W sądzie w Mińsku rozpoczął się proces dwóch byłych kandydatów na prezydenta Białorusi. Uładzimir Niaklajeu i Wital Rymaszeuski są oskarżeni o organizację i udział w działaniach naruszających porządek publiczny.

Razem z Niaklajeuwem i Rymaszeuskim sądzonych jest czworo członków ich sztabów wyborczych – Aleksander Fiaduta, Nasta Pałażanka, Andrej Dźmitrei i Siarhiej Waźniak. Oskarżonym grozi do 3 lat pozbawienia wolności.

Uładzimir Niaklajeu przed rozpoczęciem procesu powiedział dziennikarzom, że rozpędzenie przez milicję demonstracji po wyborach prezydenckich, nie było na rękę ani władzom ani opozycji. Jego zdaniem istnieje tym samym jakaś “trzecia siła”.

Niaklajeu powiedział, że władze powinny wyjaśnić dlaczego doszło do stłumienia protestu opozycji na Placu Niepodległości a nie sądzić jej uczestników.”Dziś mamy najbardziej niebezpieczną sytuację w kraju od czasu odzyskania niepodległości. To wynik wyborów prezydenckich i tego co miało miejsce na Placu Niepodległości. My powinniśmy wyjaśnić kto to zrobił. W rzeczywistości, tym powinny zajmować się sądy”.

W sądach białoruskiej stolicy odbywają się procesy również 10-ciu innych uczestników demonstracji opozycji która miała miejsce 19 grudnia. Sądzony jest między innymi Andrej Sannikau, były kandydat na prezydenta i lider ruchu Europejska Białoruś.

IAR/Kresy.pl

forma płatności