Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow uznał, że sposób w jakich państwa zachodnie pomagają Ukrainie prowadzić działania zbrojne jest równoznacznych z uczestnictwem w wojnie.
„Trwa wojna, prawdziwa wojna. Wiecie, dlaczego to jest wojna? Bo wszystko zaczęło się od specjalnej operacji wojskowej. Trwa jako wojna, bo Kijów ma za sobą Berlin, Paryż, Hagę, Oslo i, niestety, Waszyngton. Bo pomaga im się w namierzaniu za pośrednictwem satelitów i w kierowaniu zagranicznej broni na nasze cele za pośrednictwem całej swojej infrastruktury” – powiedział w niedzielę Pieskow w wywiadzie dla dziennikarza rosyjskich mediów państwowych Pawła Zarubina.
Jednocześnie rzecznika Kremla utrzymywał, że Kijów nie jest w stanie wywierać żadnej presji na Rosję. „Oczywiście, reżim w Kijowie kontratakuje, próbując stworzyć narrację dla swoich mocodawców, dla swoich wspólników w Sojuszu Północnoatlantyckim. Stworzyć wrażenie, że jest zdolny do wywierania jakiejkolwiek presji” – powiedział Pieskow.
Niemiecka kołowa haubicoarmata samobieżna RCH155 została już sprawdzona w warunkach bojowych – przekazał Nicholas Drummond, doradca niemieckiego oddziału KNDS. Nie wskazał miejsca użycia systemu, ale obecnie jedynym użytkownikiem tych armatohaubic jest Ukraina. (więcej…)
Europejskie państwa NATO zwiększyły wkład w plany obronne Sojuszu po decyzji USA o ograniczeniu części zdolności wojskowych przeznaczonych na wypadek kryzysu. Największym nierozwiązanym problemem pozostają bombowce strategiczne, których amerykański przydział ma zostać zmniejszony.
Naczelny dowódca sił NATO w Europie gen. Alexus Grynkewich odniósł się do redukcji amerykańskich zdolności wojskowych przeznaczonych dla Sojuszu. Jak podała agencja Reuters, europejscy członkowie NATO w dużej mierze wypełnili luki pozostawione przez USA w planach obronnych.
Zobacz: Republikanie grożą blokadą funduszy dla Pentagonu. Chcą przywrócenia brygady pancernej do Polski
Według szefa rosyjskiej korporacji państwowej Rosatom Aleksieja Lichaczowa harmonogram i procedury powrotu rosyjskich specjalistów do Iranu zostały uzgodnione z rosyjskimi resortami siłowymi.
Rosatom może wysłać specjalistów do elektrowni jądrowej w Buszehr w Iranie już w połowie lipca, o ile sytuacja w regionie pozostanie spokojna. Prezes Rosatomu poinformował o tym dziennikarzy w Jekaterynburgu na marginesie forum gospodarczego Innoprom, jak podała w poniedziałek agencja informacyjna TASS.
„Sytuacja w elektrowni jądrowej w Buszehr jest obecnie spokojna. Dlatego jeśli pozostanie stabilna, rozpoczniemy przywracanie personelu w połowie lipca” – powiedział Lichaczow. Dodał, że harmonogram i procedury powrotu rosyjskich specjalistów zostały uzgodnione z resortami siłowymi.
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak powiedział, że ukraińska propozycja dotycząca włączenia do narodowego panteonu bohaterów wspólnych z Polską jest próbą odwrócenia uwagi od kultu UPA. „Teraz rząd w Ukrainie na plan pierwszy wysuwa generała, który walczył z Rosjanami, a my skupimy się na nim i zapomnimy o Banderze, Szuchewyczu, Klaczkiwskim” — mówił.
W sobotę Krzysztof Bosak podczas rozmowy w Kanale Zero odniósł się do wczorajszej rozmowy Radosława Sikorskiego z Andrijem Sybihą. Szef ukraińskiej dyplomacji zaproponował działania mające obniżyć napięcia w relacjach z Polską.
Miałyby one obejmować spotkania historyków oraz zwrócenie się do duchownych oby państw, żeby wykorzystali swój autorytet do prowadzenia dialogu. Według doniesień medialnych ukraiński polityk zasugerował też upamiętnienie generała Marka Bezruczki jako postaci łączącej historię Polski i Ukrainy.
Otwierając wtorkowe posiedzenie rządu, premier Donald Tusk zadeklarował, że Polska będzie nadal dostarczać uzbrojenie Ukrainie. Oskarżał opozycję o rozbudzanie „antyukraińskich nastrojów".
„Jeśli panowie Kaczyński, Mentzen, Bosak, Braun mają zamiar się ścigać na antyukraińskie nastroje po to, aby zyskać jakąś popularność, to na pewno nie będziemy w tym uczestniczyć, wręcz przeciwnie. Chcemy, tak jak to robiliśmy do tej pory, racjonalnie oceniać, co nam się opłaca, a co się nie opłaca w relacjach z Ukrainą" - deklarację premiera przytoczył portal Polsat News.
Tusk stwierdził, że „każdy, kto ma odrobinę oleju w głowie i odrobinę przyzwoitości w sercu, wie, że w interesie Polski jest to, jest to, aby Ukraina nie przegrała tej wojny". Utrzymywał przy tym, że „Polska nie wyrywa się z wydatkami czy z donacjami przed innych. Działamy w tym temacie bardzo odpowiedzialnie i rozsądnie, aby Rosja nie stanowiła większego niż do tej pory zagrożenia dla Polski i dla całej Europy".
IPN reaguje na działania Ukrainy. Chodzi o UPA i Panteon Narodowy