Zbudowana kosztem ponad 7 miliardów złotych fabryka w Policach, należąca do Grupy Azoty, wciąż nie rozpoczęła planowanej produkcji propylenu i polipropylenu. Jak przyznaje prezes spółki, problemem nie jest awaria, lecz nienależycie wykonana instalacja.
Fabryka, która miała być jedną z największych inwestycji przemysłowych w Polsce, od miesięcy pozostaje nieczynna. Zakłady Chemiczne Police, wchodzące w skład Grupy Azoty, poinformowały, że powstała tam instalacja do produkcji propylenu i polipropylenu nie działa z powodu błędów wykonawczych. Projekt Polimery Police, realizowany od 2020 roku, pochłonął już 7,2 miliarda złotych.
Jak poinformował prezes Zakładów Chemicznych Police i wiceprezes Grupy Azoty, Andrzej Dawidowski, przyczyną problemów jest „nienależyte wykonanie instalacji, niska jakość urządzeń i trudności z uruchomieniem systemu przez generalnego wykonawcę”. Fabryka miała wytwarzać surowce dla przemysłu chemicznego, farmaceutycznego i budowlanego, jednak obecnie generuje jedynie straty.
Według ekonomisty prof. Dariusza Zarzeckiego z Uniwersytetu Szczecińskiego, obecna sytuacja jest efektem błędów popełnionych już na etapie planowania. Jego zdaniem inwestycję realizowały firmy, które nie miały doświadczenia w tego typu projektach. – Wybrano koncern Hyundai Engineering, który ma renomę, ale niewielkie doświadczenie w budowie instalacji petrochemicznych. Do nadzoru zatrudniono natomiast firmę z branży infrastrukturalnej – zauważa ekspert.
Zobacz też: Hyundai zrywa kontrakt na Polimery Police. Grupa Azoty: umowa już nie obowiązywała
Zobacz też: Blackout w spółce z grupy Azoty
Kolejnym problemem była wymiana zespołu inwestycyjnego w Grupie Azoty w 2016 roku. – Osoby, które przygotowywały projekt od podstaw, zostały zastąpione nowymi, mniej doświadczonymi pracownikami. W tego typu przedsięwzięciach każdy szczegół ma znaczenie – dodaje Zarzecki.
Prezes Dawidowski określił inwestycję jako „megalomanię poprzedniej władzy”, twierdząc, że skala projektu przerosła możliwości Grupy Azoty. Większość środków pochodziła z kredytów krótkoterminowych, co dodatkowo obciążyło finanse spółki. Fabryka generuje obecnie straty liczone w milionach złotych miesięcznie, m.in. przez koszty utrzymania załogi i wysokie podatki od nieruchomości.
Obecnie Grupa Azoty prowadzi negocjacje z instytucjami finansowymi w sprawie wykorzystania 107 mln euro uzyskanych z gwarancji od wykonawcy na naprawy i dalsze funkcjonowanie zakładu. W sierpniu spółka zerwała umowę z Hyundai Engineering z powodu opóźnień w realizacji inwestycji.
Jednym z rozważanych rozwiązań jest współpraca z Orlenem, który miałby przejąć całość lub część zakładu. We wrześniu podpisano porozumienie o rozpoczęciu rozmów w tej sprawie.
Profesor Zarzecki podsumowuje, że problemy Polimerów Police pokazują, jak silny wpływ na duże inwestycje państwowe mają decyzje polityczne. – Brak ciągłości zarządzania i błędy organizacyjne doprowadziły do obecnej sytuacji. To klasyczny przykład braku odpowiedzialności w dużych spółkach publicznych – ocenił ekonomista.
Zobacz też: Zakłady Chemiczne Police zagrożone
Kresy.pl/Interia































