Odyseja poleskiego „admirała Nelsona”

Na obszarze Zachodniej Białorusi, która wchodziła w skład II RP żyło wiele znanych i interesujących postaci. Jedną z nich był brytyjski generał Adrian Carton de Wiart. Losy tego człowieka przypominają zachwycający przygodowy romans.

Belg w brytyjskiej służbie

Przyszły generał urodził się 5 maja 1880 roku w arystokratycznej rodzinie w Brukseli. Po śmierci matki chłopiec został wysłany do szkoły katolickiej w Anglii. Po jej ukończeniu Adrian wstąpił na Oxford. Jednak nauki nie ukończył. W 1899 roku wybuchła wojna angielsko-burska, która skłoniła młodego Belga do porzucenia nauki i zaciągnięcia się do armii. Na komisji poborowej podał fałszywe imię i nazwisko i powiedział, że ma 25 lat (w rzeczywistości miał tylko 19).

W jednej z pierwszych walk Carton de Wiart został ciężko ranny w brzuch. Jego ojciec uznał, że syn był szalony rzucając naukę, ale nic nie mógł na to poradzić. A w 1902 roku Adrian wyjechał do Indii. W 1904 roku Carton de Wiart został awansowany na porucznika i przeniesiony do Północnej Afryki. Został adiutantem głównodowodzącego brytyjskich sił w Afryce, ser Henry’ego Hillarde’a. Zadziwiające jest to, że Carton de Wiart przesłużył 7 lat w brytyjskiej armii pozostając obywatelem Belgii. 13 września 1907 roku złożył wreszcie przysięgę na wierność królowi Edwardowi VII i został brytyjskim poddanym. W lutym 1910 roku awansowano go na stopień kapitana.

Przyszły generał wiele podróżował po Europie, bywał w Austro-Węgrzech, Bawarii i oczywiście w Belgii. Warto zaznaczyć, że dwoje jego kuzynów zrobiło błyskotliwą karierę w ojczyźnie. Anri Carton de Wiart został wybrany do belgijskiego parlamentu, w 1911 roku został ministrem sprawiedliwości, a w 1920 r. premierem Belgii. W latach drugiej wojny światowej Anri kierował belgijskim rządem na emigracji. Drugi z kuzynów belgijskiego generała, baron Edmund Carton de Wiart był sekretarzem politycznym króla Belgii i dyrektorem kompani Société Générale de Belgique.

W 1908 r. Adrian ożenił się z księżną Fryderyką Fuger von Babenhausen. Para miała dwie córki. Po wybuchu I wojny światowej Adrian został skierowany na służbę do brytyjskiej Somalii. Bohaterstwem tego oficera zadziwieni byli tak jego żołnierze jak i przeciwnicy. W czasie jednego z ataków na wrogi fort Szimber Beris nasz bohater został ciężko ranny (kula wybiła mu oko i oderwała część ucha). Ale to go nie zatrzymało, młody oficer i tak poprowadził swoich ludzi do ataku, wybił wrogów i zajął ich pozycje. Za ten czyn w 1915 roku Adrian został nagrodzony Orderem za Zasługi.

W lutym 1915 roku Carton de Wiart wraca na kontynent europejski i uczestniczy w działaniach wojennych na froncie zachodnim dowodząc brygadą piechoty. W jednej z bitew pod Ypres kula urwała mu dłoń lewej ręki. Pod Sommą został ranny w ramię i głowę. Poranionego oficera o brawurowej odwadze awansowano szybko na kolejne stopnie: majora, podpułkownika, pułkownika, generała. W marcu 1918 roku został nagrodzony belgijskim Krzyżem Wojennym, przyznano mu także brytyjski Order św. Michała i św. Jerzego. Jednak najważniejszym odznaczeniem 36-letniego Belga był Krzyż Wiktorii, najwyższe odznaczenie wojenne Imperium Brytyjskiego, przyznawane za bohaterstwo na polu walki. W uzasadnieniach odznaczeń podkreślano: „Nagrodzony za męstwo, opanowanie i determinację wykazaną w czasie krwawych walk. Po tym jak dowódcy innych batalionów zostali zabici, przejął dowodzenie tymi jednostkami i prowadził je bardzo sprawnie.”

Po stronie Piłsudskiego

Po zakończeniu Wielkiej Wojny Carton de Wiart został skierowany do odrodzonej Polski w charakterze członka brytyjskiej misji wojskowej. Wkrótce faktycznie zaczął kierować tą misją. Świadom tego, że bez zagranicznej pomocy wojskowej Polska się nie utrzyma, generał nalegał na organizowanie dostaw brytyjskiego sprzętu wojskowego dla Polaków. W czasie pobytu w Warszawie Carton de Wiart nawiązał ścisłe i przyjacielskie stosunki z Józefem Piłsudskim, Ignacym Paderewskim, dowódcą francuskiej misji wojskowej Maximem Weygandem i członkami tej misji, w tym młodym oficerem Charlesem de Gaullem.

Wielką zasługą generała było zorganizowanie rozmów między władzami polskimi a przedstawicielami Symona Petlury, w wyniku których Polska uzyskała jeszcze jednego sojusznika w walce z bolszewikami. Generał był też jednym z nielicznych zagranicznych dyplomatów, którzy odmówili opuszczenia stolicy Polski w czasie Bitwy Warszawskiej w 1920 roku. Pewnego razu udał się na front, ale pociąg w którym jechali zagraniczni wojskowi zaatakował oddział bolszewików. Generał nie wystraszył się silniejszego przeciwnika i sprawnie zorganizował obronę składu kolejowego. W rezultacie bolszewicy zmuszeni byli odstąpić. Za zasługi dla Polski Adrian Carton de Wiart został nagrodzony najwyższym polskim odznaczeniem, Orderem „Virtuti Militari”.

Poza zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej generał kontynuował kierowanie brytyjską misją wojskową a po zakończeniu jej prac postanowił zostać w kraju który stał się jego prawdziwym krajem ojczystym. Tym bardziej, że jego kolega, Karol Mikołaj Radziwiłł, ordynat dawidogródecki, odziedziczył ogromny majątek ziemski na terenie obecnej Zachodniej Białorusi i udostępnił brytyjskiemu generałowi majątek na Polesiu. 50-letni generał z zadowoleniem przyjął tak hojny dar. Trzeba zaznaczyć, że Ordynacja Dawidogródecka składała się z 10 tys. ha ziemi ornej, 14 tys. ha łąk, 45 tys. ha lasów i 90 tys. ha bagien. Majątek Prostyń znajdował się głuchej poleskiej puszczy. Od sowieckiej granicy dzieliło go raptem kilka mil.

Rezydencja generała położona była na wyspie, na środku której zbudowany został niewielki dworek, budynek dla służby i zabudowania gospodarcze (stajnia, chlew, kurnik). Generał miał do dyspozycji 4 konie, 7 krów, 3 świnie, kilkadziesiąt owiec i ok. 200 kur. Pracowało u niego 5 zaufanych ludzi.

Brytyjczyk często organizował polowania. Mimo braku dłoni u lewej ręce i oka Carton de Wiart był wyśmienitym strzelcem. Od czasu do czasu generał odwiedzał majątek Karola Radziwiłła w Mańkowiczach. Zimą wyjeżdżał na leczenie do Anglii ale wracał jak tylko na poleskich rzekach i jeziorach zaczynał topnieć lód. Według wspomnień współczesnych mu ludzi generał nienawidził bolszewików. Często w czasie polowań, które miały miejsce tuż przy granicy mówił do swoich kolegów: „Sowieci są silni, ale niech tylko spróbują tutaj przyjść”.

Ostatniapróba

W lipcu 1939 roku 60-letniemu generałowi przyszło znów założyć mundur wojskowy. Znowu też kierował brytyjską misją wojskową w Warszawie. Tyle że współdziałać przyszło mu już nie z Piłsudskim a z marszałkiem Edwardem Śmigłym-Rydzem.

W sierpniu 1939 roku angielski generał próbuje przekonać polskie dowództwo o konieczności odciągnięcia polskich wojsk od granicy niemieckiej i organizowania obrony w oparciu o rzekę Wisłę. Jednak polscy generałowie ufni w siłę swojego oręża nie słuchają starego Belga i nadal trzymają swoje wojska tuż przy granicy z Trzecią Rzeszą.

1-go września 1939 roku rozpoczęła się II Wojna Światowa. Niemiecki „blitzkrieg” stał się okrutną lekcją dla tych, którzy nie chcieli posłuchać starca-inwalidy, który przyjechał z poleskich bagien. Przy czym brytyjskiemu generałowi udało się wymóc choćby to, aby polskie okręty stacjonujące nad Bałtykiem porzuciły swoją bazę i nie rozpoczynały bezsensownego i krwawego boju ze znacznie silniejszą niemiecką flotą. W efekcie polskie jednostki przedostały się do wysp brytyjskich i przez całą wojnę biły się z hitlerowcami w składzie brytyjskiej marynarki wojennej.

17 września 1939 roku Carton de Wiart postanowił ewakuować z Polski brytyjską misję wojskową. Na drodze ku granicy rumuńskiej kolumna samochodów wojskowych zaatakowana została przez samoloty Luftwaffe, w wyniku czego zginęła żona jednego z brytyjskich oficerów. Udało się też ocalić misję od oddziałów Armii Czerwonej, która gwałtownie zmierzała do granicy z Rumunią, aby odciąć „polskim bandom oficerskim” drogę ucieczki.

Należący do generała folwark Prostyń po przyłączeniu Zachodniej Białorusi do Związku Radzieckiego został upaństwowiony, a znajdująca się w nim unikalna kolekcja broni myśliwskiej i innych przedmiotów, mebli przywiezionych bezpośrednio z Wielkiej Brytanii, została wywieziona do Mińska i rozdana muzeom stolicy BSRR. W czasie niemieckiej okupacji wszystkie te cenne przedmioty zostały rozgrabione i zniszczone.

Ale II Wojna Światowa na tym się nie zakończyła dla generała. W kwietniu 1940 roku uczestniczył on w bojach o Trondheim w Norwegii. Następnie dowodził 61 Dywizją Piechoty rozlokowaną w Irlandii Północnej. W kwietniu 1941 roku mianowano generała szefem brytyjsko-jugosłowiańskiej misji wojskowej. Carto de Wiart odwiedził Belgrad i uczestniczył w rozmowach z władzami Jugosławii. W drodze powrotnej w bombowcu, którym leciał generał zepsuły się oba silniki i maszyna spadła na obszar kontrolowany przez Włochów. Generał przeżył, został jednak złapany przez włoskich żołnierzy i osadzony w więzieniu dla wysoko postawionych jeńców wojennych. 61-letni generał podejmował pięć (!) prób ucieczki. W 1943 roku Włosi wykorzystali uwięzionego brytyjskiego generała w rozmowach z aliantami o wyjściu ich kraju z wojny. W efekcie został on zwolniony i dostał się do Wielkiej Brytanii.

Jednak i na tym „odyseja” „admirała Nelsona” z Polesia nie zakończyła się. W 1943 roku w składzie delegacji brytyjskiej generał udaje się do Kairu, gdzie ma miejsce spotkanie między brytyjskim premierem Winstonem Churchillem, amerykańskim prezydentem Franklinem Roosveltem i chińskim wojskowym Czang-Kaj-szekiem. Wkrótce po tym Churchill skierował generała do Chin w charakterze swego osobistego przedstawiciela.

W 1945 roku Adrian Carton de Wiart został odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego. Dopiero w 1945 roku generał odchodzi wreszcie w stan spoczynku. Dwa lata później umiera jego żona, a w 1951 roku żeni się ponownie z kobietą młodszą od siebie o 23 lata. Umiera w 1963 roku.

Czy wspominał w latach powojennych białoruskie poleskie krajobrazy, łowy na bagnach i malowniczych jeziorach zachodniej Białorusi?. Na pewno tak. W jednej z rozmów z dziennikarzami, na pytanie czy nie żałuje ukradzionej przez sowietów kolekcji broni myśliwskiej, Carton de Wiart westchnął i powiedział: „Nie zdołali jednak ukraść moich wspomnień”.

Dr Ihar Melnikau

Tłumaczenie: Krzysztof Wojciechowski

Artykuł w języku rosyjskim ukazał się na portalu „Historyczna Prawda” pod linkiem:

[link=http://www.istpravda.ru/bel/research/1765/]

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. rozycki
    rozycki :

    Myślę, że rada z punktu widzenia wojskowego (cofnięcia się do Wisły) była bardzo dobra, ale niemożliwa do przyjęcia z punktu widzenia politycznego, a nie buńczuczności Polaków.
    Co by było, gdyby Hitler po zajęciu Wielkopolski, Śląska uznał, że wystarczy i zechciał pokoju.
    Anglia i Francja by się pewnie zgodziły, a dla nas to rozwiązanie byłoby nie do przyjęcia. Stąd walka na całej rozciągniętej granicy. W końcu mieliśmy 'Sojuszników’ na których pomoc liczyliśmy.