1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. PolakNieTutejszy
    PolakNieTutejszy :

    Dobrze to powiedział Prezydent Nawrocki, zresztą historyk, że to “złe słowo Niemca” a dokładnie złe słowo/myśl filozofii niemieckiej doprowadziło do zbrodni niemieckich w XX w., a nie jakiś tam przypadkowy Austriak z wąsikiem. Równie dobrze mógł to być jakiś tam Helmut, czy Peter. Zresztą, niektórzy historycy podejrzewają, że Adolf był agentem anglosasów, no nieważne.
    Od czasów reformacji, jak słusznie zauważa Brązowy, Niemcy oddalali się od chrześcijaństwa. Nawet jeden z filozofów niemieckich Fichte dosadnie zauważył, że “protestantyzm, to judaizm z wieprzowiną”. Zwłaszcza niemiecka filozofia XIX w. już nie miała z chrześcijaństwem nic wspólnego. Można wymienić wiele nazwisk, a Fauerbach, Hegel, i najgorszy satanista Nietzsche. Nazizm nie wziął się z książki mało utalentowanego malarza. To był szeroki nurt, krAsowa rzeka podziemna, która nagle wybiła na powierzchnię. Ale ten rak rósł przez wieki.
    Niemcy XX w. to już nie był naród chrześcijański. Owszem, zdarzały się jednostki traktujace chrześcijaństwo serio. Ale ideologia S.S to było pogaństwo w skondensowanej “czystej” postaci – “nadludzie”…
    Nawiasem mówiąc, sataniści z Niemiec sprzedali te swoje intelektualne wypociny do Watykanu podczas pamiętnego “soboru”, gdy jak to się mówiło “Ren wpadł do Tybru”. No i smród się rozszedł po świecie.
    Ale “dranch nach osten” nie zakończył się z II w.ś. – To trwa, bo dusza niemiecka jest zatruta neopogaństwem. Polecam obejrzeć zwłaszcza dla tych co znają ich nie-mowę: https://www.youtube.com/watch?v=NeQM1c-XCDc&ab_channel=RammsteinOfficial