Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Kościół katolicki 19 lipca wspomina błogosławionych Achillesa Puchałę i Hermana Stępnia – polskich franciszkanów konwentualnych posługujących w parafii Pierszaje na Nowogródczyźnie.
W 1943 roku nie opuścili zagrożonych parafian i ponieśli męczeńską śmierć z rąk niemieckich okupantów w pobliskiej Borowikowszczyźnie.
Józef Puchała, późniejszy o. Achilles, urodził się 18 marca 1911 roku w Kosinie koło Łańcuta. Wychowywał się w wielodzietnej rodzinie Franciszka i Zofii z Olbrychtów. Po ukończeniu piątej klasy szkoły powszechnej wyjechał do Lwowa, gdzie kontynuował naukę w prowadzonym przez franciszkanów Małym Seminarium Misyjnym.
21 lipca 1952 roku Najwyższy Sąd Wojskowy ogłosił wyrok w tzw. procesie komandorów.
Siedmiu wysokich oficerów Marynarki Wojennej, w większości przedwojennych żołnierzy i obrońców polskiego Wybrzeża z 1939 roku, zostało fałszywie oskarżonych o szpiegostwo, dywersję oraz przygotowywanie obalenia władz komunistycznych.
Pięciu oskarżonych skazano na karę śmierci, a dwóch na dożywotnie więzienie. Ostatecznie wykonano trzy wyroki śmierci. Proces był jednym z najgłośniejszych przykładów stalinowskiego terroru wymierzonego w przedwojenną kadrę Wojska Polskiego.
21 lipca 1946 roku o godz. 7:00 na stokach poznańskiej Cytadeli wykonano wyrok śmierci na Arthurze Greiserze – niemieckim zbrodniarzu wojennym, gauleiterze NSDAP i byłym namiestniku Rzeszy w okupacyjnym Kraju Warty.
Egzekucję przez powieszenie obserwował wielotysięczny tłum. Było to ostatnie publiczne wykonanie kary śmierci w Polsce.
Greiser urodził się w 1897 roku w Środzie Wielkopolskiej. Pod koniec lat 20. wstąpił do NSDAP i SA, a następnie przeszedł do SS. Karierę polityczną rozwijał w Wolnym Mieście Gdańsku, gdzie był zastępcą gauleitera NSDAP, a od 1934 roku stał na czele Senatu. Należał do nazistowskich działaczy przygotowujących likwidację ustroju Wolnego Miasta i jego włączenie do III Rzeszy.
19 lipca 1655 roku przedstawicielom Rzeczypospolitej wręczono szwedzki akt wypowiedzenia wojny.
Dwa dni później armia dowodzona przez feldmarszałka Arvida Wittenberga przekroczyła granicę państwa polsko-litewskiego i wkroczyła do Wielkopolski. Rozpoczynał się „potop szwedzki” – jeden z najbardziej niszczycielskich konfliktów w dziejach Rzeczypospolitej.
Szwedzki atak nastąpił pomimo obowiązującego rozejmu zawartego w 1635 roku w Sztumskiej Wsi. Pokój pomiędzy oboma państwami nigdy nie został formalnie podpisany, ale zawieszenie broni miało obowiązywać jeszcze przez sześć lat.
21 lipca 1655 roku armia szwedzka pod dowództwem feldmarszałka Arvida Wittenberga wkroczyła na ziemie Rzeczypospolitej od strony szwedzkiego Pomorza. Rozpoczął się jeden z najtragiczniejszych okresów w historii Polski – potop szwedzki.
Inwazja, która początkowo miała błyskawiczny przebieg, ujawniła dramatyczną słabość państwa polsko-litewskiego i jego armii. Skutki wojny dotknęły niemal wszystkie warstwy społeczeństwa i na wiele lat zahamowały rozwój Rzeczypospolitej.
Szwecja, rządzona przez króla Karola X Gustawa, postanowiła wykorzystać głęboki kryzys Rzeczypospolitej, uwikłanej jednocześnie w walki z Kozakami Bohdana Chmielnickiego i wojnę z Moskwą. Znaczna część Wielkiego Księstwa Litewskiego znalazła się pod okupacją wojsk moskiewskich, a główne siły armii koronnej pozostawały zaangażowane na wschodzie.
19 lipca 1399 roku w katedrze wawelskiej odbył się pogrzeb królowej Jadwigi Andegaweńskiej. Władczyni, która zmarła dwa dni wcześniej, 17 lipca, została pochowana u boku córki, Elżbiety Bonifacji.
