Doradca Zełenskiego: ukraińskie rakiety będą wycelowane w Moskwę

Putin doprowadzi do tego, że ukraińskie rakiety w najbliższym czasie będą wycelowane w Moskwę – powiedział współpracownik prezydenta Ukrainy, Ołeksij Arestowycz. Twierdził, że to odpowiedź na agresywne działania Rosji, a w ciągu 10 lat Ukraina będzie dysponować taktycznymi rakietami balistycznymi o zasięgu ponad 500 km.

W minioną niedzielę Ołeksij Arestowycz, doradca prezydenta Ukrainy i rzecznik ukraińskiej delegacji w Trójstronnej Grupie Kontaktowej, skomentował na antenie stacji telewizyjnej „Dom” wcześniejsze słowa Władimira Putina. Rosyjski prezydent skrytykował wizytę szefa Pentagonu w Kijowie i oświadczył, że kwestia wejścia Ukrainy do NATO to dla Rosji problem. Jak pisaliśmy, według Putina, obecność wojskowa NATO na Ukrainie stanowi dla Rosji zagrożenie. Uważa, że kraje natowskie mogą dążyć do rozmieszczenia na ukraińskim terytorium systemów rakietowych, pod pozorem budowy centrów szkoleniowych.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Rzecznik ukraińskiej delegacji przyznał, że NATO jest obecne na ukraińskim terytorium, choć Ukraina formalnie nie przystępuje do Sojuszu. Jego zdaniem, aktywną współpracę Ukrainy z NATO sprowokował sam Kreml, przez swoją agresję i okupację części ukraińskiego terytorium.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

– Faktycznie, żołnierze sił NATO przebywają na terytorium Ukrainy w ramach misji szkoleniowych. Prowadzimy wspólne szkolenia. Tylko na ten rok zaplanowano ich 25, a NATO jest obecne na Ukrainie już od dawna – powiedział Arestowycz. Zaznaczył, że na Ukrainie trwała debata, czy kraj powinien przystąpić do NATO, czy nie. – I swoimi działaniami Kreml usunął tę dyskusję i otrzymał takie samo zbliżenie NATO do granic Rosji, którego tak bardzo się boją. Teraz na Ukrainie jest bardzo dużo „złego NATO”.

Zdaniem Arestowycza, który jest też m.in. analitykiem wojskowym, najlepszym wyjściem dla Rosji byłoby pokojowe uregulowanie sytuacji, wyprowadzenie swoich wojsk z Donbasu i z Krymu oraz wypłacenie Ukrainie reparacji za czas okupacji. Uważa, że być może wówczas będzie można „poważnie porozmawiać” o tym, że Rosja uważa przystąpienie Ukrainy do NATO za zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa, bo obecnie taka rozmowa jest niemożliwa.

Odnosząc się bezpośrednio do zarzutów Putina, o rozmieszczaniu na Ukrainie natowskich systemów rakietowych pod przykrywką baz szkoleniowych, Arestowycz powiedział:

– Putin doprowadzi do tego, że ukraińskie rakiety w jakimś najbliższym czasie będą wycelowane w Moskwę z jednej prostej przyczyny – dlatego, że pracujemy nad programem rakietowym. I nasze rakiety szczebla operacyjno-taktycznego będą w stanie dosięgnąć Moskwy. To działania parytetowe w odpowiedzi na działania Rosji. Gdyby nie było tej agresji, nigdy żadne rakiety nie byłyby wycelowane w żadną Moskwę.

Pojawiły się komentarze, że doradca ukraińskiego prezydent otwarcie grozi on Rosji atakiem rakietowym. On sam odpierał te zarzuty. Twierdził, że Ukraina nikomu nie grozi, a jego wypowiedź miała charakter ostrzeżenia, w odpowiedzi na to, co robi strona rosyjska.

– Dlatego, że Rosjanie, rosyjskie władze, rosyjscy eksperci nie krępują się, żeby w każdym swoim programie grozić zbombardowaniem Ukrainy, że wszystko nam zniszczą itd. Dlatego przyszło nam przypomnieć im, że na każde działanie jest odpowiedź i jeśli oni będą systematycznie grozić Ukrainie, to przyjdzie czas na ukraińską odpowiedź – powiedział Arestowycz.

Rzecznik ukraińskiej delegacji twierdził też, że Ukraina może opracować taktyczne rakietowe systemy balistyczne, o zasięgu ponad 500 km. Przyznał, że do niedawna takiej możliwości nie było, z uwagi na obowiązujący wówczas układ INF, o ograniczeniu lądowego uzbrojenia rakietowego średniego zasięgu. Zaznaczył jednak, że teraz, pomimo „pewnych niuansów”, Ukraina może tworzyć takie systemy rakietowe.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

– To przede wszystkim kompleksy Grom i Grom-2. Jesteśmy jeszcze na etapie prac badawczo-rozwojowych, ale w perspektywie 10 lat i przy odpowiednim finansowaniu może pozyskać takie uzbrojenie – powiedział. Dodał, że tego rodzaju broń może realizować zadania na poziomie strategicznym.

Wypowiedzi Arestowycza skrytykował później Dawid Arachamia, lider frakcji parlamentarnej proprezydenckiej partii „Sługa Narodu”. Jego zdaniem, słowa rzecznika zostaną wykorzystane na szkodę Ukrainy.

– Ty albo zrób, stwórz, skieruj rakiety i następnie postaw kogoś przed faktem dokonanym, albo po prostu się nie odzywaj. Wydaje mi się, że to nieprawidłowa strategia – tylko mówić, a nie mieć tego przedmiotu, dlatego, że, Bogu dzięki, mamy program rakietowy, ale to długotrwały proces – powiedział Arachamia. Jego zdaniem, słowa Arestowycza zostaną bezwzględnie wykorzystane przez rosyjską propagandę, żeby wywołać sprowokować nową „falę nienawiści” względem Ukrainy.

Dodajmy, że według ukraińskich mediów Arestowycz urodził się na terytorium Gruzji i ma, jak sam twierdzi, m.in. białoruskie i polskie korzenie. W przeszłości należał do ukraińskiej partii nacjonalistycznej „Bractwo” i przez pewien czas był zastępcą jej szefa, Dmytro Korczynśkiego – byłego współzałożyciela i lidera UNA-UNSO, poprzedniczki Prawego Sektora. Niedawno pisaliśmy, że Arestowycz, jako współpracownik prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego chciałby zmiany nazwy kraju na Ruś-Ukraina.

Jak informowaliśmy, Ukraina prowadzi prace nad własnym operacyjno-taktycznym kompleksem rakietowym „Hrim-2” (Grom-2), mającym stanowić ukraiński, bliski odpowiednik rosyjskich systemów Iskander. Rok temu strona ukraińska twierdziła, że na dokończenie testów systemu potrzeba około 300 mln dolarów. Oczekuje się, że wszystkie testy zakończą się w 2022 roku. Dotyczy to też przyjęcia systemu na stan uzbrojenia przez bliżej nieokreślonego klienta zagranicznego. W marcu br. podano, że ukraiński resort obrony chce jak najszybciej zakończyć prace nad operacyjno-taktycznym kompleksem rakietowym Sapsan i jak najszybciej wprowadzić go do służby. Program dostał najwyższy priorytet.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Serwis mil.in.ua podaje, że operacyjno-taktyczny kompleks rakietowy Hrim-2 (nazwa eksportowa dla OTRK Sapsan) jest przeznaczony do atakowania stacjonarnych celów pojedynczych i zgrupowanych na dystansie od 50 do 280 km. Głowica bojowa rakiety ma ważyć 480 kg i może być zrobiona w typie monoblokowym (głowica odłamkowo-burząca lub penetrującą odłamkowo-burzącą) lub kasetowym. Rakieta ma posiadać inercyjny system kontroli lotu, a także inne systemy nawigacji i naprowadzania różnego typu, m.in. radarowe i opto-elektroniczne. Portal ten nie precyzuje, o jakiego odbiorcę zagranicznego chodzi, przy czym według ogólnodostępnych źródeł prawdopodobnie jest to Arabia Saudyjska. W przypadku oryginalnego systemu Sapsan zasięg ma wynosić niespełna 500 km. W założeniu, mają one zastąpić stare, poradzieckie systemy Toczka-U, choć zdaniem komentatorów, bliżej im do rosyjskich kompleksów Iskander. Zarówno Sapsan, jak i jego wersja eksportowa Grom-2 ma łączyć w sobie cechy taktycznych systemów balistycznych i wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych.

pravda.com.ua / unn.com.ua / focus.ua / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz