„Polska wyrosła na zdecydowaną potęgę. Nie jest jeszcze wystarczająco silna, by dokonywać fundamentalnych ruchów sama, ale jest wystarczająco silna, aby wywołać w Rosji koszmary senne” – uważa amerykański politolog George Friedman, którego cytuje Polska Agencja Prasowa.

„NATO nie jest efektywną strukturą sojuszniczą. To sojusz militarny bez struktur militarnych. To oznacza, że obecnie region jest zdeterminowany przez działania dwóch krajów: pierwszym jest Rumunia, a drugim, dużo ważniejszym – Polska. Dla mnie absolutnym początkiem, który może powstrzymać „nową Rosję” są relacje między Bukaresztem, a Warszawą”– powiedział Friedman.

Friedman ocenił, że Polacy już przejęli wiodącą rolę w Europie Środkowej i w relacjach z USA.

„Polska wyrosła na zdecydowaną potęgę. Nie jest jeszcze wystarczająco silna, by dokonywać fundamentalnych ruchów sama, ale jest wystarczająco silna, aby wywołać w Rosji koszmary senne”– dodał politolog.

Przekonywał, że Polacy muszą sami zadbać o własne bezpieczeństwo, nie oglądając się na innych.

„Jesteście przyzwyczajeni do pytania: co zrobią Rosjanie, co zrobią Amerykanie? Co zrobią Niemcy? To nie jest dzisiaj właściwe pytanie. Najważniejszą kwestią jest – co zrobicie wy. Chcecie dostać 10 tys. żołnierzy – to nie jest niemożliwe dla Amerykanów, ale oni chcą widzieć 100 tys. dobrze uzbrojonych polskich żołnierzy. Możemy nawet dostarczyć broń, ale potrzebujemy partnera, a nie kaleki. Nie mówię, że Polska jest kaleką, ale łatwo jest wywołać bijatykę razem z Ukraińcami, a potem krzyczeć na Amerykanów, że się nie angażują”– podkreślił Friedman.

PAP/Stefczyk.info/KRESY.PL

25 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. alexmich
    alexmich :

    No niestety Panowie. Polska spełnia wszystkie warunki by określać ją mianem „Mocarstwa regionalnego”. Ja wiem, że wszystko co polskie jest bee, że nie potrafimy niczego wyprodukować, że nasi inżynierowie i naukowcy są do kitu, że nie mamy perspektyw, że nie liczymy się na świecie, a Polki są brzydkie. Wszystkie te nieprawdziwe stereotypy wynikają z naszych narodowych traum oraz syjonistyczno-germańsko-banderowskiej elyty przy korycie. Polska z Rumunią były by w stanie stworzyć sojusz, który z cała pewnością nie byłby w stanie pokonać Rosji, ale stanowiłby swoisty balans sił w tym regionie świata ( Rosja nie leży tylko w Europie i nie tylko tutaj ma wrogów). Wokół takiego aliansu, musiały by się ponad to zgromadzić pomniejsze państwa w regionie, zagrożenie Rosyjskim czy Niemieckim ekspansjonizmem. Alternatywy by zresztą nie miały. Kiedy trwa ta wieka przepychanka wpływów na Ukrainie, dzieje się rzecz niebywała, Polska która zaraz po Ukrainie miała być największym przegranym tego sporu, może na tym wszystkim dużo zyskać. Jak do tej pory nasz sojusz z USA, był czysto egzotyczny ( Dwa odległe kraje, z potężną dysproporcją sił, a utrata niepodległości przez słabszego członka, w żaden sposób nie zagrażała niepodległości silniejszego partnera). Obecnie w ciągu zaledwie kilku tygodnie uległo to zmianie. Nie ma co ukrywać CIA dało ciała, zamiast przejąć Ukrainę i przybliżyć swoje wpływy do Rosji oddaliło je. Okazało się, że wyjście z Europy po upadku ZSRR było błędem, Niemcy przejęły te wpływy i dziś kraje Europy Zachodniej ostentacyjnie wypijaną się na USA, pokazując że mają z byt dobre interesy z Rosja by działać przeciwko niej. Wujek Sam ocknął się z ręką w nocniku. Jedynymi realnymi jego sprzymierzeńcami w Europie są obecnie Kraje Skandynawskie, Turcja oraz pasm Państw byłego Układu Warszawskiego. W Skandynawii nie ma nawet 20 mln ludzi, pyza tym Szwecja i Finlandia nie są nawet członkami NATO, Turcja tylko częściowo leży w Europie. Z pozostałych Państw największy potencjał gospodarczy militarny, powierzchniowy i populacyjny posiadają Polska i Rumunia. Utrata niepodległości przez Polskę i Rumunie oznacza niemalże całkowite wykluczenie wpływów USA z Europy, co osłabia ich niepodległość. Ponadto zacieśnianie współpracy między Niemcami i Rosją przybliża nas do Ameryki. Tak na prawdę, jesteśmy na siebie skazani. USA potrzebuje silne opozycji ( z dużą armią) dla Rosji oraz Niemiec w tym regionie, aby zachować i umacniać tu wpływy. Polska i Rumunia potrzebują nowoczesnej technologii militarnej, alternatywy energetycznej, oraz REALNYCH gwarancji bezpieczeństwa ( te 10 tyś amerykańskich żołnierzy, w raz z ciężkim sprzętem jest taką gwarancją.) Teraz pojawia się pytanie jak to zostanie rozegrane. Teraz pytanie czy Polacy staną się niewolnikami, harującymi na amerykański przemysł zbrojeniowy, Czy też staniemy się „Izraelem Europy”.

  2. ka9q
    ka9q :

    Prawdą jest, że jeśli nie zadbamy o siebie (własne bezpieczeństwo) to nikt nam nie pomoże. Błędem kreowanie Polski na mocarstwo.
    W tym wszystkim jest jeszcze potrzebne aby dali nam spokój do rozwoju a na to bym nie liczył.
    Ostatnie pytanie, co ktoś chciał osiągnąć wypuszczając wypowiedź Friedmanna ? No i kto to jest ?

  3. jaroslaus
    jaroslaus :

    Gdyby tylko Polska posiadała broń nuklearną i środki do jej przenoszenia, choćby rakiety balistyczne krótkiego zasięgu, to byśmy nie do ruszenia. Nikt w Europie – tj. szwaby i Ruscy – by nas nie tknęli bo by byli w zasięgu, i tak to by działało. Niestety polskojęzyczne kanalie zamiast kupić tą technologię na czarnym rynku i jednocześnie wypowiedzieć albo zawiesić swój udział w całym tym śmiesznym traktacie o „nierozprzestrzenianiu broni jądrowej” wolą zanosić modły do bożków NATO i UE, które w ostateczności i tak pozostałyby indyferentne. Czemu takie północne Koreance potrafiły kupić tą technologię a ta banda przygłupów nie potrafi? Albo chociaż kupić parę głowić na ruskim czarnym runku – oni się dalej nie mogą doliczyć pewnej ich liczby po rozpadzie ZSRR. Dopóki mamy te ścierwo w parlamencie i rządzie oraz na innych urzędach jesteśmy bezsilni. A wy dalej żryjcie chipy i pijcie colę z biedronki zamiast iść na wybory.

    • alexmich
      alexmich :

