Pomimo szczerego odwoływania się do prawa międzynarodowego, zachodni sojusznicy nigdy nie dopuszczają, by elementy prawne kolidowały z preferowaną przez nich polityką. Na przykład, odrzucając aneksję Rosji, były oficer wywiadu, Malcolm Nance, oświadczył, że Ameryka spędziła siedemdziesiąt pięć lat „przestrzegając międzynarodowego prawa i świętości granic międzynarodowych”. To nonsens. Zachodni sojusznicy rozpoczęli agresywną wojnę z Serbią i odłączyli Kosowo, ustanawiając precedens dla Rosji w Południowej Osetii i Abchazji.Bez najmniejszego śladu ironii politycy z Zachodu ogłosili, że mogą zrobić, co im się podoba, ale to nie stanowi precedensu dla nikogo innego. Stany Zjednoczone również dokonały inwazji i skutecznie rozbiły Irak, wbrew nie tylko do prawu międzynarodowemu, ale i życzeniu większości rządów europejskich – przypomina Doug Bandow, były specjalny asystent prezydenta Ronalda Reagana i ekspert ds. polityki zagranicznej na łamach The National Interest.

Polityka prezydenta Donalda Trumpa pozostaje schizofreniczna. Administracja nakłada nowe sankcje na Moskwę wkrótce po szczycie w Helsinkach z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Prezydent USA nie zyskał żadnych pochwał za to spotkanie, ale miał właściwy cel – polepszyć stosunki z Moskwą. Putin nie jest przyjacielem wolności, ani Ameryki, ale jego kraj stanowi niewielkie zagrożenie zarówno dla Stanów Zjednoczonych, jak i dla Europy. Działania Moskwy przeciwko Ukrainie powstrzymały ekspansję NATO na wschód, nie były zaś wstępem do rosyjskiej agresji na zachód. Dla Putina rozpoczęcie wojny nawet przeciwko pozornie wrażliwym krajom bałtyckim, przyniosłoby niewiele korzyści, wręcz przeciwnie. Bezpośrednia konfrontacja z Ameryką lub „Starą Europą” byłaby samobójstwem. Jak przyznaje sam prezydent Trump, pomimo swojego nierozważnego sposobu wyrażania, Europa jest w stanie się bronić bez pomocy Waszyngtonu. Zależność Europejczyków od Ameryki jest kwestią wygody, a nie koniecznością.

Bardziej kooperatywna Rosja mogłaby okazać się przydatna dla realizacji interesów USA od Bliskiego Wschodu po Azję. W perspektywie długoterminowej najważniejszą rolą Moskwy może być powstrzymywanie rosnących Chin. Wrogość Waszyngtonu pomogła zbliżyć Federację Rosyjską i Chińską Republikę Ludową, jednak Moskwa jest młodszym partnerem w tym układzie i podziela niektóre wątpliwości Zachodu dotyczące zachowań Pekinu, w szczególności kradzieży własności intelektualnej (technologii wojskowej) i ekspansji terytorialnej (na słabo zaludnioną Syberię). Nieformalna koalicja Ameryki, Europy i Rosji pomoże łagodzić chińskie ambicje.

Lecz aby to osiągnąć, Waszyngton i Bruksela muszą zawrzeć porozumienie z Moskwą w sprawie Ukrainy. Propozycja zakończenia ekspansji NATO (z pewnością należy wykluczyć akcesję Gruzji i Ukrainy) może skłonić Rosję do wstrzymania poparcia dla separatystów w Donbasie. Ich główną wartością z punktu widzenia Moskwy jest destabilizowanie Ukrainy i uczynienie jej nieprzydatną dla członkostwa w NATO. Obecnie pole bitwy jest zarówno ekonomicznym obciążeniem, jak i korzyścią dla Rosji.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Anektowany w 2014 roku Krym z rosyjską bazą morską w Sewastopolu stanowi całkowicie inne wyzwanie. Chociaż działania Moskwy były bezprawne, Krym długo był częścią Rosji. Krym stał się częścią Imperium Rosyjskiego po tym jak został przejęty od Turcji ponad dwa stulecia temu i pozostał rosyjski w Związku Radzieckim do 1954 r. Po śmierci Józefa Stalina, sekretarz generalny Partii Komunistycznej Nikita Chruszczow przekazał terytorium Ukrainie w celu wzmocnienia władzy Moskwy (Ukraina była terenem długotrwałej rebelii po wydaleniu armii niemieckiej) i swoich ambicji politycznych (potrzebował wsparcia szefa Partii Komunistycznej Ukrainy). Etniczni Rosjanie nadal stanowili większość w 2014 r. I najprawdopodobniej chcieli powrócić pod zwierzchnictwo Moskwy, choć referendum przeprowadzone w tym czasie nie było ani wolne, ani sprawiedliwe.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Trump: nie wiem, co będzie z Krymem

W Rosji aneksja cieszyła się popularnością polityczną i pozostaje ważna z militarnego punktu widzenia. Christian Caryl z Washington Post oświadczył, że „Zachód musi nadal nalegać” na to, że Krym jest ukraiński, dopóki „Rosja nie  ustąpi”. Jednak tak się nie stanie. Terytorium nie zostanie zwrócone, ani przez Putina, ani jego następcę, chyba, że w wyniku rosyjskiej klęski wojennej. Nawet krytycy Putina uznają, że transfer terytorialny jest trwały. Zachodni politycy mogą czuć samozadowolenie z powodu zamrożenia konfliktu politycznego i utrzymania sankcji, ale czyniąc to, nic nie osiągają i działają tylko na korzyść adwersarzy Ameryki.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Zachód musi osiągnąć modus vivendi z Rosją. Sojusznicy mogliby zaakceptować, ale nie uznać aneksji. Większość sankcji może zostać zniesiona, a kary ekonomiczne obejmować tylko Krym. Lepiej byłoby jednak znaleźć kompromis, który wiązałby się z bardziej trwałym rozwiązaniem. Waszyngton i Moskwa powinny zgodzić się na przestrzeganie wyników międzynarodowego referendum. Putin zasugerował Trumpowi głosowanie w sprawie Donbasu. Jednak porozumienie z Mińska obejmuje już wschodnią Ukrainę, choć Kijów, podobnie jak Moskwa, jeszcze nie wypełnił warunków porozumienia. Co więcej, Rosja ma niewielki związek z tym terytorium i nie anektowała go, co sprawia, że pozostaje ono kwestią do rozwiązania dla Ukraińców. Jak już wcześniej wspomniano, ze względu na współpracę rządowi Putina można byłoby obiecać, że NATO nie rozszerzy się na wschód, co rozwiąże obawy Moskwy związane z bezpieczeństwem, zwłaszcza po podstępnych obietnicach Waszyngtonu dotyczących rozszerzenia NATO po upadku Związku Radzieckiego.

Zobacz także: Nie będzie amerykańsko-rosyjskiego sojuszu przeciwko Chinom

Referendum mogłoby jednak stanowić rozwiązanie kwestii krymskiej. Oczywiście Ukraina sprzeciwiałaby się, ponieważ nie wyraziła zgody na separację terytorium. Skoro aneksja była nielegalna, kolejne głosowanie również byłoby nielegalne. Ale w praktyce nie ma to znaczenia. Obecnie Kijów nie ma szans na odzyskanie Krymu. Być może ukraińscy politycy odnoszą korzyści z żądania tego, co nieosiągalne, jeśli jednak rzeczywiście pragną powrotu tego terytorium, potrzebują współpracy Moskwy.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Co więcej, pomimo szczerego odwoływania się do prawa międzynarodowego, zachodni sojusznicy nigdy nie dopuszczają, by elementy prawne kolidowały z preferowaną przez nich polityką. Na przykład, odrzucając aneksję Rosji, były oficer wywiadu, Malcolm Nance, oświadczył, że Ameryka spędziła siedemdziesiąt pięć lat „przestrzegając międzynarodowego prawa i świętości granic międzynarodowych”. To nonsens. Zachodni sojusznicy rozpoczęli agresywną wojnę z Serbią i odłączyli Kosowo, ustanawiając precedens dla Rosji w Południowej Osetii i Abchazji.Bez najmniejszego śladu ironii politycy z Zachodu ogłosili, że mogą zrobić, co im się podoba, ale to nie stanowi precedensu dla nikogo innego. Stany Zjednoczone również dokonały inwazji i skutecznie rozbiły Irak, wbrew nie tylko do prawu międzynarodowemu, ale i życzeniu większości rządów europejskich.

Istnieje jednak bardziej fundamentalna kwestia. Nawet jeśli Ukraina legalnie zachowa zwierzchnictwo nad Krymem, oddanie terytorium z powrotem Kijowowi bez zgody ludność półwyspu byłoby nie mniej obraźliwe co do zasady niż aneksja Rosji. Caryl oświadczył, że „Krym należy do Ukrainy”. Nie, Krym należy do mieszkańców Krymu. Zasady secesji zawsze budzą kontrowersję na arenie międzynarodowej, ale mieszkańcy Krymu powinni mieć prawo weta w odniesieniu do ich powrotu. Nie powinno się nimi handlować w te i wewte niczym buszlem pszenicy.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Dziś są Rosjanami. I należy się z nimi skonsultować, zanim ich los zostanie rozstrzygnięty. W tym względzie zachodni sojusznicy są tak samo obciążeni jak inne państwa. Przeważnie etnicznie serbska ludność na północ od rzeki Ibar w Kosowie nie była konsultowana w sprawie swoich życzeń, ponieważ Waszyngton i Bruksela stworzyły nowe, odrębne państwo. Cofając się w czasie, Francja nie mniej niż Niemcy nie podjęła wysiłków, aby ustalić, czego pragnęli mieszkańcy Alzacji i Lotaryngii. Dlatego Waszyngton powinien zaproponować referendum na Krymie pod auspicjami ONZ. Głosowanie musi być zgodne z prawem, w przeciwieństwie do głosowania z 2014 roku. Chociaż większość mieszkańców prawdopodobnie chciała się odłączyć od Ukrainy, opozycja została stłumiona, a wybory nic nie wykazały. W takim przypadku, obserwatorzy będą obecni zarówno w trakcie kampanii, jak i głosowania. Ukraińscy, a także rosyjscy oficjele i grupy interesu mogliby swobodnie przedstawiać swoje argumenty. A większość określiłaby przyszłość Krymu. Po ustabilizowaniu się, zachodnie stosunki z Rosją mogą powrócić do normy – z obietnicą odwetu, jeśli Moskwa dalej będzie wtrącać się w wewnętrzne sprawy zachodnich sojuszników.

Dziwaczna histeria ogarnęła Waszyngton w kwestii relacji z Rosją. Jednak Władimir Putin nie jest Józefem Stalinem. Rosja jest tylko bladym cieniem Związku Radzieckiego, znacznie wyprzedziła ją Ameryka i Europa. Waszyngton zgrywa niewinnego, chociaż rutynowo ingeruje w wybory innych państw, w tym Rosji. Waszyngton i Bruksela mają interes humanitarny na Ukrainie, a nie interes związany z bezpieczeństwem. Ponadto Moskwa jest o wiele bardziej przydatna jako państwo przychylne, jeśli nie przyjacielskie, przeciwko Chinom niż jako zdeterminowany przeciwnik sprzymierzony z Chinami.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wysiłek na rzecz przywrócenia normalnych stosunków między Moskwą a Waszyngtonem zasługuje na wsparcie obu partii. Ostatecznie krytycy prezydenta Trumpa muszą zdecydować, czy są bardziej zainteresowani realizacją swoich ambicji, czy interesów Ameryki. To ostatnie zobowiązuje do podjęcia nowych wysiłków w celu znalezienia rozwiązania dla kwestii ukraińskiej.

Doug Bandow

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    murzynio :

    Artykuł jak z czasów Goebbelsa. Argumenty są identyczne. Jak już podbiją to będzie ich. A jednak 1000 letnia Rzesza szybko upadła. Krym to Rosji ziemia podbita i należy im się tak jak i Królewiec. Czyli wcale. Rosja za swój mongolizm płaci wysoką cenę i tak powinno być dalej. To największy kraj na świecie żyjący z rabunku sąsiadów. Te bogactwa naturalnie też nie są ich tylko zdobyczne.

    • UPAdlina
      UPAdlina :

      @murzynio Z rabunku podbitych przez siebie narodów to żyje bandycki uSSman murzyniu, więc nie pierdziel tu farmazonów. Mam ci wyliczyć na ile to państw napadł bandycki uSSman po II WŚ? Rosja płaci? Co płaci? Jak na razie to sankcje bardziej jej pomogły niż osłabiły. Dowodem skuteczność z jaką uniemożliwiła bandycie zza oceanu opanowanie Syrii. A Krym to Rosja. 75% ludzi tam żyjących to Rosjanie i oni w referendum wybrali Rosję, a nie nazi-banderowska ukrainę. Płacz, ale musisz przełknąć tę gorzką dla twoich ukro-środowisk prawdę.

  2. Avatar
    Gaetano :

    Może i garstka przemyśleń, rzucanych przez tego jankesa jest warta uwagi, ale większość, to przykład życzeniowego myślenia ussmana. Krym był, jest i będzie rosyjski i wszelkie spekulacje na ten temat w rodzaju „zaakceptowanie, ale nie uznanie” są pozbawione sensu i logiki. Nie dostrzega też faktu, że przekazanie półwyspu (oczywiście, w ramach jednego państwa), odbyło się nawet z naruszeniem ówczesnego prawa. Na „żywca” jankes chce zaklinać rzeczywistość. Tak samo kwestia uczestnictwa upadliny w nato pozostanie marzeniem tego żartu historii. A co do „kwestii upaińskiej”, nawet dziecko wie, że nie byłoby mowy o żadnej „kwestii”, gdyby nie brutalne wejście uSSraela z buciorami do tego właśnie sztucznego tworu i wywołanie tam bander-majdanu.

    Jak trwoga, to do Rosji. Amik zdaje sobie sprawę z tego, że rywalizacja hegemona z Chinami, biorąc pod uwagę tylko samo tempo, jest a priori na straconej pozycji. Owszem, Rosja będzie grała z jankesami, ale na luźnych zasadach, czyli tyle, na ile im pozwoli, a nie jak tego sobie życzy ussman. Dalej, sama „propozycja zakończenia ekspansji NATO” nie sprawi w czarodziejski sposób, że FR zostawi Donbas i powstańców na pastwę losu, czyt. swołoczy. Przecież Rosjanie nie powiedzą milionom zamieszkałym tam rodakom coś w stylu: „idźcie się paść”, tak jak czynią to w haniebny sposób polskojęzyczne szumowiny naszym. Myślenie znakomitej większości jankesów (ale i nie tylko tam) w dalszym ciągu jest osadzone w epoce lat, powiedzmy, 60-tych. Zwroty typu „można byłoby obiecać” to czysta esencja, charakteryzująca buńczuczną postawę jankesa. Ponadto, dlaczego niby Putin miałby rozpoczynać wojnę przeciwko krajom przybałtyckim? Miło się dowiedzieć, że pan Putin nie jest przyjacielem wolności, za to wolność jankeski gad wprowadza u siebie oraz niezwykle pokojowymi metodami w dziesiątkach państw, przy czym zaprowadzenie „demokratycznej wolności” to tylko pstryknięcie palcami.