Prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew zapowiedział przekazanie części swoich pełnomocnictw rządowi i parlamentowi, inicjując tym samym proces zmiany ustroju państwa na parlamentarno-gabinetowy.

25 stycznia prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew wygłosił orędzie telewizyjne do narodu, w którym zapowiedział przekazanie części swoich pełnomocnictw rządowi i parlamentowi. W ramach takiej reformy ustroju, kazachski prezydent ma pełnić funkcję arbitra pomiędzy władzą ustawodawczą i wykonawczą. Zachowując przy tym uprawnienia do kierowania polityką zagraniczną i bezpieczeństwa państwa.

Według tych zapowiedzi, parlament Kazachstanu ma uzyskać większą rolę w formowaniu rządu oraz władz regionalnych. Jak przypuszcza Aleksandra Jarosiewicz z Ośrodka Studiów Wschodnich, zapewne chodzi tu o wyznaczanie akimów, czyli odpowiedników polskich wojewodów. W gestii rządu, parlamentu i wspomnianych akimów ma znaleźć się polityka społeczna oraz ekonomiczna.

Ze słów Nazarbajewa wynika, że reforma ta ma być przeprowadzona w dwóch etapach. W pierwszym, mają nastąpić nowelizacje istniejących ustaw w celu przekazania rządowi i parlamentowi odpowiedzialności za kwestie społeczne i gospodarcze. Następnie, ma dojść do nowelizacji konstytucji i zmiany ustroju Kazachstanu na parlamentarno-rządowego. Projekt zmiany konstytucji ma zostać poddany pod konsultacje społeczne.

Podkreśla się, że deklaracja Nazarbajewa ma charakter bezprecedensowy i należy ją traktować jako oficjalny początek procesu przekazywania przez niego władzy. Którego elementem jest korekta formy rządów w stronę parlamentarno-gabinetową. Główne założenia reformy mają zostać opublikowane na początku tego miesiąca.

Przypuszcza się, że w plany prezydenta Kazachstanu wpisane jest rozwiązanie parlamentu i rozpisanie nowych wyborów, które mogłyby odbyć się jeszcze w tym roku.

– Niezależnie od bieżącego aspektu formalno-prawnego oraz długofalowych konsekwencji realna władza polityczna pozostanie na razie w rękach Nazarbajewa – zaznacza analityk OSW. Podkreśla również, że zmiany ustrojowe zainicjowane przez Nazarbajewa „podważają dotychczasowy układ polityczny, społeczny i regionalny” w Kazachstanie, a jednocześnie „doprowadzą do poważnych tarć wewnętrznych”. W tym przypadku chodzi o rywalizację pomiędzy poszczególnymi klanami gospodarczo-politycznymi, którą zapowiada m.in. niedawne oświadczenie wnuka Nazarbajewa, który zaatakował w ten sposób dwóch zauszników prezydenta. Analityk uważa również, że dojdzie do wzrostu napięć – zarówno społecznych, jak i na linii społeczeństwo–władza. Stąd obecność Nazarbajewa jako arbitra i lidera reform w ramach systemu miałaby służyć łagodzeniu wewnętrznych wstrząsów.

– Nie można natomiast na obecnym etapie przesądzić, czy autorytet prezydenta będzie wystarczająco silny, by zapobiec poważnej destabilizacji państwa – pisze Jarosiewicz, zakładając, że w razie powodzenia reformy nie doprowadzą do demokratyzacji Kazachstanu, lecz do oligarchizacji i pluralizacji życia politycznego. Zwraca też uwagę, że działania Nazarbajewa mają wzmocnić instytucję państwa i chronić państwowość, m.in. w obliczu presji ze strony Rosji, ale również Chin. Sam proces, zdaniem analityka, miał zostać przyspieszony przez rosnące problemy gospodarczo-społeczne, obawę przed rozkładem nowo tworzonych elit oraz chęć uniknięcia scenariusza sukcesji na wzór sąsiedniego Uzbekistanu, gdzie rodzinę zmarłego prezydenta w zasadzie pozbawiono znaczenia politycznego.

Przeczytaj: Nowy prezydent Uzbekistanu

Według przypuszczeń, kluczową rolę w kontrolowaniu procesu przekazywania władzy odgrywać będą: przewodniczący Senatu Kasymżomart Tokajew, szef Komitetu Bezpieczeństwa Państwa Karim Masimow oraz wiceprzewodniczący aparatu prezydenta Marat Tażyn. Ważną figurą w wymiarze politycznym ma być też córka prezydenta, Dariga Nazarbajewa.

Przeczytaj: Kazachstan: Demonstracja przeciw ślubom z obcokrajowcami [+VIDEO]

Jak zwracaliśmy uwagę wcześniej, pierwszym krajem Centralnej Azji, w którym nie będzie prezydenckiego systemu rządzenia, ma być Kirgistan. Stanie się on republiką parlamentarną. W referendum w tej sprawie, które odbyło się 11 grudnia, wzięło udział 42 proc. uprawnionych (2,8 mln ludzi), z których 79,6 proc. poparło proponowane zmiany w konstytucji.

OSW / forsal.pl / Kresy.pl

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz