Zginęło 100 osób, choć polska samoobrona dokonała cudu. 30 lipca 1943 roku UPA zaatakowała gminę Antonówka

30 lipca 1943 roku, w kulminacyjnym momencie ludobójczej kampanii ukraińskich nacjonalistów przeciw ludności polskiej na Wołyniu, dramatyczne wydarzenia rozegrały się także w rejonie Antonówki (powiat sarneński).

Tego dnia oddziały UPA Iwana Łytwyńczuka „Dubowego”, wspomagane przez wiejską samoobronę ukraińską (SKW), przeprowadziły zmasowany atak na to skupisko polskich osiedli. Ich celem była fizyczna likwidacja ludności cywilnej oraz całkowite zniszczenie struktur osadniczych. Napad był epizodem ukraińskiego ludobójstwa na Polakach z lat 1943-1944.

Polacy dobrze zorganizowali samoobronę

Antonówka i okoliczne kolonie – Parośla II, Perespa, Sunia, Terebunia i Wydymer – tworzyły prężny ośrodek samoobrony, który mimo ograniczonych zasobów i niedostatku broni palnej podjął zdecydowany opór. W Antonówce samoobroną dowodził Jan Borowski – plutonowy rezerwy Wojska Polskiego. W Perespie dowództwo samoobrony objął Franciszek Chorążyczewski. W Wydymerze odpowiedzialność za organizację i dowodzenie samoobroną spoczywała na członkach ZWZ–AK – Franciszku Żarczyńskim i nauczycielu Marcinie Brzozowskim.

We wsiach zorganizowano umocnienia ziemne („bunkry”), wprowadzono system alarmowy i stałe patrole. Dzięki bliskości stacji kolejowej Antonówka, chronionej przez niemiecką załogę i Kozaków, okolica uchodziła za stosunkowo bezpieczną. Poważnym problemem pozostawał jednak brak broni palnej – większość obrońców dysponowała jedynie bronią białą, taką jak pałki, piki, kosy, widły czy szable.

Po upadku Huty Stepańskiej i Wyrki, od 19 lipca 1943 roku, do osiedli w gminie Antonówka zaczęły napływać rzesze polskich uchodźców. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. Dnia 28 lipca pojawiły się informacje o koncentracji sił UPA w pobliskich wsiach. Samoobrona wzmocniła warty, a część ludności schroniła się bliżej stacji kolejowej.

Walki trwały całą noc

Wieczorem 30 lipca oddziały UPA rozpoczęły atak. W pierwszej kolejności zaatakowano Perespę, gdzie zginęło kilkanaście osób, ale dzięki fortelowi obrońców udało się zmylić napastników i ocalić większość mieszkańców. Polacy z zaatakowanych miejscowości próbowali uciekać w kierunku stacji kolejowej w Antonówce. Nad rzeczką Czakwa UPA urządziła zasadzkę – zginęło tam 28 osób, głównie kobiet i dzieci.

W tym czasie rozpoczął się również atak na samą Antonówkę. Mimo podpaleń (spłonęło 98 zagród) i zamordowania pięciu osób, większość mieszkańców zdołała ukryć się w wcześniej przygotowanych bunkrach. Samoobrona prowadziła ogień, który odstraszył napastników od bezpośredniego szturmu. UPA zrezygnowała z dalszej walki i skierowała się do Piłsudów i Terebuni, które – podobnie jak Parośla II i Sunia – zostały spalone, ale większych ofiar udało się uniknąć dzięki wcześniejszej ewakuacji.

Najdłużej bronił się Wydymer. Tamtejsza samoobrona przez całą noc skutecznie odpierała ataki UPA, zadając napastnikom straty. Mimo to o świcie 31 lipca wieś została spalona.

Szacuje się, że w wyniku ataku na rejon Antonówki śmierć poniosło około 100 Polaków, w tym co najmniej 33 w samej Antonówce i jej bezpośrednich okolicach. Gdyby nie sprawne działania samoobrony, liczba ofiar byłaby jednak znacznie większa.

Niestety, po ataku ośrodek samoobrony przestał istnieć – ludność, pozbawiona domostw i zapasów, została zmuszona do ewakuacji w kierunku stacji kolejowych Antonówka i Grabina. Część została stamtąd wywieziona przez Niemców na roboty przymusowe.

Obrona Antonówki to przykład dramatycznej, lecz skutecznej próby ratowania polskiej ludności cywilnej w czasie rzezi wołyńskiej. Choć kolonia została zniszczona, a samoobrona musiała się wycofać, działania jej członków uratowały życie setkom osób.

Przeczytaj reportaż o Antonówce w czasach obecnych: „Pani Hala jest sama jak kołek i to powoduje u niej dodatkową frustrację. Jej duży duży dom w Antonówce stał się samotnią.”

Kresy.pl / Przystanek Historia / Wikipedia

Tagi: , , , , , ,
forma płatności