Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
19 lipca 1974 roku o godz. 11:15 uruchomiono zegar na Wieży Zygmuntowskiej odbudowywanego Zamku Królewskiego w Warszawie. Wydarzenie oznaczało zakończenie pierwszego etapu rekonstrukcji gmachu – oddanie jego bryły w stanie surowym.
Zegar był pierwszym całkowicie ukończonym i działającym urządzeniem w powstającym z ruin Zamku.
Godzina uruchomienia nie była przypadkowa. Wskazówki poprzedniego zegara zatrzymały się na godz. 11:15 dnia 17 września 1939 roku, gdy Zamek znalazł się pod intensywnym niemieckim ostrzałem artyleryjskim i bombardowaniem. W płomieniach stanęły wówczas między innymi Wieża Zygmuntowska, Wieża Władysławowska, dach nad Salą Senatorską oraz skrzydło od strony Wisły. Uszkodzony zegar pozostawał nieruchomy aż do ostatecznego zniszczenia budowli.
19 lipca 1399 roku w katedrze wawelskiej odbył się pogrzeb królowej Jadwigi Andegaweńskiej. Władczyni, która zmarła dwa dni wcześniej, 17 lipca, została pochowana u boku córki, Elżbiety Bonifacji.
Tamtego dnia rozpoczęła się długa i niezwykła historia tych królewskich szczątków.
Królowa Jadwiga odeszła w wieku około 25 lat, 17 lipca 1399 roku, po trudnym porodzie swojej jedynej córki. Elżbieta Bonifacja przyszła na świat 22 czerwca, ale zmarła po zaledwie trzech tygodniach. Królowa także gasła w oczach – cierpiała prawdopodobnie na gorączkę połogową. Przeżyła swoje dziecko o zaledwie kilka dni.
21 lipca 1952 roku Najwyższy Sąd Wojskowy ogłosił wyrok w tzw. procesie komandorów.
Siedmiu wysokich oficerów Marynarki Wojennej, w większości przedwojennych żołnierzy i obrońców polskiego Wybrzeża z 1939 roku, zostało fałszywie oskarżonych o szpiegostwo, dywersję oraz przygotowywanie obalenia władz komunistycznych.
Pięciu oskarżonych skazano na karę śmierci, a dwóch na dożywotnie więzienie. Ostatecznie wykonano trzy wyroki śmierci. Proces był jednym z najgłośniejszych przykładów stalinowskiego terroru wymierzonego w przedwojenną kadrę Wojska Polskiego.
19 lipca 1655 roku przedstawicielom Rzeczypospolitej wręczono szwedzki akt wypowiedzenia wojny.
Dwa dni później armia dowodzona przez feldmarszałka Arvida Wittenberga przekroczyła granicę państwa polsko-litewskiego i wkroczyła do Wielkopolski. Rozpoczynał się „potop szwedzki” – jeden z najbardziej niszczycielskich konfliktów w dziejach Rzeczypospolitej.
Szwedzki atak nastąpił pomimo obowiązującego rozejmu zawartego w 1635 roku w Sztumskiej Wsi. Pokój pomiędzy oboma państwami nigdy nie został formalnie podpisany, ale zawieszenie broni miało obowiązywać jeszcze przez sześć lat.
21 lipca 1655 roku armia szwedzka pod dowództwem feldmarszałka Arvida Wittenberga wkroczyła na ziemie Rzeczypospolitej od strony szwedzkiego Pomorza. Rozpoczął się jeden z najtragiczniejszych okresów w historii Polski – potop szwedzki.
Inwazja, która początkowo miała błyskawiczny przebieg, ujawniła dramatyczną słabość państwa polsko-litewskiego i jego armii. Skutki wojny dotknęły niemal wszystkie warstwy społeczeństwa i na wiele lat zahamowały rozwój Rzeczypospolitej.
Szwecja, rządzona przez króla Karola X Gustawa, postanowiła wykorzystać głęboki kryzys Rzeczypospolitej, uwikłanej jednocześnie w walki z Kozakami Bohdana Chmielnickiego i wojnę z Moskwą. Znaczna część Wielkiego Księstwa Litewskiego znalazła się pod okupacją wojsk moskiewskich, a główne siły armii koronnej pozostawały zaangażowane na wschodzie.
21 lipca 1944 roku w Moskwie, pod patronatem Józefa Stalina, utworzono Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN).
Organ przedstawiany później jako rodzima i demokratyczna władza w rzeczywistości powstał na terytorium ZSRR. Miał przejmować administrację na ziemiach polskich zajmowanych przez Armię Czerwoną.
Wydaje mi się, że aspekt wmieszania się biskupa w kwestie władzy jest jednoznaczny. I zwycięstwo nad władzą świecką osłabiło na zawsze państwo. Warto by rzecz jednak odkręcić w jakiejś, np.: produkcji filmowej.
Wiadomo, że to były czasy, gdy Watykan i Kościół budowały swoją pozycję polityczną. Czy te instytucje były nieme?
To co się Szanownemu Panu wydaje, nie ma żadnego znaczenia. Temat został dokładnie zbadany przez historyków. Nie ulega żadnej wątpliwości, że spór w istocie dotyczył tego, czy król jest ponad moralnością i ponad prawem, czy też musi uznać nad sobą obiektywne prawo moralne. Jak mówi Grzegorz Braun, wybór między chanuką a krzyżem,to wybór czy wobec prawa wszyscy są równi,czy też niektórzy są “równiejsi”.
Nienawiść do św. Stanisława ze strony Lewosławnych bierze się stąd właśnie, że oni od czasów Bizancjum cmokali w d* władców, nawet jeśli ci władcy byli bezbożnikami. Car jest ponad prawem, ponad moralnością, i “jak Bóg zna dobro i zło” i ustanawia, co dobro, a co zło. – Tak uczą w Moskwie, prawda?
Miałem tego nie pisać, ale… śpieszmy się mówić prawdę, dopóki można.
Bolesław Śmiały był ostatnim królem z linii głównej dynastii Piastów: Siemowita, Mieszka, Bolesława Chrobrego, Mieszka II, Kazimierza Odnowiciela, no i tego Bolesława.
Byli to naprawdę “wielcy panowie”, godni miana królów, i korona dobrze im na głowie leżała.
Niestety, ostatni Bolesław przesadnie ocenił swoje realne siły i (być może chcąc naśladować swojego wielkiego imiennika Bolesława Chrobrego) próbował polityki imperialnej na wschodzie. Ale czasy się zmieniły. Przeciągająca się wojna wywołała bunty pospólstwa w kraju pozbawionym rycerzy.
I stało się, nadmiernie rozbuchane ego i przekonanie, że “władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy” doprowadziły go do zbrodni, na którą w ówczesnym świecie nie zdobył by się żaden władca. Ale nie o tym chciałem napisać.
Jest rzeczą raczej bezsporną, że Piastowie byli genetycznymi Słowianami, więc musieli mieć halogrupę R1a1. A tymczasem, badania materiału genetycznego bocznej linii Piastów po Władysławie Hermanie, dokładnie mówiąc potomków Bolesława Krzywoustego, jednoznacznie dowodzą, że mieli oni halogrupę zachodnioeuropejska R1b1. Wszystkie tropy prowadzą do niejakiego Magnusa, syna króla Anglii, który po bitwie pod Hastings 1066 r. znalazł schronienie na dworze Władysławą Hermana w Płocku i zrobił karierę.
A teraz mała autorska refleksja.
Dramat Bolesława Śmiałego polegał nie tylko na tym, że zamordował biskupa, że utracił koronę i życie, że jego syn również nie odziedziczył tronu.
Dodatkowo pikanterii dodaje fakt, że na nim zakończyła się naprawdę Wielka Dynastia Piastów. Bo ci, co potem rządzili niby jako Łże-Piastowie byli … bękartami. I zachowywali się jak bękarci. Mówię np. o wyjątkowo krwawej bitwie pod Mozgawą, gdzie 70-latek walczył o krakowski tron z 7-latkiem.
Oni już byli “z innej gliny”, niż Mieszko I lub Bolesław Chrobry, z dużo gorszej gliny.
Tak więc zbrodnia na biskupie Stanisławie sprowadziła na Polskę rządy bękartów. I o tym mało się mówi. A może powinno.
I można powiedzieć, że bat krzyżacki nad Polską był Biczem Bożym na bękartów.
Dopiero powrót prawowitego króla w osobie św. Jadwigi i potem Jagiełły złamał ten bat. I kraj odzyskał błogosławieństwo.
Krótkie nawiązanie do współczesności. Czy aby zakłamane dziedzictwo Okrągłego Stołu nie ciąży nad dzisiejszą Polską? Czy rządy “bękartów” nie są przyczyną, że najprostsze sprawy komplikują się?