Czesi wydalili kolejnych kolejnych rosyjskich dyplomatów; funkcjonariusze czeskich służb bezpieczeństwa zatrzymali pięć osób podejrzanych o udział w wojnie w Donbasie; bułgarski handlarz bronią powiązany przez czeskie władze z eksplozjami w 2014 roku, które mieli wywołać rosyjscy dywersanci, twierdzi, że nie ma z tą sprawą nic wspólnego; Litwa, Łotwa, Estonia i Słowacja wydaliły rosyjskich dyplomatów; Rosja wydaliła polskich dyplomatów.

Zapisz się w poniższym formularzu, aby otrzymywać pełny Kresowy Przegląd Tygodnia co tydzień na swoją skrzynkę mailową:

Zobacz także:

Rosjanie wycofują wojska z ukraińskiej granicy (Kresowy Przegląd Tygodnia #25)

Czesko-rosyjska wojna dyplomatyczna

22 kwietnia, w związku z niewypełnieniem przez Rosjan ultimatum jakie postawiły im władze Czech, rosyjska ambasada w Pradze będzie funkcjonować w formie kadłubowej. Władze Czech zażądały zredukowania obsady przedstawicielstwa Rosji w tym państwie do pięciu pracowników dyplomatycznych. Oznacza to, że Pragę będzie musiało opuścić aż 22 rosyjskich dyplomatów. W ten sposób Czesi chcą osiągnąć „parytet liczbowy” pod względem obsady ambasad obu państw, jak to określił czeski minister spraw zagranicznych Jakub Kulhanek. Czesi zezwolą też na pozostanie w rosyjskiej ambasadzie w Pradze 19 pracowników technicznych. Do tej pracowało ich w tej placówce 67 co oznacza, że 48 będzie musiało opuści Czechy.

W ten sposób Czesi zrealizowali swoją groźbę. W środę Kulhanek ogłosił, że jego rząd przekazał rosyjskiemu ambasadorowi swoiste ultimatum. Rosjanie otrzymali czas do czwartku do godz. 12 aby zezwolić na powrót 20 niedawno wydalonych czeskich dyplomatów z ambasady w Moskwie. Jak argumentował szef czeskiej dyplomacji wydalenie aż takiej ich liczby spowodowało, że ambasada Czech w Rosji nie może normalnie funkcjonować pozostając z pięcioma dyplomatami na stanie.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

W nocy z poniedziałku na wtorek setki funkcjonariuszy czeskich służb bezpieczeństwa wzięło udział akcji mającej na celu zatrzymanie członków grup paramilitarnych podejrzewanych o udział w wojnie w Donbasie po stronie separatystów. Zatrzymano pięć osób. Zatrzymani mieli być kierowani przez funkcjonariuszy GRU, którzy pracowali w rosyjskiej ambasadzie w Pradze i zostali ostatnio deportowani z Czech w związku z wybuchami w składzie wojskowym w Vrbieticach w 2014 roku.

Według serwisu iRozhlas.cz wśród zatrzymanych była też Andrea Krulišová, szefowa sztabu Związku Czechosłowackich Żołnierzy dla Pokoju. Krulišová rzekomo prowadziła szkolenie kilkudziesięciu obywateli Czech, którzy mieli udać się do Donbasu, by walczyć po stronie separatystów. Jej stowarzyszenie miało też zbierać pieniądze na wysyłanie ludzi do strefy walk.

Jak podał czeski serwis Novinky.cz, praski sąd nakazał w piątek umieszczenie w areszcie tymczasowym przewodniczącego Związku Czechosłowackich Żołnierzy dla Pokoju Ivana Kratochvíla, członka tej organizacji Miloša Ouřeckiego i prawosławnego księdza Přemysla Ivana Hadravę. Cała piątka zatrzymanych w czwartek usłyszała zarzuty dopuszczenia się „aktu terrorystycznego”, „udziału w grupie terrorystycznej”, „finansowania terroryzmu” oraz „wspierania i propagandy terroryzmu”. Grozi im za to od 12 do 20 lat pozbawienia wolności. Według czeskich śledczych zatrzymani obywatele Czech wyjeżdżali na Ukrainę, aby walczyć po stronie prorosyjskich separatystów lub planowali, organizowali względnie wspierali takie wyjazdy.

Emilian Gebrew, bułgarski handlarz bronią powiązany przez czeskie władze z eksplozjami w 2014 roku, które mieli wywołać rosyjscy dywersanci, twierdzi, że nie ma z tą sprawą nic wspólnego. Należąca do Gebrewa firma EMKO wydała w jego imieniu oświadczenie, w którym zaprzeczyła jakiemukolwiek wiązaniu go z wybuchami w magazynach wojskowych w Czechach w 2014 roku. Firma Gebrewa zauważyła, że w „przypuszczeniach” poczynionych w tej sprawie przez czeskie władze jest „szereg sprzeczności, a nawet wzajemnie wykluczające się stwierdzenia”. EMCO potwierdziło gotowość do współpracy z organami śledczymi Czech i innych krajów sojuszniczych, w tym Bułgarii, w celu ustalenia prawdy o tej sprawie.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Według czeskich władz rosyjski wywiad wojskowy był „zaangażowany” w przeprowadzenie aktów sabotażu w składzie amunicji w Vrbieticach. Kolejno 16 października i 3 grudnia 2014 roku doszło tam do wybuchów. W pierwszym zginęły dwie osoby. Skład należał do prywatnej spółki Imex Group, która dzierżawiła teren od czeskich sił zbrojnych. Do ataku miało dojść, ponieważ bułgarski biznesmen Emilian Gebrew zamierzał dostarczyć zakupioną amunicję Ukrainie. Do sabotażu dostawy broni  miało dojść w czasie transportu partii uzbrojenia poza terytorium Czech, jednak stało się inaczej. Z tego powodu władze Czech zdecydowały w niedzielę o wydaleniu z kraju 18 rosyjskich dyplomatów.

Gebrew 28 kwietnia 2015 roku stał się celem zamachu z użyciem gazu Nowiczok.

Litwa, Łotwa i Estonia nakazały wyjazd łącznie czterem rosyjskim dyplomatom pracującym w lokalnych ambasadach, aby okazać solidarność z Czechami – poinformowały w piątek ministerstwa spraw zagranicznych tych krajów. Władze Litwy nakazały opuścić kraj dwóm Rosjanom, a władze Łotwy i Estonii wydaliły po jednym rosyjskim dyplomacie. Trzech pracowników rosyjskiej ambasady wydaliła Słowacja.

Rosyjskie MSZ wyraziło zdecydowany protest w związku z decyzją Warszawy o uznaniu trzech pracowników ambasady rosyjskiej w Polsce za persona non gratae „pod absurdalnym pretekstem solidarności ze Stanami Zjednoczonymi”, które oskarżają Rosję o udział w cyberatakach na terytorium amerykańskim. Rosjanie zdecydowali o wydaleniu pięciu polskich dyplomatów.

Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz