Według ostatnich doniesień, skala afery związanej z zakupem respiratorów, w czym aktywny udział miała mieć Agencja Wywiadu, może być znacznie większa, niż dotąd zakładano. Dokumenty wskazują, że resort zdrowia zamówił nie 1,2 tys., ale 2,2 tys. respiratorów, płacąc za nie aż 370 mln zł.

Przypomnijmy, że parę tygodni temu media opublikowały kolejne informacje nt. afery związanej z zakupem ponad tysiąca respiratorów, wskazując na aktywny udział w niej Agencji Wywiadu. Zakup opiewający na kwotę niemal 200 mln zł miał zostać powierzony firmie uwikłanej w nielegalny proceder handlu bronią oraz inne niejasne interesy, przez co od lat znajdowała się ona w kręgu zainteresowania polskich służb.

W tym tygodniu „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że posłowie Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński i Michał Szczerba podczas interwencji poselskiej dotarli do faktur pro forma na respiratory. Na ich podstawie ministerstwo zdrowia już kilka godzin później wypłaciło zaliczkę firmie E&K z Lublina w wysokości 35 mln euro.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
 

Jak podano, łącznie były cztery faktury pro forma na różne modele respiratorów. Firma miała je dostarczać poza terminem zapisanym w umowie. Ostatni sprzęt miał trafić do resortu w sierpniu, podczas gdy w umowie widnieje termin wykonania dostaw do czerwca.

Z dokumentów wynika, że łącznie firma E&K Andrzeja Izdebskiego wystawiła faktury pro forma na 2,2 tys. respiratorów, za które ministerstwo miało zapłacić 81,3 mln euro. „Wyborcza” pisze, że według kursu z 14 kwietnia br. było to 370 mln złotych, przy czym kwota ta przewyższała tę zapisaną w umowie o 120 mln złotych. Ponadto, pierwotnie informowano, że zakup dotyczył 1,2 tys. respiratorów. Posłowie KO zapowiedzieli przekazanie tych dokumentów Najwyższej Izbie Kontroli, która ma przeprowadzić kontrolę zakupów resortu zdrowia w czasie pandemii.

Przeczytaj: Amerykańska firma wywozi z Polski maseczki i respiratory? Rząd i 3M odmawiają informacji

W środę, odpowiadając na pytania posłów w tej sprawie, wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński poinformował, że Agencja Rezerw Materiałowych otrzymała 50 respiratorów Draegera i 10 sztuk od firmy Meckics.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Przypomnijmy, że według doniesień medialnych, szef Agencji Wywiadu, poprzez ministra koordynatora, zaproponował Ministerstwu Zdrowia zdobycie dużej liczby respiratorów, dając mu na to swoje gwarancje. Dlatego też Ministerstwo nie sprawdziło kontrahenta, zrezygnowało ze standardowych zabezpieczeń kontraktów i zapłaciło w dużej części „z góry” z towar, którego finalnie nie otrzymało. Zabezpieczeniem przed odpowiedzialnością za te nadużycia mogła służyć uchwalenie części tzw. specustawy dotyczącej art. 231 (dot. odpowiedzialności urzędniczej) i 296 kodeksu karnego. Według specustawy ich sprawcy nie będą odpowiadać karnie, jeżeli naruszyli przepisy w czasie stanu epidemii, poprzez nabycie towaru lub usługi niezbędnych do jej zwalczania. Dodatkowo, muszą oni działać „w interesie społecznym” i gdy „bez dopuszczenia się tych naruszeń nabycie tych towarów lub usług nie mogłoby zostać zrealizowane albo byłoby istotnie zagrożone”.

W rezultacie ok. 110 mln złotych zostało przekazanych kontrahentowi, a z zamówionych 1200 respiratorów dostarczono jedynie 50, dodatkowo w umowie nie ma zapisów, które pozwoliłyby na nałożenie kar za niezrealizowanie zamówienia. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku wielkiego transportu sprzętu medycznego z Chin, który okazał się „przepłacony, złej jakości i bez certyfikatów, a za ich sprowadzeniem stoi firma powiązana z ministrem zdrowia, rzekomo również gwarantowana przez służby specjalne”.

Khane opisuje, że „po ujawnieniu tych spraw nastąpiło mataczenie, zmowa milczenia, próby ukrywania dokumentów”. Ponadto, firma, za którą poręczyła AW, rzekomo tajnie współpracująca z Agencją, „która nie zrealizowała tych zamówień, należy do opisywanego od dawna w prasie współpracownika SB, a później służb demokratycznej Polski, była zamieszana w nielegalny handel uzbrojeniem, umieszczona jest na czarnej liście ONZ, a z działalnością na polu sprzętu medycznego nigdy nie miała do czynienia”. Chodzi najpewniej o Andrzeja Izdebskiego, znanego w środowisku jako osoby zaangażowanej w handel bronią. Już w 1991 roku miał pośredniczyć w sprzedaży polskich pistoletów na Bliski Wschód.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Samej Agencji zarzucano też przestępcze intencje, w tym chęć wyłudzenia środków od państwa polskiego”.

Zdaniem prezesa fundacji Instytut Bezpieczeństwa i Strategii i byłego szefa Agencji Wywiadu, płk (rez.) Grzegorza Małeckiego, możemy mieć do czynienia „z największą aferą z udziałem służb specjalnych od 1990 roku”.

„Jeżeli te doniesienia się potwierdzą, to będziemy mieli do czynienia z jedną z największych afer ostatnich dziesięcioleci ze świata polskich tajnych służb, a jej konsekwencje wykroczą daleko poza ich świat” – komentuje Mia Khane (pseud.), wysoki rangą emerytowany oficer polskich służb specjalnych.

GW / Money.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz