Francuskie podmioty finansowe Bpifrance Assurance Export i Sfil przekazały Polskim Elektrowniom Jądrowym listy intencyjne w sprawie finansowania elektrowni na Pomorzu. Wartość wsparcia wyniesie ponad 15 miliardów złotych.

W czwartek francuskie podmioty finansowe Bpifrance Assurance Export i Sfil przekazały Polskim Elektrowniom Jądrowym  listy intencyjne w sprawie finansowania budowy elektrowni atomowej na Pomorzu. Wartość wsparcia wyniesie ponad 15 miliardów złotych.

“Listy intencyjne od dwóch francuskich instytucji to kolejny dowód rosnącego zainteresowania polską inwestycją jądrową. Cieszymy się z pozyskania tak doświadczonych i wiarygodnych partnerów. Konsekwentnie realizujemy naszą strategię pozyskania finansowania dla projektu i powiększamy grono współpracujących z nami wiodących podmiotów finansujących sektor nuklearny” – wiceprezes Polskich Elektrowni Jądrowych Piotr Piela.

Jak informują Polskie Elektrownie Jądrowe Bpifrance Assurance Export to francuska agencja kredytów eksportowych obejmująca swoimi gwarancjami kredyty eksportowe. Sfil to publiczny bank rozwoju refinansujący kredyty eksportowe udzielane przez banki komercyjne na sfinansowanie eksportu francuskich towarów i usług. Misją obu instytucji jest wsparcie i promocja francuskiego handlu

PEJ uzasadnia, że współpraca z zagranicznymi podmiotami kredytującymi jest ważnym elementem strategii zapewniającej finansowanie inwestycji spółki i zakładającej budowanie relacji z dostawcami z krajów o rozbudowanym łańcuchu dostaw w branży jądrowej. Celem jest maksymalizacja udziału agencji kredytów eksportowych w strukturze finansowania dłużnego projektu.

Na podstawie otrzymanych do tej pory listów intencyjnych PEJ zgromadziły deklaracje zaangażowania finansowego na łączną równowartość ponad 95 miliardów złotych.

Jak pisaliśmy na naszym portalu pod koniec listopada, pracę nad budową elektrowni atomowej na Pomorzu powoli ruszają. Westinghouse Electric Company rozpoczęło współpracę z polskimi dostawcami w ramach projektu budowy pierwszej elektrowni jądrowej w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino. W październiku 2024 roku zawarto umowy z kilkoma krajowymi firmami, w tym dwoma z Pomorza.

Wśród firm, które otrzymały zamówienia, znajdują się Mostostal Kielce, Mostostal Kraków, ZKS Ferrum, Famak S.A. Kluczbork, a także Energomontaż-Północ Gdynia S.A. i Baltic Operator Sp. z o.o., należące do Grupy Przemysłowej Baltic. Wkrótce planowane jest również złożenie zamówienia w Mostostalu Siedlce z Grupy Kapitałowej Polimex Mostostal.

Zakres zamówień obejmuje m.in. przygotowanie dokumentacji i modeli elementów modułów strukturalnych reaktora AP1000®, a także wdrożenie zasad kultury bezpieczeństwa jądrowego. Zamówienia te stwarzają również możliwości udziału polskich firm w innych projektach jądrowych na całym świecie.

Polska każdego dnia wydaje około 1,5 miliona dolarów na realizację umowy z USA, jednak szczegóły, za co dokładnie płacimy, były dla strony polskiej częściowo niejasne – poinformowała na początku listopada „Rzeczpospolita”. Co więcej, aby kontynuować projekt, niezbędne będzie zawarcie nowej umowy pomostowej.

Na przestrzeni ostatniego roku ujawniono szereg informacji, które wskazują na trudności w utrzymaniu ciągłości prac, zwłaszcza w kontekście rozmów między Polskimi Elektrowniami Jądrowymi (PEJ) a konsorcjum Westinghouse i Bechtel, odpowiedzialnym za realizację projektu w ustalonym terminie.

W szczególności niepokój budzi umowa na zaprojektowanie elektrowni, za którą odpowiadają partnerzy z USA – dokumentacja, jak wynika z doniesień medialnych, nie zostanie ukończona w terminie. Istnieją również liczne wątpliwości dotyczące sposobu rozliczeń w ramach kontraktu o wartości przekraczającej 1,5 miliarda złotych.

Jednym z nieustannie analizowanych przez rząd pytań pozostaje, czy lokalizacja elektrowni w Choczewie jest optymalna dla tak dużej budowli, jaką jest elektrownia jądrowa. Pojawiły się zastrzeżenia co do stabilności gruntu. W związku z tym potrzebne będzie zastosowanie głębokiego palowania – techniki wzmacniającej fundamenty, co w przypadku tej inwestycji może oznaczać wzmocnienia sięgające nawet 200–300 metrów w głąb ziemi, co automatycznie przełoży się na większe koszty.

W styczniu pojawiły się informacje dotyczące możliwej zmiany lokalizacji pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w gminie Choczewo na Pomorzu, co spowodowałoby kolejne opóźnienia. W odpowiedzi ministerstwo przekazało, że nie ma podstaw do zmiany, a decyzja o lokalizacji elektrowni jądrowej w gminie Choczewo jest ostateczna.

Jak informowaliśmy, w lutym br. wiceminister Miłosz Motyka (PSL) uczestniczył w Ogólnopolskim Kongresie Energetyczno-Ciepłowniczym Powerpol. Podczas wydarzenia zapowiedział “urealnienie harmonogramu prac nad elektrownią jądrową”. “Może być drobne opóźnienie, co nie zmienia faktu, że moce zainstalowane w elektrowni jądrowej powinny być wpisane w politykę energetyczną państwa, również z uwzględnieniem kierunkowym innych źródeł, jak SMR” – stwierdził. Przyznał, że “drobne opóźnienie” może oznaczać rok.

Jak pisaliśmy, minister przemysłu Marzena Czarnecka oświadczyła w maju br., że pierwsza elektrownia atomowa w Choczewie powinna powstać i funkcjonować w 2040 roku. To o sześć lat później niż do tej pory zakładano. Dodała, że to oszczędne szacunki. Jej słowa wywołały falę oburzenia.

Przeczytaj: Bloomberg: Ekipa Tuska naciska na koncerny z USA. Chodzi o budowę elektrowni jądrowej

Na opóźnienia przy projekcie może wpłynąć fakt, że Komisja Europejska nie wyraziła zgody na bezprzetargowy wybór partnera w polskim projekcie jądrowym. Sprawa dotyczy wyboru amerykańskiego koncernu Westinghouse, który został wytypowany do współpracy przy budowie elektrowni jądrowej w Polsce.

Komisja Europejska poinformowała, że odbyła wymianę informacji z polskim rządem w tej sprawie, aby upewnić się, że projekt spełnia unijne przepisy dotyczące zamówień publicznych. Zaznaczono jednak, że nie doszło do oficjalnych rozstrzygnięć, co oznacza, że wybór Westinghouse został dokonany bez formalnej zgody Komisji.

Francja wcześniej oskarżała polski rząd o brak transparentności w procesie wyboru, podkreślając, że preferowano amerykańską firmę kosztem konkurencyjnej procedury. Wobec tych zarzutów, Komisja może rozważyć interwencję i ewentualnie unieważnić decyzję dotyczącą Westinghouse.

Przypomnijmy, że we wrześniu pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, Maciej Bando, poinformował o podpisaniu dokumentów notyfikujących Komisji Europejskiej pomoc publiczną na budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.

Budowa elektrowni jądrowej ma być finansowana w 70% z finansowania dłużnego, a w 30% z kapitału własnego. Całkowita wartość inwestycji wyniesie około 60 miliardów złotych. Udział własny ma pochodzić z dokapitalizowania Polskiej Elektrowni Jądrowej (PEJ) przez Skarb Państwa, a dług będzie zabezpieczony gwarancjami Skarbu Państwa. Główne źródła finansowania to agencje kredytów eksportowych, w tym amerykański Export-Import Bank (EXIM), a także inne polskie i zagraniczne instytucje finansowe.

Zgoda Komisji Europejskiej na udzielenie pomocy publicznej jest warunkiem realizacji kolejnych etapów projektu, w tym podpisania umowy EPC (Engineering, Procurement and Construction) oraz zamówienia kluczowych komponentów o długim czasie dostawy. Maciej Bando spodziewa się akceptacji Komisji do połowy 2025 roku. Budowa elektrowni ma ruszyć w 2028 roku, a jej zakończenie przewidywane jest na 2035 rok.

pej.pl/Kresy.pl

Tagi: , , , , ,
forma płatności