Dziennikarz tygodnika „wSieci” Piotr Skwieciński w wydaniu gazety z 3-9 lutego 2014 r. oskarżył portal KRESY.PL o „szerzenie antyukraińskich fobii”.

Artykuł Piotra Skwiecińskiego pt. „Byle nie Małorosja” poświęcony jest polskiej polityce na Ukrainie, a dokładniej stosunkowi polskich sił prawicowych do ukraińskiego „Majdanu”. Autor przedstawia w nim swoje poglądy na temat polskich interesów na Ukrainie.

Padają takie formułki:

Najwyższy narodowy interes Polski polega na tym, żeby w Kijowie nie rządzili Rosjanie. Po prostu”.

W Kijowie mogliby rządzić nie tylko banderowcy, lecz sam zmartwychwstały Bandera – i tak w polskim interesie leżałoby umacnianie Ukrainy”.

Lepsza Ukraina gejowska niż rosyjska. Lepsza banderowska niż moskiewska”.

Są to poglądy, do których oczywiście każdy ma prawo i jak każde inne podlegają krytyce. Naszym zdaniem wynikają one z przywiązania do pewnej szkodliwej doktryny geopolitycznej, są też przejawem dogmatyzmu, skostnienia myślowego oraz najróżniejszych resentymentów.

Mimo to szanujemy zdanie red. Skwiecińskiego, nawet jeśli potrafi on myśleć o polskiej polityce wschodniej tylko w kategoriach zero-jedynkowych. Problem tkwi w tym, że sam Skwieciński w perfidny sposób odmawia innym prawa do krytyki swoich przekonań.

Brudna insynuacja

Pisząc o krytykach proukraińskiej euforii, jaka zapanowała w Polsce po aktywizacji Majdanu i jego „Prawego Sektora”, Skwieciński używa słów:

Wielu uważa, że fala antyukraińskiej propagandy, która nagle pojawiła się w części polskich mediów, przede wszystkim, choć nie wyłącznie, społecznościowych, jest po prostu dziełem rosyjskiej agentury. Nie mając jednoznacznych dowodów, nie będę szafował takimi oskarżeniami”.

Dalej padają słowa:

Warto wreszcie wziąć pod uwagę, że rosyjskie służby specjalne do perfekcji opanowały technikę wpływania na nastroje za pomocą tzw. Web Brigades (rosyjski termin Web-Brigady, u nas tłumaczony jako „brygady sieciowe”) – zorganizowanych i najczęściej opłacanych grup internautów i blogerów, używanych w celu sterowania opinią w pożądanym kierunku”.

Jeszcze niżej padają takie stwierdzenia jak „to tylko domniemania”, albo „nie zarzucam wszystkim, którzy uznali, że głównym zagrożeniem dla Polski jest Ołeh Tiahnybok agenturalności, choć dziwię się tym, którzy nie dostrzegają trwającego przed naszymi oczami festiwalu rosyjskich inspiracji”.

Podsumujmy: redaktor tygodnika „wSieci” dywaguje sobie używając takich zwrotów jak „wielu uważa…”, „warto wziąć pod uwagę”, „to tylko domniemania”, „nie zarzucam nikomu, ale…”.

W tym właśnie kontekście za nieczystą insynuację redaktora Skwiecińskiego należy uznać fakt, że jako jedyny przykład tego typu działań podaje (i wymienia z nazwy) informacje podawane przez portal KRESY.PL.

Rzecz dotyczy sławnej już informacji o sterroryzowaniu przez ukraińskich nacjonalistów polskiego autobusu. Skwieciński pisze:

Bardzo znamienny był epizod z informacją o polskim autobusie, który gdzieś na zachodniej Ukrainie miał zostać zatrzymany przez blokujących drogę nacjonalistów, a jego pasażerowie – poniżani, zastraszani i zmuszani do skandowania „sława Ukrainie!” Informacja ta, podana przez bardzo zasłużony w szerzeniu antyukraińskich fobii portal Kresy.pl, a następnie przez wiele mediów rosyjskich, włącznie z potężnym putinowskim tabloidem „Komsomolską Prawdą”, nie zawierała żadnych konkretów pozwalających na dotarcie do źródła i sprawdzenie faktów”[podkr. – KRESY.PL].

Wszystkie te zarzuty są tak naprawdę stekiem insynuacji motywowanych poglądami politycznymi i być może niskimi pobudkami Autora. Ponieważ:

Po pierwsze: informacja o sterroryzowaniu polskiego autobusu pochodzi z bardzo pewnego źródła – z podanej publicznie i wkrótce po zdarzeniu relacji bezpośredniego świadka (pasażerki autokaru). Mamy zresztą na to „trwałe” dowody.

[link=http://kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz%2Fnacjonalisci-ukrainscy-sterroryzowali-polski-autobus]

Po drugie: relację podaliśmy bez żadnego odredakcyjnego komentarza, każdy kto ja przeczytał mógł sam wyrobić sobie zdanie o jej autentyczności.

Po trzecie: najnowsze ustalenia red. Agnieszki Romaszewskiej zasadniczo potwierdzają przebieg zdarzenia, dodają też istotne szczegóły: podburzeni politycznie napastnicy działali pod wpływem alkoholu, istotna była prawdopodobnie również rola lidera protestu.

[link=http://kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/agnieszka-romaszewska-ujawnia-polski-autokar-na-ukrainie-sterroryzowala-pijana-i-zrewolucjonizowana-holota-]

Po czwarte: Przemilczenie tego wydarzenia, mimo że informacja o nim dotarła do nas przez sieci społecznościowe, byłaby manipulacją i wyrazem braku szacunku wobec naszych Czytelników. Nie uważamy, że w imię partykularnie rozumianych interesów politycznych można tuszować takie wydarzenia, tym bardziej że sprawa dotyczyła bezpośredniego, fizycznego bezpieczeństwa obywateli Polski.

Po piąte: nie odpowiadamy za to, co piszą i drukują inne media. Jeśli red. Skwieciński widzi problem w tym, jak o sprawie napisał „Fakt” czy „Komsomolska Prawda” to niech pretensje i zarzuty kieruje na adres tamtych redakcji.

Po szóste: nigdy naszym celem nie było szerzenie treści z zasady antyukraińskich. Doskonale zdajemy sobie sprawę, jakie znaczenie w historii Ukrainy ma tamtejszy nacjonalizm, jakie są problemy stosunków polsko-ukraińskich w wymiarze historycznym, jaką siłę przedstawiają dziś u naszych sąsiadów ruchy szowinistyczne. Uważamy jednak, że przez wiele lat na te tematy szerzono w Polsce dezinformację lub je obłudnie przemilczano. Za swój mały (a z pewnością: ciągle zbyt mały) sukces uważamy wszystkie nasze działania, które przyczyniły się do rozpowszechnienia wśród internautów wiedzy o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów na Polakach oraz o zagrożeniu, jakie stanowią współcześni ukraińscy szowiniści. I z tej drogi nie zejdziemy.

Po siódme: zdecydowana wiekszość naszych autorskich newsów z Ukrainy była w ostatnich gorących tygodniach oparta na informacjach podawanych przez niezależne ukraińskie portale internetowe, kojarzone z opozycją i sympatyzuujące z Majdanem! Chodzi o takie media jak „Ukraińska Prawda”, „Censor.net” i inne. Tylko zupełny laik albo paranoik może doszukiwac się tu „rosyjskich inspiracji”!

Po ósme: Za niegodne, niehonorowe i intelektualnie kompromitujące uważamy wszelkie insynuacje co do „agenturalnych” związków z Rosją. Skoro red. Skwieciński „tylko domniemuje…”, „nie zarzuca nikomu, ale…”, albo też tylko relacjonuje, że „wielu mówi, że…” itd. – to niech nie wymienia nikogo z nazwy! Jeśli posiada informacje, którędy i jak do portalu KRESY.PL podążają słoiki z rublami w złocie, to niech poda to do publicznej informacji i nie zasłania się słownymi wytrychami godnymi uczniaka lub bazarowego plotkarza. Jeśli takich dowodów nie ma – niech zamilczy. Tertium non datur.

Redakcja portalu KRESY.PL




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    pablo :

    Widać Skwieciński przyjął postawę „kto nie z nami, ten przeciwko nam”. Portal Kresy.pl może sobie doliczyć jeszcze jeden „mały sukces” – zaczyna się o Was/Nas mówić coraz częściej 😉 Tymi wszystkimi „wytrychami” słownymi pan Skwieciński zasłonił się jedynie, żeby ktoś go nie pozwał, bo… armaty wytacza potężne. Swoją drogą, nic nie insynuuję, ale słyszałem jak na mieście mówili, że Skwieciński wypłatę dostaje w Hrywnach. Nic mu nie zarzucam, tylko domniemywam, że skoro inni tak mówią, to może coś w tym jest…

  2. Avatar
    tutejszym :

    Pan Piotr Skwieciński nie zadał sobie trudu aby zapytać portal Kresy.pl o dodatkowe informacje dotyczące tego incydentu. Może bał się że zostanie wykluczona możliwość obrzucenia portalu błotem. Dobrze byłoby ( wg mnie ) aby ta brudna robota była była jego chęcią zarobku felietonem a nie wykonaniem zlecenia z zewnątrz. Ja obstawiam to drugie. Pan Piotr Skwieciński zrobił co swoje i uciekł w krzaki. Wie co zrobił i dlatego nie odezwie się na tym portalu. Kupuję „wSieci”, jestem stałym czytelnikiem „Rzepy”. Może te gazety przymuszą Pana Skwiecińskiego do odpowiedzi lub odpowiedzą nam w jego imieniu. Pretensje mam do Pana Skwiecińskiego o wykonanie?! zlecenia a nie do wyżej wymienionych gazet.