Państwa należące do tzw. „koalicji chętnych” różnią się w podejściu do kwestii gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Część krajów deklaruje gotowość wysłania wojsk, inne wykluczają taki krok, a większość wciąż nie podjęła decyzji.
Według czwartkowych doniesień „Financial Times”, państwa tworzące tzw. „koalicję chętnych” pozostają podzielone w kwestii tego, jakie gwarancje bezpieczeństwa powinny zostać zapewnione Ukrainie. Jak wynika z informacji przekazanych przez źródła zaznajomione ze sprawą, kraje te można obecnie podzielić na trzy grupy.
Pierwszą stanowią państwa gotowe do wysłania własnych kontyngentów na Ukrainę. W tej grupie znajduje się między innymi Wielka Brytania. Drugą tworzą kraje, które zdecydowanie wykluczają taki scenariusz – należy do nich między innymi Włochy. Z kolei większość członków koalicji wciąż nie zajęła jednoznacznego stanowiska, a do tego grona zaliczane są Niemcy.
Zobacz też: Koalicja chętnych obraduje w Paryżu. Do europejskich liderów dołączył wysłannik Białego Domu
Przedstawiciel Pałacu Elizejskiego poinformował, że państwa zdolne i skłonne do zaoferowania gwarancji bezpieczeństwa zakończyły już prace techniczne nad swoimi propozycjami. „Dziś mamy wystarczający wkład, by dać Amerykanom do zrozumienia, że jesteśmy gotowi do podjęcia zobowiązań, pod warunkiem że oni również je podejmą” – oświadczył.
Prezydent Francji Emmanuel Macron, odnosząc się do przygotowań sojuszników jeszcze przed spotkaniem „koalicji chętnych”, stwierdził, że prace nad szczegółami gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy zostały zakończone i obecnie pozostaje jedynie kwestia politycznej akceptacji.
W tym tygodniu stanowisko w tej sprawie zajął również kanclerz Niemiec Friedrich Merz, który jasno zaznaczył, że w odniesieniu do udziału niemieckiego kontyngentu na Ukrainie nie istnieją żadne wiążące ustalenia. „Przynajmniej nie w Niemczech” – podkreślił.
Podziały wśród państw koalicji pokazują, że mimo deklarowanej gotowości do wsparcia Ukrainy, szczegóły dotyczące formy gwarancji bezpieczeństwa wciąż są przedmiotem dyskusji. Dla niektórych krajów priorytetem pozostaje zapewnienie wsparcia politycznego i finansowego, inne rozważają bezpośrednie zaangażowanie wojskowe, a część nadal wstrzymuje się od ostatecznych decyzji.
Kresy.pl/FT