Tamtego dnia rozpoczęła się długa i niezwykła historia tych królewskich szczątków.
Królowa Jadwiga odeszła w wieku około 25 lat, 17 lipca 1399 roku, po trudnym porodzie swojej jedynej córki. Elżbieta Bonifacja przyszła na świat 22 czerwca, ale zmarła po zaledwie trzech tygodniach. Królowa także gasła w oczach – cierpiała prawdopodobnie na gorączkę połogową. Przeżyła swoje dziecko o zaledwie kilka dni.
ZERO litości dla zdrajców – tych spod Ujścia i tych z POPiS-u!
Subiektywnie widzę to tak:
Litwa króla Mendoga wyrosła na lokalną potęgę nie dzięki rzeczywistej własnej sile, ale dzięki szczęśliwemu dla siebie zbiegowi wielu okoliczności. Mówiac krótko: byli silni słabością wszystkich sąsiadów. Waleczni Kurowie i Estowie na północy mieli problem z Zakonem Inflanckim, Prusowie – podbijani przez Krzyżaków, Jadźwingowie – wykrwawili się w walkach z Polakami, Polska – rozbita na dzielnice, skłócona i słaba, Ruś Kijowska – zrównana z ziemią przez Mongołów, Moskwa – podbita przez Mongołow. Jedynie Nowogród był silny i bogaty, ale kupcy z Nowogrodu mieli lepsze pomysły na biznes, niż podbijanie Litwy, bo handlowali z Hanzą. A najważniejsze, ze Imperium Mongołow nie było zainteresowane forsowaniem bagien Prypeci i przedzieraniem się przez rozległe lasy smoleńskie, żeby zdobywać knieje i bagna litewskie.
Stąd w mentalności Litwinów wzięło się przekonanie o własnym geniuszu i waleczności. Krótki epizod z koronacją Mendoga pozostawił w ich myśleniu przekonanie, że mogą być niezależnym królestwem. Jednak do posiadania własnego państwa na dłużej potrzebne jest stabilne źródło bogactwa, bo własne państwo kosztuje. A Litwini wtedy żyli głównie z podbojów. Gdy wiec Krzyżacy podbili Prusów i wzięli się za Litwę skończyły się marzenia.
Jednak w myśleniu elit Wielkiego Księstwa Litewskiego zawsze tliło się przekonanie, że Unia z Polską to tylko chwilowy epizod, na chwilę, aby przeczekać złą koniunkturę. Tymczasem sąsiednie kraje rosły w siłę, a Litwa… nie rosła, kombinowała, jak by ograć wszystkich.
Zwłaszcza po Unii Lubelskiej w 1569 r. i utracie Ukrainy, elity WKL w istocie nie chciały potężnej Rzeczypospolitej, cały czas marzyli o własnym państwie i chyba świadomie osłabiały RP Obojga Narodów. Stąd te umizgi do Niemców, promowanie reformacji, sabotowanie tendencji centralistycznych i reform państwa. Mimo rosnącego zagrożenia ze strony Moskwy, na Litwie nie zbudowano żadnej poważnej fortecy, która mogła by zatrzymać moskiewską armię. A przecież w tym samym czasie na południu zbudowano Chocim i Kamieniec Podolski dla obrony przed słabą jeszcze Turcją.
Litwini czekali na okazję, aby odzyskać własną koronę, stąd sabotaż powstania dynastii Batorych…
No i Potop Szwedzki to była ta okazja, ostatnia jak się okazało.
Układ w Kownie był to prawdopodobnie łabędzi śpiew tych “Panów Litewskich”, którzy marzyli o Królestwie Litwy. Janusz i Bogusław Radziwiłł nie działali w pojedynkę. Byli wyrazem tego myślenia części elit WKL, że Unii z Polska nie należy traktować zbyt poważnie, że “sami damy radę”. – Nie dali rady. – 100 lat osłabiania Rzeczypospolitej i nieodpowiedzialności za wspólne państwo skończyło się upadkiem Litwy i Polski.
Wniosek: W tej części Europy żaden kraj nie jest w stanie przetrwać w pojedynkę. – Taka też dziś nauka dla Ukrainy…
tylko żeby to zadziałało na Litwie, Białorusi, Ukrainie i w Polsce trzeba we władzach mieć ludzi inteligentnych i mądrych. A aktualnie wszędzie są tylko tylko inteligentni, choć i to nie zawsze jest prawdą…