Kijów: Protesty w obronie Julii Tymoszenko

W Kijowie odbywają się dwie akcje poparcia dla aresztowanej wczoraj Julii Tymoszenko. W większej, przed budynkiem sądu, bierze udział około 200 osób, w mniejszej przed aresztem śledczym sto.

Sąd, gdzie toczy się sprawa Julii Tymoszenko, znajduje się w podwórku przy głównej ulicy Kijowa – Chreszczatyku. Obok luksusowych sklepów zwolennicy byłej premier rozstawili 10 większych brezentowych namiotów, w których mieszkają, a także niewielką sceną i małe altany reklamowe. Wiele osób przychodzi tutaj chociaż na chwilę, aby pokazać poparcie dla Julii Tymoszenko.

„Nie pozwolimy się znęcać nad sobą. Dosyć” – powiedziała Polskiemu Radiu mieszkanka Kijowa.
Ołeksandr Danyluk, który organizował jesienią protesty przeciwko nowemu kodeksowi podatkowemu, przyznaje w rozmowie z Polskim Radiem, że czuje się obecnie niepewnie, bowiem jeżeli władze zdecydowały się na aresztowanie Julii Tymoszenko, mogą także zacząć zatrzymywać innych oponentów. Przypomina, że w stosunku do niego wszczęto dwie sprawy karne: za zbudowanie namiotowego miasteczka i zablokowanie drogi. „Mam zakaz opuszczania miejsca zamieszkania. Jeżeli już ją aresztowano, to co prosty człowiek może myśleć i jaką może mieć nadzieję?” – dodaje.

W poniedziałek do ukraińskiej stolicy mają przyjechać zwolennicy Julii Tymoszenko z całego kraju. Tego dnia odbędzie się kolejne posiedzenie sądu w sprawie byłej premier.

Julia Tymoszenko spędziła pierwszą noc w stołecznym więzieniu na Łukianowce. Została ona umieszczona w tej samej celi, w której przebywała miesiąc w 2001 roku, gdy była oskarżona o przemyt gazu i uchylanie się od spłaty podatków. Tymoszenko jest traktowana lepiej niż inni więźniowie, jednak podlega tym samym procedurom: przy wejściu do aresztu zabrano jej biżuterię, pieniądze i telefon komórkowy.

Była premier otrzymała jednak 3-osobową celę po remoncie, w której jest biała pościel, telewizor, czajnik i lodówka. Oczywiście nic nie jest za darmo. Według ukraińskich mediów, pobyt w takich warunkach kosztuje 200 hrywien za dobę, czyli około 80 złotych. Opłata jest nieoficjalna. W celi z Julią Tymoszenko przebywa jeszcze jednak kobieta. Najprawdopodobniej jest to – tak zwana – „kwoka”, jak w byłym ZSRR określa się donosicieli, którzy przekażą każde słowo byłej premier kierownictwu więzienia.

Julia Tymoszenko została aresztowana wczoraj. Oficjalnym powodem było utrudnienie prowadzenia posiedzeń. Eksperci zauważają jednak, że decyzja musiała być znana już wcześniej bowiem celę dla byłej premier przygotowywano od rana.

Tymczasem premier Ukrainy Mykoła Azarow zapewnia, że aresztowanie Julii Tymoszenko nie ma nic wspólnego z polityką. Według premiera, władza sądowa jest na Ukrainie oddzielona od wykonawczej.

Premier Mykoła Azarow odwiedził piknik ludowy w stołecznym skansenie. W otoczeniu dzieci zapewnił tam, iż Julia Tymoszenko po prostu poniosła karę za lekceważący stosunek do sądu. „Nie będę mówił niczego o sądzie, byłem tam wczoraj i przekonałem się, jak można znęcać się nad sądem. Nie radzę nikomu tak postępować” – powiedział. Zapewnił przy tym, że konsekwencje na arenie międzynarodowej nie będą tragiczne.

Uspokaja także ukraiński MSZ, który w ciągu 24 godzin opublikował już dwa oświadczenia dotyczące aresztowania Julii Tymoszenko. Według resortu, decyzja sądu nie ma charakteru politycznego, ponieważ władza nie angażuje się w proces byłej premier. Za to Julia Tymoszenko lekceważyła sąd za co także kodeksy państw Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych przewidują kary. Z kolei we wczorajszym oświadczeniu MSZ przekonywał Brukselę, że wydarzenia w ukraińskiej stolicy nie powinny wpłynąć na rozmowy o nowej umowie stowarzyszeniowej.

IAR/Kresy.pl

forma płatności