Francuskojęzyczny belgijski region Walonii 14 października 2016 oficjalnie zablokował decyzję o podpisaniu umowy CETA przez Unię Europejską. Rząd federalny Belgii nie może przez to wyrazić własnej zgody na umowę, co może zablokować umowę na poziomie Unijnym.
Jeżeli rządowi federalnemu w Brukseli nie uda się nakłonić przedstawicieli autonomicznej Walonii do akceptacji umowy CETA, to cała umowa może zostać zablokowana. Decyzja w sprawie zgody na podpisanie umowy musi być jednomyślna, a w tym momencie rząd w Brukseli, nie może jej wyrazić.
W parlamencie Walonii przyjęto większością 46 do 16 uchwałę sprzeciwiającą się podpisaniu umowy. Według premiera Walonii Paul Magnette decyzja taka wynika ze zbyt małą ilością otrzymanych ze strony Unii gwarancji rozwiewających wątpliwości wobec umowy. Premier powiedział wczoraj: Problem istnieje od roku. Mówiliśmy Cecilii Malmström[komisarz ds. handlu UE], że Walonia nadal ma problemy z umową. Do 4 października nie zrobili z tym nic – mówił jeszcze wczoraj Magnette.Zaznaczył on najważniejsze problemy, jakie politycy regionu mają z umową: Po pierwsze: mechanizm arbitrażu międzynarodowego jest nie do przyjęcia. To główny powód odrzucenia przez nas umowy. Nie ukrywamy, że sporym problemem dla nas jest też zagrożenie dla rolnictwa.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Bruksela: Na razie brak zgody na podpisanie CETA
Winnicki dla Kresów.pl: na szamotaninie rządu PiS ws. CETA Polska może wyłącznie stracić
Według Magnette dobrą drogą do osiągnięcia porozumienia w sprawie umowy CETA jest ponowne rozpoczęcie negocjacji. Powiedział: Potrzebnych jest co najmniej kilka tygodni, aby przeanalizować umowę, która będzie miała ogromny wpływ na życie milionów obywateli przez wiele lat.
kresy.pl / interia.pl




























