Rzecznik Kremla powiedział, że prezydent Rosji jest gotów do rozmów nt. Ukrainy, przy czym „to jedynie część problemu” i „cząstka o wiele poważniejszej kwestii gwarancji dla Rosji”. Z kolei przywódcy USA i Wielkiej Brytanii ostrzegają Moskwę, że wszelkie wtargnięcie na Ukrainę spowodowałoby daleko idące szkody i dla Rosji, dla świata

W poniedziałek wieczorem rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow powiedział w rozmowie z amerykańską telewizją CNN, że prezydent Rosji Władimir Putin jest gotów do rozmów na temat sytuacji wokół Ukrainy oraz gwarancji bezpieczeństwa, o które zabiega Moskwa.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6374 PLN    (28.97%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

– Po pierwsze – prezydent Putin zawsze opowiadał się za rozmowami i dyplomacją. I w rzeczy samej to on postawił na porządku dnia kwestię gwarancji bezpieczeństwa dla Federacji Rosyjskiej – powiedział Pieskow. Zaznaczył, że w tym kontekście Ukraina „to jedynie część problemu” i „cząstka o wiele poważniejszej kwestii gwarancji dla Rosji”.

 

Tu, oczywiście, prezydent Putin jest gotowy kontynuować rozmowy – powiedział rzecznik Kremla.

Wcześniej podczas spotkania z Putinem minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oświadczył, że „w Rosji nie ma gotowości, by wieść niekończące się rozmowy o problemach bezpieczeństwa ze Stanami Zjednoczonymi oraz NATO”. Dodał jednak, że „szanse na osiągniecie porozumienia wciąż istnieją”.

Media zwracają uwagę, że deklaracja Pieskowa o gotowości rosyjskiego prezydenta do rozmów z Zachodem pojawiła się, gdy władze USA ogłosiły czasowe ograniczenie działalności ambasady w Kijowie i zaapelowały do swoich obywateli, by wyjechali z Ukrainy, a także z Białorusi. Stacja CNN podała zarazem, że analiza materiałów publikowanych w sieciach społecznościowych wskazuje na intensywne ruchy wojsk rosyjskich przy graniach z Ukrainą.

W poniedziałek po południu odbyła się z kolei rozmowa telefoniczna prezydenta USA Joe Bidena i premiera Wielkiej Brytanii, Borisa Johnsona. Obaj przywódcy oświadczyli, że wciąż jeszcze jest nadzieja na dyplomatyczne rozwiązanie kryzysu wokół Ukrainy, jednak sytuacja pozostaje niestabilna. Wezwali zarazem zachodnich sojuszników do „zachowania jedności w obliczu rosyjskich zagrożeń”.

„Przywódcy podkreślili, że jakiekolwiek dalsze wtargnięcie na Ukrainę spowodowałoby przedłużający się kryzys dla Rosji, z daleko idącymi szkodami zarówno dla Rosji, jak i dla świata. Zgodzili się, że zachodni sojusznicy muszą pozostać zjednoczeni w obliczu rosyjskich gróźb, łącznie z nałożeniem znaczącego pakietu sankcji w przypadku eskalacji rosyjskiej agresji. Powtórzyli również, że kraje europejskie muszą zmniejszyć swoją zależność od rosyjskiego gazu, co jest posunięciem, które bardziej niż jakiekolwiek inne, uderzyłoby w samo serce strategicznych interesów Rosji” – czytamy w komunikacie wydanym przez biuro Borisa Johnsona.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Z kolei według komunikatu Białego Domu, Biden i Johnson dokonali przeglądu bieżących działań dyplomatycznych i odstraszających w odpowiedzi na ciągłe gromadzenie przez Rosję wojsk na granicach Ukrainy. Potwierdzili też swoje poparcie dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy.

Według strony amerykańskiej, obaj politycy „omówili wysiłki na rzecz wzmocnienia pozycji obronnej na wschodniej flance NATO i podkreślili stałą ścisłą koordynację działań sojuszników i partnerów, w tym gotowość do wywołania surowych dla Rosji konsekwencji, gdyby zdecydowała się na dalszą eskalację militarną”.

Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Liz Truss poinformowała w poniedziałek na Twitterze, że tego dnia przewodniczyła posiedzeniu rządowego komitetu reagowania kryzysowego (COBR). Z informacji przekazanych jej podczas spotkania ma wynikać, że atak Rosji na Ukrainę może nastąpić w każdym momencie.

Jak pisaliśmy, w piątek serwis Politico napisał, powołując się na źródła w administracji USA, a także we władzach dwóch innych państw, że amerykański wywiad uważa, iż rosyjska inwazja na Ukrainę może rozpocząć się 16 lutego br.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA, Jake Sullivan uważa, że Rosja może zaatakować Ukrainę w każdym momencie i amerykańscy obywatele powinni jak najszybciej wyjechać. Jego zdaniem inwazja może zacząć się od bombardowań i ataków rakietowych, po których Rosjanie szybko zajmą Kijów. Podkreślił, że Amerykanie, którzy zdecydują się pozostać na Ukrainie, nie mogą liczyć na wojskową ewakuację. Zaapelował do nich, by opuścili ten kraj w ciągu 48 godzin.

Ponadto, w piątek sekretarz stanu USA Antony Blinken wyraźnie sugerował, że Rosja może zaatakować Ukrainę jeszcze w trakcie zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie, a zatem Amerykanie powinni jak najszybciej wyjechać.

Czytaj także: Rosjanie wycofują wojska? Stoltenberg: Wręcz przeciwnie

Interia.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz