Jesienią 1364 roku, zapewne około 22 września, Kraków stał się miejscem jednego z najgłośniejszych wydarzeń politycznych i towarzyskich średniowiecznej Europy. Zjazd krakowski odbywał się w ostatnich dniach września 1364. To w jego ramach miała miejsce „uczta u Wierzynka”.
Z inicjatywy króla Kazimierza III Wielkiego w Krakowie odbyło się wówczas spotkanie monarchów, w którym uczestniczyli cesarz i król Czech Karol IV, król Węgier Ludwik I, król Cypru Piotr Lusignan oraz liczni książęta – m.in. Rudolf IV Habsburg, Siemowit III mazowiecki, Władysław Opolczyk, Bolko II świdnicki, Bogusław V wołogosko-słupski z synem Kaźkiem, a także margrabiowie brandenburscy Ludwik VI i Otto V. Rzadko kiedy w jednym miejscu można było spotkać tylu władców.
Oficjalnym powodem kongresu była idea krucjaty przeciwko muzułmanom, której gorącym orędownikiem był Piotr z Cypru. W rzeczywistości główne rozmowy dotyczyły równowagi sił w Europie Środkowej, zwłaszcza relacji polsko-węgierskich i czeskich. Zjazd miał także pokazać potęgę i bogactwo królestwa Kazimierza, co udało się osiągnąć dzięki niezwykłej oprawie uroczystości.
„Królom wyznaczono specjalne mieszkania i sypialnie na zamku krakowskim, przybrane wspaniale purpurą, kobiercami, złotem, szkarłatem i szlachetnymi kamieniami. Pozostałym książętom, panom i ich służbie przydzielono znakomite gospody zaopatrzone obficie we wszystko, co służy potrzebie i wygodzie. Urządzono też podczas zjazdu turniej rycerski, w którym zwycięzcą został król cypryjski Piotr, był on bowiem najbieglejszy we władaniu bronią” – tak kongres opisywał po ponad stu latach Jan Długosz. Trzeba jednak przyznać, że słynny kronikarz wszystko, co wiedział na ten temat, znał z drugiej ręki – i trochę pewnie zmyślił.
Czytaj też: „Wójtowie zmienili położenie placu targowego”. 5 czerwca 1257 roku Bolesław Wstydliwy lokował Kraków
Najbardziej pamiętanym elementem spotkania była słynna uczta u Wierzynka, zorganizowana rzekomo przez bogatego rajcę Mikołaja Wierzynka. Jan Długosz podawał, że Mikołaj Wierzynek miał pełnić funkcję zarządcy królewskiego dworu, sprawując pieczę nad służbą i dochodami monarchy, a także odpowiadał także za przygotowanie i organizację całego zjazdu.
Taki obraz wydarzeń wydaje się jednak mało prawdopodobny. Po pierwsze, Wierzynek zapewne nie sprawował zarządu ani nad dworem królewskim, ani nad przygotowaniami do zjazdu monarchów – obowiązki tego rodzaju mogły należeć wyłącznie do przedstawiciela możnowładztwa. Mieszczanin mógł jednak doradzać.
Nie ma wątpliwości, że sama biesiada – obrosła z czasem legendą – rzeczywiście miała miejsce, lecz z pewnością nie była dziełem jednego patrycjusza. Jak wskazywał profesor Jerzy Wyrozumski, koszty jej organizacji poniosło najpewniej całe miasto. Warto też pamiętać, że owo przyjęcie nie było wcale ani najważniejszym, ani najbardziej wystawnym elementem krakowskiego zjazdu.
Długosz zanotował, że biesiada olśniła przybyszów przepychem i hojnością darów. Według kronikarza najcenniejszy z podarków, przeznaczony dla Kazimierza Wielkiego, miał wartość ponad 100 tysięcy florenów – suma niewyobrażalna dla przeciętnego mieszkańca średniowiecznej Europy. Są to jednak informacje, które trudno potwierdzić. Bez wątpienia cały zjazd był zorganizowany z wielką pompą, miał bowiem wywrzeć niezatarte wrażenie na gościach.
Co ciekawe, do dziś nie jest pewne, gdzie dokładnie odbyło się słynne przyjęcie – historycy wskazują kamienicę Szarą przy Rynku Głównym, ewentualnie jeden z domów przy ul. św. Jana. Brakuje dowodów, że była to kamienica Morsztynowska, gdzie dziś działa restauracja „Wierzynek”, nawiązująca nazwą do tamtych wydarzeń.
Kresy.pl
Czytaj też: Plus ratio quam vis. 12 maja 1364 Kazimierz Wielki założył Uniwersytet Krakowski









