W bijatyce jaka wybuchła w obozie dla imigrantów w Calden w Hesji udział wzięło łącznie kilkaset osób. Część odniosła poważne obrażenia.
Rannych zostało kilkunastu migrantów i policjantów. Zaczęło się od kłótni przy wydawaniu posiłków, kiedy to jeden z pensjonariuszy ośrodka chciał odebrać swój przydział bez kolejki, wobec czego doszło do bójki z tymi, którzy odstali swoje czekąjąc na obiad. Z szamotaniny dwóch mężczyzn wywiązała się masowa bójka. Już popołudniu starły się dwie 60-osobowe grupy, czego efektem było ośmiu rannych. Wieczorem do bitki stanęło już około 340 osób. Tym razem w ruch poszły nie tylko pięści, ale też drągi i metalowe pręty. Dotychczasowych wrogów połączyła interwencja policji, kiedy to wspólnie zwrócili się przeciwko niej. Nie wiadomo jakim sposobem, ale sami migranci również weszli w posiadanie gazu łzawiącego, którego używali przeciw funkcjonariszom. Trzech z nich zostało rannych. Dopiero wieczorem, po kilku godzinach policji udało się uspokoić sytuację, ale część migrantów wykorzystała zamieszki by ucieć z obozu.
ineteria.pl/kresy.pl




























