Profesor Roberto de Mattei, wykładowca historii Kościoła na Uniwersytecie Europejskim w Rzymie, w swojej polemice z rzecznikiem Stolicy Apostolskiej broni treść synowskiego napomnienia w sprawie szerzenia herezji.

De Mattei w swoim tekście przypomina: „25 września, dzień po publikacji dokumentu Correctio filialis skierowanego do papieża Franciszka, Greg Burke, rzecznik watykańskiego Biura Prasowego, z protekcjonalną ironią zakwestionował wiadomość rozpowszechnianą przez włoską agencję prasową Ansa, która donosiła, że dostęp do strony internetowej Correctio został zablokowany przez Stolicę Apostolską: ‚Czy naprawdę państwo myślą, że zrobilibyśmy to dla listu podpisanego 60 nazwiskami?’. Dyrektora biura prasowego, który ocenia inicjatywy na podstawie liczby „wyznawców”, może zainteresuje, że www.correctiofilialis.org osiem dni po umieszczeniu w sieci odnotowała ponad 180 tysięcy indywidualnych wejść oraz 330 tysięcy odsłon strony.”

Mattei zauważa, że „biskupi, stosujący nauczanie papieża Franciszka, nie inspirują się ani katechizmem Piusa X, ani nowym katechizmem Jana Pawła II”, odpierając w ten sposób sugestie prof. Rocco Buttiglione, że kontrowersyjne ustępy z papieskiej adhortacji „Amoris laetitia” są „czymś zdecydowanie tradycyjnym, czego wszyscy uczyliśmy się w dzieciństwie z Katechizmu Kościoła Katolickiego i to nie tylko nowego katechizmu św. Jana Pawła II, ale także starego katechizmu Piusa X”.

Podoba Ci się ta strona?
Wesprzyj nas.

Mattei zarzuca zwolennikom nowego podejścia do sakramentu małżeństwa fałszowanie nauczania św. Tomasza z Akwinu. „Aby usprawiedliwić tę niemoralną praktykę, doszliśmy do zafałszowania myśli św. Tomasza z Akwinu. Jednakże odważny włoski moralista, który podpisał Correctio, Alfredo Morselli, wykazał 3 października na blogu Messainlatino niemożliwość pogodzenia adhortacji papieża Franciszka z doktryną św. Tomasza. Morselli nawiązuje do niedwuznacznych fragmentów Doktora Anielskiego, które stwierdzają coś przeciwnego do § 301 ‚Amoris laetitia’: ‚Dobra intencja nie jest wystarczająca, by określić dobro czynu: ponieważ dany czyn może sam w sobie być zły i w żaden sposób nie może stać się dobry’ (Super Sent., lib. 2 d. 40 q. 1 a. 2 co.). ‚Istnieją pewne (ludzkie działania), które zawierają deformację nieodłącznie z nimi związaną, jak cudzołóstwo i inne rzeczy tego typu, których w żaden sposób nie można uważać za moralnie dobre’ (Quodlibet IX, q. 7 a. 2 co.).” De Mattei wskazuje na paradoksalnośc obecnej sytuacji, gdy stwierdza, że „ani biskupi argentyńscy, ani biskup Malty, którzy zezwalają na cudzołóstwo w swoich diecezjach, nie są winni zgorszenia w Kościele, ale ci, którzy protestują przeciwko tym zgorszeniom – tak.” Podejście krytyków sygnatariuszy „Correctio” opiera się na przeświadczeniu, że papieża można krytykować, „ale w prywatnych kręgach, nigdy publicznie”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 62 duchownych i uczonych katolickich zaniepokojonych „propagowaniem herezji” przez papieża Franciszka

De Mattei przytacza również słowa teologa i filozofa, jednego z sygnatariuszy „Correctio”. Alberto Strumia powiedział w wywiadzie dla „Il Giornale”: „Doktryna Kościoła nie została wymyślona przez teologów ani nawet przez papieży, ale jest ugruntowana w Piśmie Świętych i zakorzeniona w tradycji Kościoła. Papież jest na jej służbie, jako strażnik i gwarant tej ciągłości i nie może jej złamać nawet potajemnie, sugerując przy pomocy niejednoznacznych sformułowań, że dzisiaj można myśleć o robieniu czegoś przeciwnego do tego, czego nauczało do tej pory Magisterium, jeśli chodzi o zasadnicze kwestie, takie jak doktryna sakramentów i moralności rodzinnej, opierając się na motywacji, że czasy się zmieniły i że świat wymaga pewnego dopasowania się. Z tego powodu powinnością miłości – której celem jest „zbawienie dusz”, jak mawiano w przeszłości, oraz obrona samej godności tronu św. Piotra i tego, który na nim zasiada – jest naświetlenie z wielkim szacunkiem tych dwuznaczności. (…) Można odważyć się na doktrynalne napomnienie papieża i należy to zrobić tylko wówczas, kiedy w niebezpieczeństwie jest prawda wiary, a tym samym i zbawienie członków ludu Bożego.”

Włoski historyk broni treści „Correctio filialis” i zaznacza, że „zbawienie dusz jest największym dobrem i że nie ma na świecie żadnego powodu, dla którego ktoś mógłby czynić zło albo iść z nim na kompromisy”.

Kresy.pl / PCH24.pl

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz