Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
21 lipca 1943 roku na terenie Iraku utworzono 2. Korpus Polski – jedną z najsłynniejszych formacji Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
Decyzję o jego sformowaniu podjął jeszcze Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski, który 29 czerwca 1943 roku wydał rozkaz reorganizacji Armii Polskiej na Wschodzie. Po jego tragicznej śmierci nowy Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski rozkazem z 21 lipca wydzielił z niej 2. Korpus Polski. Dowództwo nad formacją objął gen. Władysław Anders – były więzień sowieckiej Łubianki i organizator armii tworzonej w ZSRR.
Trzon 2. Korpusu stanowili żołnierze ewakuowani ze Związku Sowieckiego po podpisaniu układu Sikorski–Majski w lipcu 1941 roku. Byli wśród nich byli więźniowie łagrów, zesłańcy oraz żołnierze kampanii wrześniowej. Do formacji weszli jednak również żołnierze dawnej Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, mający za sobą między innymi walki w obronie Tobruku.
21 lipca 1983 roku Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego ogłosiła samorozwiązanie.
Następnego dnia formalnie zniesiono stan wojenny, obowiązujący w Polsce od 13 grudnia 1981 roku, a od końca grudnia 1982 roku pozostający w zawieszeniu.
WRON była pozakonstytucyjnym organem utworzonym w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku przez komunistyczne władze PRL. Na jej czele stanął generał Wojciech Jaruzelski, który łączył wówczas stanowiska I sekretarza Komitetu Centralnego PZPR, premiera oraz ministra obrony narodowej.
21 lipca 1944 roku w Moskwie, pod patronatem Józefa Stalina, utworzono Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN).
Organ przedstawiany później jako rodzima i demokratyczna władza w rzeczywistości powstał na terytorium ZSRR. Miał przejmować administrację na ziemiach polskich zajmowanych przez Armię Czerwoną.
21 lipca 1952 roku Najwyższy Sąd Wojskowy ogłosił wyrok w tzw. procesie komandorów.
Siedmiu wysokich oficerów Marynarki Wojennej, w większości przedwojennych żołnierzy i obrońców polskiego Wybrzeża z 1939 roku, zostało fałszywie oskarżonych o szpiegostwo, dywersję oraz przygotowywanie obalenia władz komunistycznych.
Pięciu oskarżonych skazano na karę śmierci, a dwóch na dożywotnie więzienie. Ostatecznie wykonano trzy wyroki śmierci. Proces był jednym z najgłośniejszych przykładów stalinowskiego terroru wymierzonego w przedwojenną kadrę Wojska Polskiego.
Kościół katolicki 19 lipca wspomina błogosławionych Achillesa Puchałę i Hermana Stępnia – polskich franciszkanów konwentualnych posługujących w parafii Pierszaje na Nowogródczyźnie.
W 1943 roku nie opuścili zagrożonych parafian i ponieśli męczeńską śmierć z rąk niemieckich okupantów w pobliskiej Borowikowszczyźnie.
Józef Puchała, późniejszy o. Achilles, urodził się 18 marca 1911 roku w Kosinie koło Łańcuta. Wychowywał się w wielodzietnej rodzinie Franciszka i Zofii z Olbrychtów. Po ukończeniu piątej klasy szkoły powszechnej wyjechał do Lwowa, gdzie kontynuował naukę w prowadzonym przez franciszkanów Małym Seminarium Misyjnym.
Według najczęściej przyjmowanej wersji 20 lipca 1797 roku w Reggio Emilia po raz pierwszy publicznie wykonano „Pieśń Legionów Polskich we Włoszech”, znaną dziś jako „Mazurek Dąbrowskiego”.
Utwór powstał między 16 a 19 lipca 1797 roku, gdy do miasteczka przybyli polscy legioniści pod wodzą generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Towarzyszył im Józef Wybicki – polityk, prawnik, działacz niepodległościowy, który napisał tekst pieśni.
Pierwsze publiczne wykonanie utworu miało miejsce podczas uroczystości pożegnania legionistów opuszczających Reggio Emilia. Wykonawcą był prawdopodobnie sam autor tekstu, Józef Wybicki, być może z żołnierzami.
Prosimy o ciąg dalszy…
Niesamowite to było odrodzenie. Skoro Sobieski to był przede wszystkim łapownik, który proceder korupcyjny rozwinął na niespotykana skalę, co skutkowało tym że ród Sobieskich w pewnym momencie był jednym z najbogatszych w Europie, jeśli nie najbogatszym. Wszystkie urzędy obsadzał według wpłat. Mało tego będąc królem nadal pobierał pensje od obcych dworów, ogólnie jego lojalność względem Rzeczpospolitej to była taka mocno średnia (polecam prześledzić kiedy opuścił Szwedów w czasie potopu, bo oczywiście zdradził). Dodatkowo wpakował kraj w bezsensowne kilkunastoletnie wojny z Turcją które wzmacniały jedynie Habsburgów, a Polskę wykończyły gospodarczo. Sobieski to wcale nie jest postać wspaniała jak się to przedstawia, a królem był jednym z najgorszych z wszystkich elekcyjnych. Niestety kilka zwycięskich bitew, przeprowadzonych niekoniecznie w naszym interesie, przyćmiło i wymazało z historii “dokonania” gospodarcze i polityczne tego człowieka.
Król Sobieski nie był gorszym królem od sobie współczesnych w Europie.
Był na pewno lepszy królem od wszystkich Wazów razem wziętych, a zwłaszcza od totalnego przegrywa Jana Kazimierza, który jedyną rzeczą szlachetną, jaką w życiu zrobił to była… abdykacja. Zbyt późno, niestety.
Natomiast źródłem (prawie) wszelkiego zła w życiu hetmana a potem krola Jana Sobieskiego była seksowna, chociaż bezdennie głupia Marysieńka, młoda i wesoła wdówka po magnacie Zamoyskim (zdaje się zmarłym na syfilis).
Bogusław Radziwiłł (być może kłamca) napisał w pamiętnikach, że Sobiescy od ślubu przy ołtarzu poszli prosto do sypialni, nawet nie powitawszy gości weselnych.
W jednym z listów do męża, po bitwie pod Wiedniem, Marysieńka podobno napisała, aby dyskretnie przez służbę skupować od żołnierzy za bezcen cenne przedmioty zdobyte w obozie tureckim… które potem się drogo sprzeda. – Nie doradzała, jak wykorzystać politycznie wielkie zwycięstwo, ale (na miarę swojego prostego i głupiego umysłu) wykorzystać sytuację i… zahobić, no zahobić!
Nic dziwnego, że inni monarchowie mieli za złe Sobieskiemu, że ożenił się z głupią dziewką, i nie szanowali ani króla ani Królestwa.
Ciekawe teorie. Zwłaszcza że z Maria Kazimierą wziął ślub w 1665. Oczywiście znali się dużo wcześniej, ale to nie zapewniało ówcześnie ciągłości kontaktów bez wzięcia ślubu. Koronę zdradził w czasie potopu, który był delikatnie wcześniej. Natomiast pierwsza udokumentowana łapówka (a właściwie rozpoczęcie pobierania stałej pensji) od dworu francuskiego miała miejsce w 1660. Wszystko to jest na długo wcześniej niż mógł być realny wpływ Marii Kazimiery na Sobieskiego. Zresztą upatrywanie wszelkiego zła w podszeptach jednej osoby, automatycznie czyni z Sobieskiego osobę upośledzoną na umyślę, co też chwały mu nie przynosi, a całość takiej logiki to jest z programów Jaworowicz.
Bardziej logicznym jest postawienie tezy że oboje się idealnie dobrali. Co wręcz wskazuje skąd ogromny majątek obliczany na 12 mln złotych pod koniec panowania, spory skok z 50 tys, a wszystko pochodziło z korupcji.
Faktem jest też że już po śmierci sejm debatował nad odebraniem całego majątku Jakubowi Sobieskiemu.
Bez wchodzenia w zbędne dyskusje, Władysław IV zreformował armie, stworzył system arsenałów i ludwisarni, ustandaryzował artylerie, bez tej bazy słabo widzę przetrwanie państwa w czasie powstania chmielnickiego i późniejszego potopu. I tylko to jedno dokonanie całkowicie też przekreśla Twoją teorie jakoby ten człowiek miał być lepszy od wszystkich Wazów razem wziętych.
https://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/03/30/gwalty-rabunki-zamach-stanu-wstydliwa-przeszlosc-jana-sobieskiego/
https://www.salon24.pl/u/ryuuk/636366,jan-iii-sobieski-dobry-general-zly-krol
Powoli i po kolei.
Zacznijmy od tego, że salon24 to… marny autorytet. Jest w internecie wiele lepszych źródeł, nie tylko w j. polskim.
Jurgielt w tamtych czasach brali wszyscy za wyjątkiem ryb.
To tak samo jak dziś tzw. fundusze europejskie – tak to należy traktować. Powiedz rolnikom, że są zdrajcami, bo biorą dopłaty. Powiedz salonom fryzjerskim, ze są zdrajcami, bo wzięli kasę z KPO. Powiedz tym wszystkim lewaczkom, że życie za pieniądze z Brukseli to zdrada, że są bezwstydnymi kur*mi, to ci oczy wydrapią. Powiedz dziś profesorom, że branie grantów unijnych to zdrada.
W tamtych czasach było tak samo. – Może jedynie Czarnecki nie brał.
Z Marysieńką znali się wcześniej, ale czekali na śmierć jej starego męża, po którym Marysieńka spodziewała się wielkiego spadku, którego jednak nie dostała.
Marysieńka przyjechała do Polski w orszaku królowej Marii Kazimiery jako dziecko. W Polsce dorastała, a swoją dziewczęcą urodą i francuską… zalotnością podbijała serca młodych i starych. Królowa nazywała ją “gładkim pyszczkiem”, czy jakoś tak, ale użytecznym. Marysieńka była prostą pokojówką, jej rodzice nie mieli tytułu szlacheckiego i król Ludwik XIV nie nadał go mimo próśb i gróźb już królowej Marysieńki.
Ataki ad personam pomijam. Nic o mnie nie wiesz.
W pewnym sensie Sobieski był faktycznie upośledzonym na umyśle pantoflarzem-erotomanem i chociaż hetmanem był wielkim, to królem był przeciętnym, ale nie złym.
Sytuacja geopolityczna bardzo się zmieniła w XVII wieku. Gdy Wazowie wchodzili na tron Polski, Rzeczypospolita była mocarstwem, pod każdym względem: ekonomii, terytorium, armii, populacji. Brakowało tylko uniwersytetów.
Przez 80 lat rządów Wazów Polska spadła do poziomu podrzędnego kraju i nawet stanęła na skraju przepaści. Mało kto wie, że rozbiory mogły dokonać się już w 1655-6 r. Jedynie Austria (z dyplomacja papieską w tle) zapobiegała likwidacji Rzeczypospolitej. Cudem wtedy uciekliśmy spod topora.
Złym królem był Zygmunt III Waza, bo obiecał oddać polską koronę Habsburgom w zamian za pomoc w uzyskaniu korony szwedzkiej.
Złym królem był Władysław IV, bo zamiast prowadzić rozsądną politykę wobec Kozaków, podburzał ich, chcąc ich pozyskać i wykorzystać od ataku na… Sztokholm. Tak, tak, tak! – Władek IV jest osobiście odpowiedzialny za bunt Chmielnickiego. Można było ukrócić nadużycia starostów na Ukrainie? – a można było, ale się nie zrobiło, bo się nie chciało, bo się w d** miało.
Jan Kazimierz, no tak, barwna postać: nowicjusz jezuitów, kardynał, król, mąż żony swoich braci, złożył śluby lwowskie (niedotrzymane), doprowadził do wojny domowej z Lubomirskim, itd. itd. – jedna wielka ofiara losu.
W pewnym grubym przybliżeniu można powiedzieć, że Sobieski to był taki Tusk tamtych czasów. “Miś na miarę naszych możliwości”.
A przepraszam, Marysieńka czyli Maria Kazimiera d’Arquien, przybyła do Polski w orszaku Ludwiki Marii Gonzagi, żony Władysława IV.
Porównanie z Tuskiem chyba jednak nietrafne. Sobieski był jurgieltnikiem, był umysłowo ograniczony, korupcja kwitła…
Ale nie był zdrajcą, bo jego prawdziwą ojczyzną była jednak Polska. I tym się różnił od Wazów, dla których prawdziwą ojczyzna była Szwecja, a Rzeczpospolita to były tylko… pastwisko.