1 listopada 1946 roku, w uroczystość Wszystkich Świętych, Karol Wojtyła przyjął święcenia kapłańskie z rąk metropolity krakowskiego kardynała Adama Stefana Sapiehy. Data święceń była nietypowa.

Uroczystość odbyła się w prywatnej kaplicy Pałacu Arcybiskupów Krakowskich przy ulicy Franciszkańskiej 3, w gronie kilku najbliższych krewnych i przyjaciół.

Przyspieszona droga święceń

O wyborze daty zadecydowały szczególne okoliczności. W dniu Wszystkich Świętych w zasadzie nie udziela się święceń. Władze archidiecezji krakowskiej, dostrzegłszy wyjątkowe zdolności młodego kleryka, postanowiły skierować go na studia do Rzymu. Aby umożliwić mu rozpoczęcie nauki jeszcze w tym samym roku, przyspieszono jego święcenia. Normalnie Karol Wojtyła miał je przyjąć w Niedzielę Palmową 1947 roku, razem z kolegami kursowymi. Tymczasem już w listopadzie 1946 roku miał wyruszyć do Wiecznego Miasta, dlatego kardynał Sapieha wyznaczył termin jego święceń na 1 listopada.

W konsekwencji trzeba było przesunąć również wcześniejsze etapy święceń – subdiakonat i diakonat. Wojtyła przyjął je kolejno 13 i 20 października 1946 roku, po każdorazowych kilkudniowych rekolekcjach.

Swoje powołanie badał na Zakrzówku

Droga do tego dnia była długa i naznaczona dramatem. Karol Wojtyła zgłosił się do seminarium jesienią 1942 roku, w samym środku okupacji niemieckiej. Zaledwie cztery lata wcześniej rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wtedy, jak wspominał, jego powołanie „jeszcze nie dojrzało”. Wybrał literaturę, fascynował się teatrem i poezją. Po latach zanotował w książce „Dar i tajemnica” (to książka napisana z okazji 50-lecia jego święceń kapłańskich), że już wówczas abp Sapieha, wysłuchawszy jego przemówienia w imieniu młodzieży, miał powiedzieć: „Szkoda, że nie na teologię”.

Studia przerwał wybuch wojny. Wojtyła, pozbawiony możliwości nauki, podjął pracę fizyczną w kamieniołomie na Zakrzówku. „Karolu, wy to byście poszli na księdza” – mawiał do niego jego brygadzista Franciszek Łabuś, nieświadomie przepowiadając przyszłość.

Wkrótce młody student stracił ojca – ostatniego z bliskich. „Straciłem mojego Ojca, ostatniego człowieka z mojej najbliższej rodziny” – wspominał. W samotności dojrzewało jego powołanie. „Coraz bardziej jawiło się w mojej świadomości światło: Bóg chce, abym został kapłanem. Pewnego dnia zobaczyłem to bardzo wyraźnie – był to rodzaj jakiegoś wewnętrznego olśnienia.”

Czytaj też: „O rany boskie. Towarzysze, mamy problem”. Wybór Karola Wojtyły na papieża

Seminarium w konspiracji

Do seminarium duchownego został przyjęty potajemnie. Krakowskie seminarium, prowadzone przez kard. Sapiehę, działało w konspiracji. O jego decyzji nie wiedział nikt, nawet najbliżsi. Z zewnątrz był robotnikiem w fabryce Solvay, w rzeczywistości – studentem teologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dwa pierwsze lata studiów filozoficznych odbywały się w ukryciu, w warunkach konspiracyjnych. Dopiero po zakończeniu wojny seminarium mogło działać jawnie, a Wojtyła dokończył naukę w 1946 roku.

W „Darze i tajemnicy” Jan Paweł II opisał dzień święceń z niezwykłą precyzją i emocją: „W dniu Wszystkich Świętych stawiłem się rankiem w rezydencji Arcybiskupów Krakowskich przy ul. Franciszkańskiej 3. Przyjmowałem święcenia sam, w prywatnej kaplicy Biskupów Krakowskich. W tej ceremonii uczestniczyła niewielka grupa moich krewnych i przyjaciół.”

Wspominał rozstrzelanego kolegę

W czasie święceń myślami wracał do Jerzego Zachuty – przyjaciela i kleryka, z którym w czasie wojny przygotowywał się do kapłaństwa. Obaj służyli do mszy kard. Sapiehy w tej samej kaplicy, w której teraz Wojtyła przyjmował święcenia. Jerzy Zachuta został aresztowany przez Gestapo i rozstrzelany. „Przyjmując święcenia kapłańskie w tej samej kaplicy – pisał potem Jan Paweł II – nie mogłem nie pamiętać tego mojego brata w powołaniu kapłańskim, którego Chrystus w inny sposób połączył z misterium swojej śmierci i swojego zmartwychwstania.”

Następnego dnia, 2 listopada, w Dzień Zaduszny, Karol Wojtyła odprawił swoją pierwszą mszę świętą – za zmarłych bliskich krewnych – w krypcie św. Leonarda na Wawelu. Pisał później, że chciał dać wyraz „żywej więzi z historią narodu, która na wzgórzu wawelskim znalazła swą szczególną kondensację”.

Korzystając z faktu, że Dzień Zaduszny jest jedynym dniem, kiedy księża mogą odprawić aż trzy msze, Wojtyła odprawił ich aż tyle: oprócz mszy w Katedrze Wawelskiej w tej samej intencji odprawił msze w kościele parafialnym pw. św. Stanisława Kostki na Dębnikach w Krakowie i w rodzinnych Wadowicach. Miał zatem potrójną prymicję.

Święcenia kapłańskie z 1 listopada 1946 roku były nie tylko początkiem długiej kapłańskiej służby, lecz także duchowym fundamentem całego życia Karola Wojtyły. W kapłaństwie widział on nie zaszczyt, lecz misję – uczestnictwo w ofierze Chrystusa i służbę ludziom.

Kresy.pl / Stacja7

Czytaj też: „Jeśli narażać życie, to tylko dla wielkiej poezji”. W okupacyjnym Teatrze Rapsodycznym grał Karol Wojtyła

Tagi: , , , , ,
forma płatności