Ppłk Robert K. Tracy z armii USA kierujący amerykańską misją szkoleniową w Jaworowie na Ukrainie, mocno skrytykował ukraińskich żołnierzy za lenistwo, skłonności do kradzieży i alkoholu oraz niechęć do nauki angielskiego i wszechobecną korupcję. „Ukraińscy żołnierze są głównym słabym punktem Centrum Szkolenia Bojowego w Jaworowie”. Później strona ukraińska oświadczyła, że wpis dowódcy to fejk. Informacja została następnie zdementowana przez samych Amerykanów.

Podpułkownik armii USA Robert K. Tracy, szef Połączonej Wielonarodowej Grupy Szkoleniowej – Ukraina, zamieścił tydzień temu na swoim prywatnym blogu wpis dotyczący współpracy z ukraińskimi żołnierzami w ośrodku szkoleniowym w Jaworowie, położonym tuż przy granicy z Polską. Wypowiedział się na ten temat bardzo krytycznie. Tak wynikało z artykułów zamieszczanych przez różne ukraińskie media [zobacz aktualizację na końcu tekstu- red.].

„Wysiłki moich żołnierzy koncentrują się na wzmocnieniu Centrum Szkolenia Bojowego Jaworów i na szkoleniu instruktorów, by każdego dnia zdolności obronne Ukraińskich Sił Lądowych ulegały silniejsze. Jednak z tego co tu widzę, muszę powiedzieć, że nasza misja szkoleniowa może zostać przedłużona poza 2020 roku” – pisał [rzekomo – popr. Kresy.pl] ppłk Tracy. Dodał, że nie chodzi tu o infrastrukturę czy sprzęt, ale „głównie o ukraińskich żołnierzy”.

Przeczytaj: Armia ukraińska w amerykańskiej szkole

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Amerykański dowódca podkreśla, że Ukraińcy przede wszystkim nie mówią po angielsku, a ponadto, w rzeczywistości nie interesuje ich nauka tego języka. Zaznacza, że ze względu na to jego instruktorzy podczas szkoleń „potrzebują dodatkowego plutonu tłumaczy”. Dodaje, że nie sprawdza się to jednak w każdej sytuacji.

„Problem w tym, że oni sami nie do końca rozumieją siebie nawzajem! Szkoli się tu swego rodzaju mieszanina różnych chłopaków. Niektórzy z nich mówią tylko po ukraińsku lub tylko po rosyjsku, podczas gdy inni potrafią mówić tylko po rumuński lub po węgiersku” – napisał amerykański dowódca.

Drugim problemem jest jego zdaniem to, że „ukraińscy żołnierze są leniwymi próżniakami, niechętnymi do pracy”, którzy „mają tendencję do celowego sabotowania wszelkich działań amerykańskich instruktorów”. Zarzuca też Ukraińcom kradzieże:

„Biorąc pod uwagę ich chciwość na pieniądze, trzeba być świadomym, że ukraińscy wojskowi mają tendencję do kradzieży i sprzedawania wszystkiego, co uważają za dobry interes”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ppłk Tracy krytykuje też dużą skłonność ukraińskich żołnierzu do alkoholu. Jak pisze, picie jest na porządku dziennym, co generuje problemy szkoleniowe:

„Wszyscy ukraińscy żołnierze w Jaworowie piją niebezpiecznie duże ilości alkoholu. Wiedząc o tym, każde szkolenie musieliśmy zaczynać od testu alkomatem. Ale na niewiele się to zdało. Pijani ukraińscy żołnierze, którzy nie potrafili nawet stać prosto na nogach, otrzymywali zakazy udziału w treningach. Niektóre szkolenia były albo odwoływane, albo przekładane”.

Amerykański dowódca przyznał, że najbardziej uderzało go podejście ukraińskich dowódców do niewłaściwego zachowania ich żołnierzy. „Ich niechęć do zajęcia się nadużywaniem alkoholu sugeruje, że mogli być zanurzeni w kulturze picia razem ze swoimi podkomendnymi”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ponadto, ppłk Tracy napisał, że większość Ukraińców to ludzie słabo wykształceni i „niskiego intelektu”, dla których wyzwaniem są najprostsze zadania. „Nic dziwnego, skoro większość żołnierzy pochodzi z niekorzystnych środowisk, podczas gdy najlepsza część ludności wyjechała z kraju szukając lepszego życia za granicą”.

„Jednak tym, co tak naprawdę totalnie mnie powaliło, jest nie-taka-zwyczajna korupcja. Ukraińscy żołnierze muszą płacić łapówki za każdy awans – zarówno za promocję z szeregowego na kaprala czy z niższego stanowiska na wyższe. Ich przełożeni wyraźnie oczekują za to łapówek” – pisze Amerykanin. Dodaje, że istnieje nawet swego rodzaju „cennik”, a ukraińscy dowódcy w ogóle nie obawiają się żadnych konsekwencji. „To normalne zachowanie w całej ukraińskiej armii”.

Przeczytaj także: Brytyjski wojskowy: 60% ukraińskich strat powoduje ogień bratobójczy i niekompetencja

Wcześniej ppłk Tracy służył m.in. w biurze szefa wydziałów legislacyjnych w Pentagonie. Przed przybyciem na Ukrainę był dowódcą 502. pułku piechoty z Tennessee. Na jego wpis uwagę zwróciła część ukraińskich mediów.

Zadaniem Połączonej Wielonarodowej Grupy Szkoleniowej – Ukraina jest szkolenie ukraińskich żołnierzy w specjalnym ośrodku przy poligonie w Jaworowie.

[AKTUALIZACJA]

Do sprawy, która zaczęła zyskiwać coraz większy rozgłoś na Ukrainie, odniosła się oficjalnie ukraińska armia. Rzecznik Sił Zbrojnych Ukrainy Bohdan Senyk powiedział w rozmowie z Radiem Swoboda, że blog, na który powołują się media, to „wrzutka i prowokacja”, która rozniosła się po mediach. Dodał, że ppłk Tracy wcześniej pozytywnie oceniał współpracę z ukraińskimi wojskowymi. Z kolei część ukraińskich mediów powołuje się na oświadczenie Grupy Operacyjno-Taktycznej „Kwarantanna”, którą dowodzi ppłk Tracy, według którego wpis został zamieszczony przez oszusta próbującego zdyskredytować ukraińską armię. Agencja Unian podała natomiast, że kilka ukraińskich portali, m.in. depo.ua i nv.ua, zgłaszało cyberataki na swoje strony, a artykuły dotyczące „bloga” amerykańskiego dowódcy z Jaworowa zostały tam zamieszczone bez ich wiedzy. Według redaktora naczelnego serwisu Censor.net, Jurija Butusowa, amerykański oficer zaprzeczył istnieniu bloga.

rktracy.blogspot.com / 112.ua / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz