BYD i Xpeng mają analizować możliwość wykorzystania europejskich fabryk samochodów, aby przyspieszyć ekspansję na Starym Kontynencie. Rozmowy dotyczą m.in. niewykorzystanych mocy produkcyjnych europejskich koncernów.
Chińskie koncerny motoryzacyjne szukają sposobów na szybkie zwiększenie obecności w Europie w czasie spadku sprzedaży nowych aut na własnym rynku. Jednym z rozważanych scenariuszy jest przejęcie lub wykorzystanie fabryk należących do europejskich producentów.
Według doniesień „Financial Times” rozmowy w tej sprawie prowadzić ma m.in. BYD. Chiński koncern rozmawia z różnymi firmami, w tym ze Stellantisem, o możliwości przejęcia zakładów, które nie wykorzystują pełnych mocy produkcyjnych.
„Rozmawiamy nie tylko ze Stellantisem, ale także z innymi firmami” – powiedziała Stella Li, wiceprezes wykonawcza BYD, podczas konferencji „Financial Times Future of the Car” w Londynie.
Li dodała, że BYD „szuka dostępnych fabryk w Europie”, aby wykorzystać ich wolne moce. Pytana o możliwość współdzielenia zakładów, nie wykluczyła takiego rozwiązania, ale zaznaczyła, że dla chińskiego producenta łatwiejsze byłoby samodzielne działanie.
Stellantis ogłosił niedawno, że pod koniec roku w fabryce w Saragossie, gdzie produkowany jest Opel Corsa, ruszy produkcja chińskiego Leapmotora B10. Na tym modelu ma bazować także nowy SUV Opla, który ma trafić do oferty przed końcem 2028 roku. W tym przypadku współpraca jest prostsza, ponieważ od 2023 roku Stellantis jest największym pojedynczym udziałowcem Leapmotora.
Według Bloomberga na krótkiej liście państw zainteresowanych taką umową znajdują się m.in. Włochy. Wśród alternatyw wskazywana jest także Francja, atrakcyjna dla inwestorów z powodu dużego udziału energetyki jądrowej w miksie energetycznym i niższych cen prądu.
Podobne plany może mieć również Xpeng, w którym niewielki pakiet udziałów posiada Volkswagen. Samochody tej marki od lutego ubiegłego roku są montowane w zakładzie Magna Steyr w Grazu w Austrii.
Elvis Cheng, dyrektor zarządzający Xpeng na północno-wschodnią Europę, powiedział „Financial Times”, że firma rozmawia z Grupą Volkswagena o możliwości znalezienia lokalizacji w Europie. Zastrzegł jednak, że „nie wszystkie fabryki mogą spełnić wymagania” najnowszych i przyszłych produktów firmy. Europejskie zakłady Volkswagena określił jako „trochę stare”.
Szef marki Volkswagen Thomas Schaefer stwierdził natomiast, że nie ma zainteresowania producentów samochodów wykorzystaniem niemieckich zakładów koncernu przeznaczonych do zamknięcia. Dotyczy to m.in. fabryki w Osnabrück, gdzie w 2027 roku mają zjechać z linii ostatnie egzemplarze Volkswagena T-Roca Cabrio.
Nie jest jasne, czy plany przejmowania europejskich fabryk są trwałą strategią chińskich producentów, czy raczej elementem budowania ich wizerunku w Europie. Produkcja w UE wpisywałaby się w unijny plan reindustrializacji „Industrial Accelerator Act”, ale część ekspertów wskazuje, że wiele chińskich zakładów motoryzacyjnych pracuje obecnie jedynie na około 50 procent swoich mocy.
Według raportu ACEA w 2025 roku na świecie wyprodukowano ponad 78,7 mln samochodów, z czego 48,9 mln w Azji. Same Chiny odpowiadały za blisko 29,4 mln aut, czyli ponad 37,4 procent światowej produkcji. Europa wyprodukowała niespełna 14,4 mln samochodów.
Kresy.pl/Interia