      Panie jaroslawus. Kupienie bomby atomowej na czarnym rynku to nie jest prosta sprawa, poza tym cholernie droga oraz niebezpieczna. Wywiady nie śpią, nie da się tego zrobić tak aby nie dowiedziały się o tym światowe mocarstwa , a wtedy będzie kicha. Arabia Saudyjska kupiła Niuki od Pakistanu, zrobili to w ścisłej tajemnicy, a i tak sprawa się wydała. Poza tym bomby nuklearne też maja okres przydatności, kupowanie spod lady jakiegoś 30-40 letniego podrdzewiałego złomu, rozsądne nie jest. Jeśli już, to musimy pozyskać „nową” broń, którą sami będziemy mogli konstruować i będziemy mieli 100% pewności, że wybuchnie i na 100% z siła jaką chcemy. Należy się zastanowić kto ma tę broń, albo technologie do jej tworzenia a) Wielka 5 zasiadająca w radzie ONZ b) Izrael, Pakistan, Indie, AS, Korea Płn. c) (wyprodukować mogą) Iran, Japonia, Korea Poł, Niemcy, Ukraina. Jak chwile pomyślimy i spojrzymy na mapę to w grupie Państw C nie mamy czego szukać – nie ma tu zgodności interesów, a w przypadku Niemiec i Ukrainy…. W grupie B tylko Izrael mógłby coś zyskać na posiadaniu przez nas tej broni ( odwrócenie uwagi Rosji od Syrii), trochę mało. Pozostaje grupa A czyli: Rosja ( chyba nie trzeba nic tłumaczyć), WB ( W ich interesie leży słabość/nieistnienie Państwa Polskiego. Ponieważ taki stan rzeczy wywołuje tarcia Niemiecko-Rosyjskie. Historycznie udowodnione), Francja ( Jak socjaliści odejdą od władzy to może, może. Ale oni będą mieć za chwile wielkie problemy u siebie z Ciapatymi, by zajmować się światowa polityką), USA ( jest im to cholernie na rękę. już w mediach amerykańskich pojawiały się opinie, że na terenie Polski Rumuni i Państw Bałkańskich, należy umieścić taktyczną broń nuklearną. Poza tym myślę, że Obama zaliczył już wystarczająco dużo splunięć w twarz od Putina, by być gotowy na taki krok. Ponadto USA mogą zablokować wszelkie poważniejsze sankcje jakie chciało by nam wlepić ONZ. Nie musieli by zresztą dawać nam gotowych głowic, tylko materiały do ich produkcji), Chiny ( Również temu krajowi obecność broni nuklearnej, czyli po drugiej stronie Rosji, byłaby na rękę. Nie zapominajmy, że Chiny są zainteresowane Syberia. Chwilowy sojusz pomiędzy Rosją, jest małżeństwem z rozsądku wymierzonym w USA. Oba kraje już teraz rozstawiają figury przed czekającą je konfrontacją. Kilkadziesiąt taktycznych ładunków nuklearnych w Polsce niewątpliwie byłoby przydatne, z perspektywy Państwa Środka. Podobnie jak USA byli by w stanie zablokować sankcje ONZ, a ponadto w przeciwieństwie do Jankesów mogą otwarcie przyznać się a forum międzynarodowym „Tak daliśmy Polakom materiały, to stworzenia broni nuklearnej. I co nam zrobicie?”. Jak widać mamy nawet wybór, potrzeba tylko POLSKIEGO rządu z jajami, a nie „pudelków na smyczy Pani Merkel”. Co do nośników takich głowic to nie ma problemu. Mamy f-16 ( są przystosowane do przenocowania bąb nuklearnych), od stanów kupiliśmy niedawno pociski dalekiego zasięgu powietrze-ziemia ( również zaprojektowane z możliwością przenoszenia niuków); Rakiety krótkie, czy średniego zasięgu nie sa wielkim problemem, podobnie torpedy. Oczywiście w kwestii uzgodnienia, pisze cały czas o TAKTYCZNEJ broni nuklearnej ( takiej do ok 100 kT), na broń strategiczną NIKT nam nie pozwoli, bo odpalenie kilku takich cacek zagraża choćby światowej produkcji żywności i może spowodować zmiany klimatu, o skażeniu radioaktywnym nie wspomnę. Do tego należy dodać Gwardie narodową, 120-160 tys żołnierzy zawodowych, 150 myśliwców, tarcze antyrakietową średniego zasięgu ( przetarg trwa), 50 okrętów ( z okrętami podwodnymi zdolnymi użyć torped ze wspomnianą już bronią), 1200-1500 czołgów ( np 400 Leopardów 2 i ok 1000 czołgów wsparcia ogniowego rodzimej produkcji np Anders, lub będące w fazie projektu PL-1), 120 helikopterów szturmowych, 200 transportowych i w zasadzie jesteśmy nie do ruszenia. Jakikolwiek atak na nas, konwencjonalny, czy nie, byłby porostu nieopłacalny. Jednocześnie sami bylibyśmy w stanie dać łupnia, jak nadarzy się okazja odzyskać co nasze.