22 sierpnia 1941 roku w okupowanym Krakowie, w prywatnym mieszkaniu przy ul. Komorowskiego 7, zainaugurował swoją działalność Teatr Rapsodyczny.
Była to wyjątkowa scena konspiracyjna, której twórcą i kierownikiem artystycznym był pedagog z Wadowic Mieczysław Kotlarczyk.
Zespół powstał w ramach katolickiego ugrupowania podziemnego „Unia” i od początku miał charakter nie tylko artystyczny, lecz także patriotyczny. Uczestnictwo w jego pracach groziło aresztowaniem i karą śmierci.
Czytaj też: Franciszek: Jan Paweł II był blisko swego ludu
Teatr był kameralną inicjatywą. Wśród aktorów – nielicznych – znaleźli się studenci polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, m.in. Karol Wojtyła, czyli przyszły papież Jan Paweł II, Halina Królikiewicz, Danuta Michałowska, Barbara Horawianka i Mieczysław Voit. Spektakle prezentowano w prywatnych mieszkaniach, dla zaproszonych gości – bywali wśród nich wybitni intelektualiści i artyści, tacy jak Juliusz Osterwa, Jerzy Turowicz czy Juliusz Kydryński.
Teatr Rapsodyczny opierał się na słowie – nie korzystał z dekoracji, kostiumów ani rekwizytów. Jak wspominała aktorka Zofia Kucówna, była to „zaczarowana kraina, teatr, w którym było tylko słowo, muzyka, światło i gest”. Idea Kotlarczyka zakładała, że słowo mówione ma moc tworzenia wyobrażeń i kształtowania duchowości widza. Wyjaśniał to tak:
„Najbardziej sugestywny teatr Króla-Ducha uniosłem z sobą w czerwcu roku 1941 przez zieloną granicę z Wadowic do Krakowa, jako jedyne uratowane moje mienie, i taki teatr, teatr w całym tego słowa znaczeniu imaginacyjny, stający się, dziejący i rozgrywający w nieograniczonych wprost płaszczyznach i wymiarach wyobraźni poetyckiej, a poza wszelką realnością – zacząłem realizować z grupą młodych entuzjastów”.
Z kolei Juliusz Osterwa w 1946 roku pisał o Teatrze Rapsodycznym w ten sposób: „[…] jest niezwykły. Ani dotąd w Polsce, ani za granicą nie widziało się czegoś podobnego. Teatr – powiadają – to akcja – działanie – ruch. Tu ruch jest ograniczony do najmniejszości. Tu się tylko służy Słowu. […] Tu się czuje, jak duch się wytłumacza”.
Repertuar teatru był manifestacją narodowej tożsamości i oporu wobec okupanta. Pierwszą premierą był „Król-Duch” Juliusza Słowackiego (1 listopada 1941), a kolejne inscenizacje obejmowały m.in. „Beniowskiego” i „Samuela Zborowskiego” tego samego autora, „Hymny” Jana Kasprowicza, „Godzinę” Stanisława Wyspiańskiego, „Portret artysty” Cypriana Kamila Norwida oraz Pana Tadeusza Adama Mickiewicza. Ostatnim spektaklem, w którym wystąpił Karol Wojtyła, był „Samuel Zborowski”. Później młody artysta zdecydował się na wybór drogi kapłańskiej.
Do 1945 roku teatr działał w konspiracji, stając się symbolem duchowego oporu. Po wojnie, mimo reaktywacji, jego niezależność nie odpowiadała władzom komunistycznym – został zamknięty w 1953 roku, ponownie otwarty w 1957, a ostatecznie zakończył działalność w 1967 roku.
Marta Burghardt, badająca dzieje Teatru Rapsodycznego, zapytała kiedyś jedną z jego aktorek o dobór repertuaru. Dlaczego była to sama klasyka, wielkie dzieła polskiej poezji? Tamta, mocno zdziwiona pytaniem, odparła: „Jeśli już narażać życie, to tylko dla wielkiej, najwyższej poezji”.
Dziedzictwo Teatru Rapsodycznego przetrwało w polskiej kulturze. Karol Wojtyła, wspominając swoją młodzieńczą drogę aktorską, podkreślał, że „zaszczepiona przez Mieczysława Kotlarczyka idea teatru żywego słowa weszła w obyczaj teatralny w całej Polsce”.
Kresy.pl / Przystanek Historia
Czytaj też: Wielkie dni Polski zaczynają się dziś











