Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Kolejne firmy rezygnują z rządowego pilotażu skróconego czasu pracy, ponieważ nie są w stanie spełnić jego warunków. Problemem okazuje się zarówno utrzymanie zatrudnienia na wymaganym poziomie, jak i ograniczenie czasu pracy o 20 proc. Do tej pory z programu wycofały się cztery prywatne podmioty.
Po sześciu miesiącach realizacji rządowego pilotażu skróconego czasu pracy w programie uczestniczy ponad 5 tys. pracowników zatrudnionych w 80 podmiotach publicznych i prywatnych. Cztery firmy zrezygnowały jednak z przedsięwzięcia, ponieważ nie były w stanie spełnić wymogów dotyczących ograniczenia czasu pracy lub utrzymania zatrudnienia.
Program „Skrócony czas pracy – to się dzieje” prowadzi Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Jego budżet wynosi do 50 mln zł, z czego ponad 37 mln zł ma trafić do samorządów i podległych im jednostek.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że siły SBU zniszczyły bombowiec strategiczny Tu-95 w rosyjskim mieście Engels, 800 km od granicy z Ukrainą. Maszyna była wykorzystywana do zmasowanych ataków rakietowych na cele na Ukrainie.
W piątek na lotnisku wojskowym w Engelsie w rosyjskim obwodzie saratowskim siły Służby Bezpieczeństwa Ukrainy zniszczyły bombowiec strategiczny Tu-95 – poinformował prezydent Ukrainy w mediach społecznościowych, udostępniając nagrania z dnia ataku.
Rosyjski samolot rządowy Tu-214PU wyleciał ze stolicy Iranu do Chin krótko przed wznowieniem amerykańskich nalotów – wynika z danych systemu AirNav Radar. Nie wiadomo, kto znajdował się na pokładzie maszyny ani jaki był cel jej wizyty w Teheranie.
Tu-214PU wylądował w Teheranie 13 lipca, a następnie odleciał do Pekinu kilka godzin przed rozpoczęciem amerykańskich ataków na cele wojskowe w Iranie. Informacje o locie podał dziennik “The Times of India”, powołując się na dane systemu AirNav Radar.
Samolot wylądował o godz. 6.35 na międzynarodowym lotnisku im. Imama Chomeiniego w Teheranie. Maszyna przebywała w irańskiej stolicy przez kilka godzin.
W Raciborzu ma powstać linia spawania korpusów Rosomaków, a pozostałe hale posłużą do produkcji podwozi Jelcza i realizacji programu San. Pierwsze pojazdy z nowej linii mają zjechać do końca 2026 roku, a docelowa wydajność zakładu ma wynieść do 700 podwozi rocznie.
W piątek w Raciborzu spółki Jelcz i Rosomak podpisały umowę poddzierżawy jednej z hal po dawnych zakładach Rafako, co umożliwi uruchomienie w obiekcie linii spawania korpusów transporterów opancerzonych. Polska Grupa Zbrojeniowa potwierdziła jednocześnie realizację trzech projektów związanych z zagospodarowaniem przemysłowej infrastruktury zakładu.
Może Cię zainteresować: Polska armia zamawia sprzęt za blisko 60 mld zł. Wśród kontraktów Borsuki, Kraby, Raki i Rosomaki
Amerykańskie siły przeprowadziły kolejną serię ataków na cele wojskowe w Iranie, trafiając – według CENTCOM – w dziesiątki obiektów. Teheran odpowiedział ostrzałem baz USA w państwach regionu Zatoki Perskiej. (więcej…)
Amerykańscy stratedzy rozpatrują kilka scenariuszy działań wojskowych przeciwko Kubie, jednak żadna decyzja o rozpoczęciu operacji nie zapadła. Zaangażowanie znacznej części sił USA w wojnę z Iranem ogranicza obecnie możliwość otwarcia kolejnego frontu – pisze CBS News, powołując się na rozmowy z urzędnikami. Waszyngton równolegle zwiększa presję gospodarczą na Hawanę.
W ostatnich tygodniach w Pentagonie amerykańscy planiści wojskowi analizowali warianty możliwych działań przeciwko Kubie, w tym operację powietrznodesantową z udziałem tysięcy żołnierzy. Pod koniec czerwca odbyła się odprawa poświęcona celom potencjalnych misji, potrzebnym siłom, kolejności działań, logistyce oraz związanemu z operacją ryzyku – donosi CBS News.
Jeden ze scenariuszy zakłada przeprowadzenie desantu pod dowództwem wojsk lądowych. Zadanie miałoby zostać powierzone 101. Dywizji Powietrznodesantowej, będącej jedyną amerykańską jednostką wyszkoloną do przeprowadzenia takiej operacji.
Ja bym to nazwał: Marionetki z wschodniej flanki atakują nie wiernych 🙂
Białoruś to idealny potencjalnie kolejny kraj, któremu zachodnia żydomasoneria chętnie udzieli kredytów na budowę. To też jednocześnie tzw. „brama smoleńska”, która prowadzi do Moskwy. Tu trzeba uważać, żeby nie zostać wmanewrowanym – bo dochód z kredytów w naszą kieszeń nie trafi a co najwyżej możemy zostać uwikłani w konflikt. Jeśli MSZ każe trzymać się z dala od opozycji, to radzi bardzo rozsądnie.
Redaktorzy Gazety Polskiej popierając wymierzoną w Wilniuków propagandę litewską, szerzoną także przez niektóre polskojęzyczne środowiska na Litwie (skupione wokół radia ZW) wykazują wielką naiwność, a niestety nawet głupotę prowadzącą do szkodnictwa. Takie przewrotne rozumienie i podporządkowanie się „geopolityce” w prostej linii wiedzie do unicestwienia polskości na Kresach. Czyżby o to chodziło Sakiewiczowi i Gójskiej?
Co do mieszania wątków białoruskiego i litewskiego: w unijnej i „bratniej” Litwie już w 2011 roku tamtejsi liberałowie (ulubieńcy ZW) w koalicji z konserwatywnymi nacjonalistami odebrali polskim szkołom możliwość nauczania niektórych przedmiotów po polsku i narzucili przymus wykładania wielu przedmiotów po litewsku. Słowem: dramatycznie uszczuplili możliwość kształcenia w polskim języku ojczystym. Dla redaktorów Gazety Polskiej to jednak nie jest żaden problem. Ale jednak gdy Łukaszenka próbuje naśladować władze litewskie, to podnoszą wrzask. O co więc chodzi? Jakie stosują standardy, jaką miarą oceniają?
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Takie stare, ale aktualne porzekadło. Ile kredytu weźmie Litwa? Bogatsza jest od Białorusi, więc nie tyle, ile dałoby się wcisnąć do kraju Baćki. Wystarczy tylko pogrzebać kto działał w masońskiej loży kopernik i z kim jest skoligacony przyjacielsko i finansowo.
Atakują nas ciągle litewskie władze i to rozumiemy bo oni chcą zniszczyć w nas polskość i zlituanizować na swój sposób. Ale gdy dochodzą ataki, na szczęście ododsobnione ale jednak, ze strony niby rodaków, to bardzo boli i jest jak nóż wbijany w plecy.
Gazeta Sakiewicza „polska” jest tylko z nazwy, chyba chodzi o to żeby zmylić czytelników. Bo już treści to są natarczywie antypolskie. Kolejny raz atakuje dzielnych Polaków z Wileńszczyzny, którzy w nieprzychylnych warunkach, nękani dyskryminacją od litewskich władz, mężnie bronią polskich tradycji, języka, wiary, kultywują spuściznę przodków. A Sakiewicz i spółka bezczelnie się wymądrzając, chcieliby zniszczyć ten dorobek Wilnian, z takm trudem zachowany przez dziesięciolecia zmagań z Hitlerem, Stalinem, komuną i „wolną” ale antypolską Litwą. Doprawdy to wygląda albo na szaleństwo, albo niewiedzę, albo celową robotę o charakterze agenturalnym.