W związku z wojną na Ukrainie i drożejącym gazem ceny nawozów znacząco wzrosły. Spadła także ich dostępność z powodu wstrzymania produkcji przez niektóre zakłady.

W Polsce na ten krok zdecydował się Anwil i Grupa Azoty Police. Z kolei w Europie wytwarzanie nawozów mocno ograniczyła Yara.

“Rolnicy są przerażeni, widząc cenniki nawozów. Od 8 marca Anwil oferuje saletrę amonową po 6100 zł/t, a Grupa Azoty po 4400 zł/t. Ale okazuje, że wysokie ceny to nie jedyne zmartwienie rolników, którzy o tej porze już powinni wysiewać nawozy. Pogłębiającym się na polskim rynku problemem jest także brak dostępności tych towarów” – czytamy na portalu “Tygodnika Rolniczego”.

Oficjalnym powodem wstrzymania produkcji nawozów w Zakładach Chemicznych Police jest awaria dwóch kotłów.

“Z powodu awarii nastąpił brak możliwości wytwarzania pary technologicznej niezbędnej do prowadzenia procesów produkcyjnych na najważniejszych instalacjach Spółki, co skutkuje obecnie zatrzymaniem bądź bardzo istotnym ograniczeniem produkcji. Powyższa sytuacja powoduje także zakłócenia w realizacji przez Spółkę dostaw pewnych grup produktów” – informuje GA Police.

Spółka przekazała, że na razie nie da się ustalić terminu usunięcia awarii.

Wrocławski Anwil wstrzymał produkcję z uwagi na remont. Ukończenie prac planowane jest na czwarty tydzień marca, ale jak podkreślił rzecznik prasowy firmy, “termin ten może się przesunąć”.

Norweska firma Yara, jeden z największych na świecie producentów nawozów, ograniczyła do ok. 45% produkcję amoniaku i mocznika w dwóch zakładach – w Ferrarze we Włoszech i w Le Havre we Francji. Uzasadnia to wysokimi cenami gazu.

Jak informowaliśmy, na piątkowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki zapowiedział „derusyfikację polskiej i europejskiej gospodarki” oraz wdrożenie „tarczy antyputinowskiej”. Planowane są m.in. dotacje dla rolników w związku z rosnącymi cenami nawozów do obniżenia cen żywności.

„Ta pomoc została zaprojektowana tak, aby rolnicy na podstawie faktur zakupu od 1 września 2021 r., gdy pojawiły się symptomy wzrostu cen, do 15 maja, mogli uzyskać rekompensatę równą różnicy kosztów zakupu nawozów. Przy czym 500 zł na hektar gruntów ornych i 250 zł na ha użytków zielonych to górny limit tej pomocy” – zapowiedział  wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk.

Jak dodał, na 1 ha gruntów rolnych używa się ok. 1/3 tony nawozów. „To oznacza, że rekompensata może wynieść ok. 1,5 tys. zł w przypadku 1 tony nawozów, więc wzrost ceny nawozów powinien zostać zrekompensowany w całości” – ocenił Kowalczyk.

Pomoc dla rolników musi uzyskać notyfikację Komisji Europejskiej. W innym przypadku dopłaty mogłyby zostać uznane za niedozwoloną pomoc publiczną.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak informowaliśmy, w styczniu br. premier Morawiecki wystąpił do Komisji Europejskiej o zgodę na dopłatę do nawozów ze względu na znaczny wzrost ich cen. Drogie nawozy oznaczają wyższe koszty produkcji i w rezultacie wyższe ceny żywności.

Na początku marca Kowalczyk stwierdził, że Komisja Europejska dała wymijającą odpowiedź w sprawie możliwości dopłat do nawozów, o które zabiegał polski rząd. “Odpowiedź KE brzmiała miej więcej tak: +jest możliwość, żeby kraje członkowskie rekompensowały skutki cen energii, aby wspierać energię odnawialną+. Niestety oznacza to, brak konkretów” – relacjonował minister. Zapowiedział szybkie opracowanie konkretnych propozycji, by uzyskać na nie zgodę Komisji Europejskiej.

“Może się okazać, że Ukraina nie będzie takim producentem zbóż, jak do tej pory, dlatego polscy rolnicy powinni być zaopatrzeni w nawozy, aby tegoroczne plony w Polsce nie spadły, żebyśmy w następnym sezonie byli w pełni bezpieczni żywnościowo” – podkreślił w piątek wicepremier Henryk Kowalczyk.

Kresy.pl / tygodnik-rolniczy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply