9 listopada 2000 roku Sejm RP uchwalił ustawę o repatriacji, której celem było stworzenie możliwości powrotu do ojczyzny Polakom pozostającym na terenach dawnego Związku Sowieckiego.
W zamyśle ustawodawcy miała ona stanowić akt dziejowej sprawiedliwości wobec potomków ofiar deportacji i zesłań, jakie rozpoczęły się po sowieckiej agresji z 17 września 1939 roku.
Miliony Polaków poza Polską
W wyniku tamtych wydarzeń miliony obywateli II Rzeczypospolitej znalazły się w granicach imperium sowieckiego. W latach 1940–1941 ponad półtora miliona Polaków zostało przymusowo wywiezionych w głąb Azji Środkowej i na Syberię. Część z nich opuściła ZSRR wraz z Armią Polską gen. Władysława Andersa, inni powrócili do kraju przez szeregi tzw. Armii Berlinga. Po wojnie władze komunistyczne zawarły z Moskwą umowę o „repatriacji”, w ramach której do „nowej Polski” przesiedlono około 1,5 miliona Polaków z Kresów, Azji Środkowej i Syberii.
Po 1955 roku powracali więźniowie łagrów, jednak w następnych dekadach repatriacja praktycznie ustała. Dopiero po upadku ZSRR Polacy ze wschodu zyskali większą swobodę w podtrzymywaniu swojej tożsamości. W latach dziewięćdziesiątych coraz częściej podejmowali samodzielne próby osiedlenia się w Polsce, jednak brakowało ku temu jasnych podstaw prawnych.
Skuteczność była ograniczona
Ustawa z 2000 roku określiła, że obowiązkiem państwa polskiego jest umożliwienie repatriacji osobom pochodzenia polskiego, które na skutek sowieckich represji nie mogły nigdy zamieszkać w Polsce. Wprowadzono tzw. wizy repatriacyjne dla zesłańców i ich potomków, z wyłączeniem obywateli Białorusi, Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii. Polacy z tych pięciu państw mieli bowiem stosunkowo łatwiejszy kontakt z Polską: krótszą drogę powrotu, częstsze kontakty z rodzinami w kraju, możliwość kultywowania języka i tradycji oraz funkcjonowania polskich szkół, parafii i organizacji społecznych. W związku z tym ustawodawca uznał, że mogą oni samodzielnie starać się o osiedlenie w Polsce na zasadach ogólnych — bez specjalnych ułatwień repatriacyjnych. Państwo zobowiązało się natomiast do pomocy pozostałym repatriantom w osiedleniu – w tym do dofinansowania samorządów oraz przedsiębiorstw zatrudniających przybyszów.
Choć rozwiązania wzorowano na niemieckich i węgierskich modelach, ich skuteczność była ograniczona. Do 2017 roku do Polski przyjechało około 7 tysięcy repatriantów, z czego niemal połowa z Kazachstanu. Z myślą o rozszerzeniu wsparcia Sejm uchwalił w 2007 roku ustawę o Karcie Polaka, przyznawaną osobom polskiego pochodzenia zamieszkującym obszar byłego ZSRR. Według danych z końca 2021 roku, Karta Polaka była w posiadaniu około 200 tysięcy osób.
Wkrótce koniec repatriacji?
Jak informowaliśmy pod koniec 2024 roku, mimo wzniosłych deklaracji zawartych w preambule ustawy o repatriacji, system odpowiedzialny za te działania okazał się niewydolny. Ówczesny prezes NIK Marian Banaś alarmował, że w obecnym tempie kolejka Polaków chcących wrócić do ojczyzny może być rozładowywana przez dwie dekady. „Ostatnia kontrola potwierdziła, że państwo nie zapewniło sprawnego i skutecznego procesu repatriacji Polaków ze Wschodu. Przy dotychczasowym tempie działania urzędników proces repatriacji oczekujących i zainteresowanych może zająć nawet 22 lata” , czytamy na stronie NIK.
Z kolei w styczniu 2025 roku Financial Times informował, że Polska może w ogóle zrezygnować z programu repatriacji rodaków ze Wschodu. Polskie władze obawiają się zagrożeń dla bezpieczeństwa, w tym ryzyka infiltracji osób o powiązaniach z rosyjskimi służbami, co komplikuje weryfikację wnioskodawców repatriacji. Rząd podniósł wprawdzie limity finansowe na wsparcie repatriantów, ale jednocześnie przedstawiciel MSWiA, komentujący te doniesienia, stwierdził, że Warszawa spełniła swoje „moralne zobowiązania” względem pokoleń zesłańców.
Proces ewaluacji procesu repatriacyjnego trwa, a MSWiA nie wyklucza zmian w systemie. Resort chce się zastanowić czy np. w przypadku repatriacji nie powinno wprowadzić się jakiegoś krótkiego okresu pobytu w Polsce przed możliwością potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Podobnie miałoby być w przypadku Karty Polaka.
Szacuje się, że na świecie rozsianych jest od 18 do 21 mln Polaków.









