Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
21 lipca 1944 roku w Moskwie, pod patronatem Józefa Stalina, utworzono Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN).
Organ przedstawiany później jako rodzima i demokratyczna władza w rzeczywistości powstał na terytorium ZSRR. Miał przejmować administrację na ziemiach polskich zajmowanych przez Armię Czerwoną.
19 lipca 1655 roku przedstawicielom Rzeczypospolitej wręczono szwedzki akt wypowiedzenia wojny.
Dwa dni później armia dowodzona przez feldmarszałka Arvida Wittenberga przekroczyła granicę państwa polsko-litewskiego i wkroczyła do Wielkopolski. Rozpoczynał się „potop szwedzki” – jeden z najbardziej niszczycielskich konfliktów w dziejach Rzeczypospolitej.
Szwedzki atak nastąpił pomimo obowiązującego rozejmu zawartego w 1635 roku w Sztumskiej Wsi. Pokój pomiędzy oboma państwami nigdy nie został formalnie podpisany, ale zawieszenie broni miało obowiązywać jeszcze przez sześć lat.
19 lipca 1974 roku o godz. 11:15 uruchomiono zegar na Wieży Zygmuntowskiej odbudowywanego Zamku Królewskiego w Warszawie. Wydarzenie oznaczało zakończenie pierwszego etapu rekonstrukcji gmachu – oddanie jego bryły w stanie surowym.
Zegar był pierwszym całkowicie ukończonym i działającym urządzeniem w powstającym z ruin Zamku.
Godzina uruchomienia nie była przypadkowa. Wskazówki poprzedniego zegara zatrzymały się na godz. 11:15 dnia 17 września 1939 roku, gdy Zamek znalazł się pod intensywnym niemieckim ostrzałem artyleryjskim i bombardowaniem. W płomieniach stanęły wówczas między innymi Wieża Zygmuntowska, Wieża Władysławowska, dach nad Salą Senatorską oraz skrzydło od strony Wisły. Uszkodzony zegar pozostawał nieruchomy aż do ostatecznego zniszczenia budowli.
21 lipca 1983 roku Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego ogłosiła samorozwiązanie.
Następnego dnia formalnie zniesiono stan wojenny, obowiązujący w Polsce od 13 grudnia 1981 roku, a od końca grudnia 1982 roku pozostający w zawieszeniu.
WRON była pozakonstytucyjnym organem utworzonym w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku przez komunistyczne władze PRL. Na jej czele stanął generał Wojciech Jaruzelski, który łączył wówczas stanowiska I sekretarza Komitetu Centralnego PZPR, premiera oraz ministra obrony narodowej.
21 lipca 1952 roku Najwyższy Sąd Wojskowy ogłosił wyrok w tzw. procesie komandorów.
Siedmiu wysokich oficerów Marynarki Wojennej, w większości przedwojennych żołnierzy i obrońców polskiego Wybrzeża z 1939 roku, zostało fałszywie oskarżonych o szpiegostwo, dywersję oraz przygotowywanie obalenia władz komunistycznych.
Pięciu oskarżonych skazano na karę śmierci, a dwóch na dożywotnie więzienie. Ostatecznie wykonano trzy wyroki śmierci. Proces był jednym z najgłośniejszych przykładów stalinowskiego terroru wymierzonego w przedwojenną kadrę Wojska Polskiego.
19 lipca 1399 roku w katedrze wawelskiej odbył się pogrzeb królowej Jadwigi Andegaweńskiej. Władczyni, która zmarła dwa dni wcześniej, 17 lipca, została pochowana u boku córki, Elżbiety Bonifacji.
Tamtego dnia rozpoczęła się długa i niezwykła historia tych królewskich szczątków.
Królowa Jadwiga odeszła w wieku około 25 lat, 17 lipca 1399 roku, po trudnym porodzie swojej jedynej córki. Elżbieta Bonifacja przyszła na świat 22 czerwca, ale zmarła po zaledwie trzech tygodniach. Królowa także gasła w oczach – cierpiała prawdopodobnie na gorączkę połogową. Przeżyła swoje dziecko o zaledwie kilka dni.
Niewyobrażalny akt bohaterstwa sióstr nazaretanek. To o nich powinno nauczać w polskich szkołach i trąbić na cały świat, a nie o jakichś frajerskich Ulmach.
Frajerstwo Ulmów nie polegało na tym, że ryzykowali swoje życie, aby ratować innych. – Można tak robić.
Frajerstwo Ulmów polegało na tym, że ich pierwszym obowiązkiem było zapewnić bezpieczeństwo swoim dzieciom, a dopiero potem obcym dorosłym.
W ogóle nie jest dobrze poświęcać dzieci, aby ratować dorosłych – to nie jest chrześcijańskie – zawsze robiono odwrotnie. Masz prawo poświęcić swoje życie, ale nie masz prawa poświęcać życia bezbronnych, za których jesteś odpowiedzialny.
Z tego samego powodu pomnik Małego Powstańca w Warszawie jest czymś obrzydliwym. Gloryfikowanie dzieci-żołnierzy to haniebna patologia.
To co być może powinni zrobić Ulmowie (a co nie zrobili), to wysłać własne dzieci do dalszej rodziny, lub nawet do obcych ludzi w tej samej wsi, a samemu zostać, jeśli uważali, że tak trzeba zrobić.
Przecież i tak cała wieś wiedziała, co się dzieje. Nikt nie zdradził.
Chyba Was pogięło. Frajerscy? Przecież to nie tak, że oddali życie swoich dzieci za Żydów, tylko ponieśli ryzyko – i niestety zapłacili za to cenę, ale są też historie ludzi, którym się udało.
Pewnie i tak nie zrozumiesz, ale próbuj. „Polska jenzyk trudna jeznyk” – obróć ekran o 180 st. i czytaj od prawej do lewej, będzie może łatwiej uchwycić sens.
A poza tym: https://kresy.pl/bez-kategorii/mordercy-od-1939-roku-obrazliwy-transparent-i-gesty-izraelskich-kibicow-wobec-polakow/
Chwała męczenników polega na tym, że poświęcają swoje życie, aby uratować innych. I właśnie życie ocalonych, jest tym cudem, który potwierdza nadprzyrodzony sens ich ofiary.
11 Nazaretanek ocaliło 120 osób, które wszystkie przeżyły wojnę. – Bez komentarza.
Maksymilian Kolbe ocalił Gajowniczka, który przeżył obóz, wojnę, wychował dzieci i dożył późnej starości. – Bez komentarza.
Bo męczeństwo to nie tylko utrata życia, ale też opieka nad ocalonymi z Tamtej strony.
Nie każda niewinna śmierć jest męczeństwem w sensie chrześcijańskim, imho.