyfikacji swój/obcy.

Przypomnijmy, że w wyemitowanym w niedzielę reportażu CBS News pt. „Arming Ukraine” poruszono kwestię domniemanego rozkradania znacznej części pomocy wojskowej trafiającej na Ukrainę. W materiale przywołano opinię szefa organizacji zajmującej się dostarczaniem takiej pomocy na Ukrainę, który oceniał w kwietniu, że jedynie 30-40% dostaw trafia do miejsca docelowego. Po krytyce ze strony ukraińskich władz CBS News zamierza skorygować informacje zawarte w materiale. Doniesienia o „przepadaniu” pomocy wojskowej wysyłanej na Ukrainę pojawiają się jednak z innych źródeł.

W materiale „Arming Ukraine” o problemach z dostarczaniem pomocy dla ukraińskiej armii opowiedział Jonas Ohman, założyciel i dyrektor generalny litewskiej organizacji Blue-Yellow, litewskiej organizacji wysyłającej na Ukrainę m.in. celowniki noktowizyjne, radia, kamizelki kuloodporne, hełmy balistyczne i drony. „Wszystkie te rzeczy przechodzą przez granicę, a potem coś się dzieje, około 30% dociera do miejsca docelowego” – twierdził Ohman, przy czym CBS zaznaczało, że była to opinia z kwietnia br. Jako przyczynę takiego stanu rzeczy Ohman wskazywał panującą na Ukrainie korupcję i biurokrację. W materiale padała sugestia, że rozkradana pomoc wojskowa trafia na czarny rynek. CBS News cytowało też emerytowanego pułkownika piechoty morskiej USA Andy’ego Millburna postulującego zwiększenie przez Amerykanów nadzoru nad bronią przekazywaną Ukrainie. „Rozumiem, że amerykańskie wojska nie walczą na Ukrainie. Ale dlaczego przynajmniej nie wysłać tam ludzi do nadzorowania [dostaw]? To mogą być cywile, którzy zapewnią, że dzieją się właściwe rzeczy” – mówił Millburn.

Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz