Leonardo Helicopters, właściciel zakładów PZL Świdnik chce podbić swoim śmigłowcem AW-009 amerykański rynek. Firma zamierza promować go na całym świecie.

– Ten śmigłowiec wzbudza jak największe pozytywne emocje– mówi o śmigłowcu AW-009 (wcześniej SW-4 Puszczyk) Krzysztof Krystowski wiceprezes Leonardo Helicopters. Firma ta jest właścicielem zakładów PZL Świdnik i przymierza się do sprzedawania swojej konstrukcji za Oceanem. Według Krystowskiego, sprzedaż może być liczona w setkach egzemplarzy.

Przeczytaj: PZL Świdnik wyprodukował największy śmigłowiec-dron w Europie

Wiceszef Leonardo Helicopters powiedział, że obecnie trwa etap certyfikacji na rynek amerykański, co powinno zakończyć się do końca roku. – W przyszłym roku będziemy mieli śmigłowiec specjalnie dedykowany do tamtejszych wymogów– mówi Krystowski w rozmowie z Money.pl. Jego firma chce promować śmigłowiec AW-009 na całym świecie. I jest przekonany, że odniesie sukces:

– On się będzie sprzedawał doskonale, jak świeże bułeczki. Myślę, że to jest śmigłowiec z potencjałem liczonym w setkach egzemplarzy. Inaczej byśmy go nie robili.

Śmigłowiec produkowany przez PZL Świdnik lata już w Brazylii i Chinach. Trwają negocjacje z Koreą Południową ws. kontraktu na dostawę nawet kilkudziesięciu maszyn.

Krzystowski podkreśla uniwersalność śmigłowca swojej firmy:

– To jest bardzo dobry, ciekawy śmigłowiec do kilku celów. Szkoleniowego, bo jest mały i łatwy w pilotażu. Jest tani w zakupie i eksploatacji. Po trzecie jest fajnym śmigłowcem dla firm. On kosztuje niewiele, milion euro za sztukę.

Ostatnio śmigłowcem AW-009 latali polscy piłkarze – maszyna ta przywiozła reprezentację piłkarską przed Euro 2016 do ośrodka w Arłamowie.

PZL-Świdnik o „nacjonalizacji” firmy: nie ma takich planów

Jak informowaliśmy w lipcu, Dziennik Gazeta Prawna podawał, że trwają zakulisowe rozmowy urzędników państwowych ws. przejęcia zakładów PZL-Świdnik. Miałyby one zostać włączone do docelowej struktury Polskiej Grupy Zbrojeniowej. W zamian włoski właściciel zakładów otrzymałby udziały w PGZ.

„Nie ma planów przejęcia udziałów PZL-Świdnik przez Skarb Państwa”powiedział wówczasKrzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters – właściciela PZL-Świdnik.

„Nie komentujemy doniesień na temat tzw. 'nacjonalizacji’ PZL-Świdnik. Natomiast samo słowo 'nacjonalizacja’ wprowadza w błąd. Takich planów z pewnością nie ma”– powiedział Krystowski. Dodał, że sytuacja spółki jest dobra, ale nadal uzależniona od uzyskania zamówień na śmigłowce wielozadaniowe dla polskiej armii.

„W przypadku nieuzyskania zamówień na śmigłowce dla MON zagrożenie dla poziomu zatrudnienia w firmie ciągle istnieje”– powiedział Krystowski. Zastrzegł, że jeśli śmigłowce zostaną zamówione za granicą, to uderzy to w podstawy bezpieczeństwa pracowników PZL-Świdnik oraz polskich dostawców firmy.

Money.pl / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jaksar
    jaksar :

    Jedyne co Leonardo Helicopters a konkretniej PZL-Świdnik potrafi, to ciągłe straszenie zwolnieniami, procesami, burzenie załogi itp…
    Ciągle do autorów pissowskich mediów nie dociera, że ani PZL-Świdnik ani PZL Mielec nie są polskimi zakładami a jedynie na terenie Polski produkują mało istotne elementy śmigłowców które ostatecznie są montowane poza naszym krajem. nie mamy ani nowoczesnej technologi do produkcji śmigłowców ani dostępu do Now How które nam np. proponował Airbus. Tak BH jak i AW149 to śmigłowce z drugiej pułki, dobre dla krajów 3 świata ale nie dla europejskiego kraju który uważa się za najbliższego sojusznika USA. Jedyne co my z tych zakładów mamy to podatki od kilkuset pracowników i niewielki podatek od wyprodukowanych elementów „sprzedawanych” macierzystym zakładom amerykańskieo i włoskiego koncernu. To tam sprzedaje się kompletne śmigłowce i tam generuje się zysk. Dla przykładu, Sikorsky w Polsce od początku w deklaracjach podtkowych informował o stratach, stąd unikał opodatkowania. Podobnie jest z AW która nie była w stanie nawet zmodernizować kilka Sokołów do standartu Głuszec na czas.
    Inaczej sytuacja wyglądałab przy zakupie Caracali, po pierwsze Airbus już współpracuje z Łądzkimi uczelniami nad programami rozwoju technicznego elementów do śmigłowców nie tylko Caracal, zatrudnia w Polsce 800 pracowników, szereg firm produkuje narazie niewielkie podzespoły. Zapowiedziano produkcję w Polsce i przekazanie technologi na budowe wiropłatów i co najważniejsze przekładni. Łącząc to z doświadczeniem Polskich pracowników przy produkcji i rozwoju skorup (kabin) z Mielca i Świdnika, płatów w Bydgoszczy za kilka lat moglibyśmy budować czysto Polskie śmigłowce tej klasy co Caracale ale w wersjach udoskonalonych. Jedyne czego nam by brakowało, to silniki ale te mogłyby być pozyskiwane we współpracy z Motor Sisz która niejednokrotnie proponiwała budowę w Polsce fabryki silników…
    Niestety, PiS postanowił storpedować umowę z Francją, przekazał „negocjacje” do Ministerstwa Gospodarki które co chwilę wystawiało nowe rządania, chodzą pogłoski, że jednym z rządań Polski było przeniesienie produkcji przekładni do PZL-Świdnik lub do Mielca wiedząc, że Airbus na to się nie zgodzi. nie można przekazywać technologi jednego z najistotniejszych elementów śmigłowca konkurencyjnym na światowym rynku koncernom. Airbus chciał te technologie przekazać ale do Łodzi, zakładów w 100% kontrolowanych przez Polskie władze które w nich posiadają 100% udział.
    Na zakończenie, Caracale kosztowały więcej, naturalnie le tylko dlatego, że były z kompletnym uzbrojeniem, awioniką i wyposażeniem specjalistycznym, w dodatku spełniają oczekiwania i potrzeby naszej armi. Jedna platforma dla wszystkich sią zbrojnych z różnymi specjalnościami to ideał dla każdej armi, obniżający nie tylko koszta exploatacji ale i szkolenia załóg jak i dalszego rozwoju tych śmigłowców BH miały być dostarczane bez uzbrojenia a i tak kosztowały prawie tyle samo co Caracale…z tym, że do BH musielibyśmy dodatkowo zamawiać w USA osprzęt, uzbrojenie i oprogramowanie , servisowanie odbywało by się pod kontrolą amerykanów w Mielcu ! O AW to nawet nie ma co mówić, to maszyna z dolnej półki i pod względem funkcjonalności, siły ognia, ilości przenoszonego sprzętu i żołnierzy….
    W Listopadzie będą wybory w USA, zdziwi się Antek jeżeli do władzy dojdzie Trump i zacznie realizować to co obiecywał, czyli zbliżenie do Rosji a kraje zainteresowane współpracą militarną z USA będą musiały ponosić całe koszty stacjonowania, ćwiczeń i wyposażenia jkednostek. Bądziemy chcieli coś kupić to zapłacimy dwa razy więcej aniżeli u partnerów europejskich.
    PiS skłócił nas już ze wszystkimi, z niemcami, Francją, Rosją, Ukrainą i Litwą… również kraje V4 mają inne poglądy aniżeli pissowski rząd, jedyn wspólny temat na łączący to immigrancji !
    Za kilka miesięcy będą w UR rozważać wysokość dotacji dla rozwijających się krajów UE,,, jak myślicie, ile dostaniemy skoro decydujący głos ma nie PE, KE czy RE, lecz Niemcy i Francja !