Złożony z królewskiej korony, złotych klejnotów i tysięcy średniowiecznych monet Skarb Średzki, nazywany często „Skarbem Tysiąclecia”, uznawany jest za najcenniejszy depozyt średniowiecznej Europy. Sama korona warta jest 65 mln dolarów.
Znaleziony przypadkiem w latach 80. XX wieku w Środzie Śląskiej niedaleko Wrocławia, Skarb Średzki uznawany jest za jedno z najcenniejszych odkryć archeologicznych w Europie. W jego skład wchodzi złota biżuteria wysadzana kamieniami, cesarska zapona (klamra) z XIII wieku, cztery tysiące srebrnych i złotych monet, a przede wszystkim – XIV-wieczna ślubna korona kobieca, która prawdopodobnie należała do Blanki de Valois, pierwszej żony króla Czech i potem cesarza rzymskiego Karola IV Luksemburskiego. Co więcej, nadal nie wiadomo, czy znamy całą zawartość skarbu.
Skarb odkrywano w ratach, do dziś nie wiadomo, czy jest cały
Historia odkrycia ma niemal sensacyjny charakter. 6 czerwca 1985 roku robotnicy pracujący przy ul. Daszyńskiego w Środzie Śląskiej natrafili na gliniany dzban pełen monet z XIV wieku. Naczynie zostało przypadkowo rozbite przez koparkę, a odnalezione monety przekazano do Muzeum Archeologicznego we Wrocławiu. Mimo odkrycia o dużym znaczeniu naukowym, nie przeprowadzono wówczas szerszych badań archeologicznych w tym miejscu.
Wówczas nikt nie przypuszczał, że to dopiero początek znaleziska. Trzy lata później, w maju 1988 roku, w tym samym miejscu natrafiono na kolejne precjoza. Wraz z fragmentami zniszczonego ceglanego muru wydobyto tam złote i srebrne monety oraz odłamki glinianych naczyń. Tajemnicze znalezisko natychmiast stało się sensacją medialną i wzbudziło ogromne zainteresowanie historyków oraz opinii publicznej.
W mieście wybuchła gorączka złota. Ponieważ gruz ze starówki od pewnego czasu wywożono na podmiejskie wysypisko, pojawiło się przypuszczenie, że część złotych i srebrnych kosztowności mogła trafić tam wcześniej, niezauważona przez robotników. Przypuszczenie to szybko się potwierdziło – pierwsi poszukiwacze-amatorzy, którzy dotarli na teren wysypiska, już po pobieżnym przeszukaniu powierzchni zaczęli znajdować kolejne monety, rozsiane wśród ziemi i gruzu.
„Przeklęty skarb nie przynosi szczęścia”
Część znalezisk zniknęła bez śladu, inne stopniowo trafiały w ręce kolekcjonerów i paserów. Dopiero policyjna akcja o kryptonimie „Korona” pozwoliła odzyskać część skarbu, który następnie przejęło Muzeum Narodowe we Wrocławiu. W 1988 roku ówczesny Minister Kultury i Sztuki Aleksander Krawczuk ogłosił nawet abolicję dla znalazców, którzy mogli się ujawnić bez konsekwencji. Wśród zabezpieczonych przedmiotów znalazło się osiem segmentów korony zwieńczonych złotymi orłami, zapona z kameą z chalcedonu, pierścienie, zawieszki, bransolety oraz tysiące monet.
Odnaleziony skarb wzbudzał emocje przez kolejne dekady. Fragmenty korony, które początkowo rozproszyły się wśród prywatnych kolekcjonerów, stopniowo wracały do państwowych zbiorów – m.in. dzięki przypadkowym odkryciom, interwencjom milicji i policji oraz indywidualnym darowiznom. Jeden z orłów z korony, odnaleziony w latach 90., trzymany był przez właściciela w szafce z bielizną, ponieważ – jak twierdził – „przeklęty skarb nie przynosi szczęścia”. Inny fragment korony trafił do Muzeum Narodowego w 2005 roku po próbie sprzedaży w olsztyńskim antykwariacie. Do muzealników trafiały także kolejne monety.
Ukrył je średzki bankier
Okoliczności ukrycia skarbu nadal nie są do końca jasne. Klejnoty najprawdopodobniej zostały ukryte w połowie XIV wieku przez Mojżesza, żydowskiego bankiera ze Środy Śląskiej, u którego Karol IV zastawił część swoich regaliów w zamian za pożyczkę.
Zachowane dokumenty wskazują, że Żydzi średzcy utrzymywali dobre relacje z dworem praskim, otrzymując od króla przywileje i gwarancje bezpieczeństwa w zamian za udzielane pożyczki pieniężne. Jeden z dokumentów z 1348 roku odnosi się ponadto do zwolnienia od podatków Żyda średzkiego imieniem Mosche oraz jego rodziny w zamian za udzielenie dworowi praskiemu znacznej pożyczki. To właśnie nasz Mojżesz. W transakcji tej pośredniczył biskup Jan ze Środy.
Ale kiedy dokładnie ukryto precjoza? Wśród zabezpieczonych monet ze Środy znajdują się m.in. floreny Ludwika Wielkiego (1342–1382), bite w latach 1342–1353, oraz floren Albrechta II, wybity około 1350 roku. To właśnie te najpóźniejsze egzemplarze pozwalają określić przybliżony moment, w którym skarb został ukryty.
Badacze wiedzą także, że w 1349 roku we Wrocławiu doszło do pogromu ludności żydowskiej, który musiał wzbudzić niepokój również w pobliskiej Środzie Śląskiej. Podobnie jak w innych miastach Europy, miejscowi Żydzi zapewne starali się wówczas zabezpieczyć swoje majątki przed rabunkiem, który często towarzyszył takim wydarzeniom. Kolejna tragedia spotkała średzką gminę żydowską w 1362 roku, gdy pod zarzutem trucicielstwa została ona całkowicie zniszczona. Być może to wtedy Mojżesz zdecydował się ukryć kosztowności.
W podobnych okolicznościach, między 1348 a 1350 rokiem, zaginęły również inne średniowieczne skarby, np. w Kolonii, Münster czy Erfurcie. Jakim jednak bogaczem musiał być Mojżesz ze Środy Śląskiej, skoro królewsko-cesarskie klejnoty trafiły właśnie do niego i stać go było na taką pożyczkę!
Wrocław co roku celebruje znalezisko
Dziś Skarb Średzki można oglądać w kilku miejscach na Dolnym Śląsku. Największa część znajduje się w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Fragmenty można też zobaczyć w Muzeum Archeologicznym we Wrocławiu i w Muzeum Regionalnym w Środzie Śląskiej, w którego pobliżu dokonano odkrycia. We Wrocławiu co roku organizowana jest specjalna wystawa prezentująca różne aspekty skarbu – od kunsztu złotników, którzy go wykonali, przez dzieje jego konserwacji po symbolikę władzy królewskiej.
Sama korona warta jest 65 mln dolarów
Kurator Muzeum Narodowego Jacek Witecki podkreśla, że dla historyków sztuki skarb jest bezcenny, a wszelkie próby jego rynkowej wyceny mają charakter czysto umowny. Mimo to eksperci szacują, że sama korona warta jest ponad 65 mln dolarów. – Przy wycenie szuka się odpowiedników na rynku, a wszyscy rozumiemy, że koronami królewskimi z XIV wieku nie handluje się na rynku antykwarycznym – zaznacza Witecki.
Wartość Skarbu Średzkiego nie ogranicza się jednak do złota i kamieni. To również niezwykle bogate źródło wiedzy o życiu i kulturze średniowiecznej Europy. – To mikroświat szczegółów, detali – mówi Witecki.
Jak podkreślają badacze, każdy z elementów – od insygniów po monety – opowiada fragment historii o ambicjach i tragediach ludzi, którzy przed siedmioma stuleciami uczestniczyli w wielkiej polityce i dramatycznych wydarzeniach swoich czasów.
Kresy.pl / National Geographic / PAP / MNWr
Czytaj też: Dowód na wspaniałość polskich rodów szlacheckich. Skarb ze Skrwilna











