Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
19 lipca 1974 roku o godz. 11:15 uruchomiono zegar na Wieży Zygmuntowskiej odbudowywanego Zamku Królewskiego w Warszawie. Wydarzenie oznaczało zakończenie pierwszego etapu rekonstrukcji gmachu – oddanie jego bryły w stanie surowym.
Zegar był pierwszym całkowicie ukończonym i działającym urządzeniem w powstającym z ruin Zamku.
Godzina uruchomienia nie była przypadkowa. Wskazówki poprzedniego zegara zatrzymały się na godz. 11:15 dnia 17 września 1939 roku, gdy Zamek znalazł się pod intensywnym niemieckim ostrzałem artyleryjskim i bombardowaniem. W płomieniach stanęły wówczas między innymi Wieża Zygmuntowska, Wieża Władysławowska, dach nad Salą Senatorską oraz skrzydło od strony Wisły. Uszkodzony zegar pozostawał nieruchomy aż do ostatecznego zniszczenia budowli.
18 lipca 1944 roku oddziały 2. Korpusu Polskiego dowodzonego przez gen. Władysława Andersa wyzwoliły Ankonę – ważne portowe miasto nad Morzem Adriatyckim.
Był to kolejny wielki sukces Polaków, odniesiony zaledwie dwa miesiące po zwycięstwie pod Monte Cassino.
Zdobycie masywu Monte Cassino 18 maja 1944 roku doprowadziło do przełamania niemieckiej linii Gustawa i otworzyło aliantom drogę na Rzym. Po ciężkich walkach 2. Korpus został przeniesiony na adriatycki odcinek frontu, gdzie powierzono mu zadanie prowadzenia pościgu za wycofującymi się Niemcami oraz opanowania Ankony.
19 lipca 1399 roku w katedrze wawelskiej odbył się pogrzeb królowej Jadwigi Andegaweńskiej. Władczyni, która zmarła dwa dni wcześniej, 17 lipca, została pochowana u boku córki, Elżbiety Bonifacji.
Tamtego dnia rozpoczęła się długa i niezwykła historia tych królewskich szczątków.
Królowa Jadwiga odeszła w wieku około 25 lat, 17 lipca 1399 roku, po trudnym porodzie swojej jedynej córki. Elżbieta Bonifacja przyszła na świat 22 czerwca, ale zmarła po zaledwie trzech tygodniach. Królowa także gasła w oczach – cierpiała prawdopodobnie na gorączkę połogową. Przeżyła swoje dziecko o zaledwie kilka dni.
Według najczęściej przyjmowanej wersji 20 lipca 1797 roku w Reggio Emilia po raz pierwszy publicznie wykonano „Pieśń Legionów Polskich we Włoszech”, znaną dziś jako „Mazurek Dąbrowskiego”.
Utwór powstał między 16 a 19 lipca 1797 roku, gdy do miasteczka przybyli polscy legioniści pod wodzą generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Towarzyszył im Józef Wybicki – polityk, prawnik, działacz niepodległościowy, który napisał tekst pieśni.
Pierwsze publiczne wykonanie utworu miało miejsce podczas uroczystości pożegnania legionistów opuszczających Reggio Emilia. Wykonawcą był prawdopodobnie sam autor tekstu, Józef Wybicki, być może z żołnierzami.
21 lipca 1655 roku armia szwedzka pod dowództwem feldmarszałka Arvida Wittenberga wkroczyła na ziemie Rzeczypospolitej od strony szwedzkiego Pomorza. Rozpoczął się jeden z najtragiczniejszych okresów w historii Polski – potop szwedzki.
Inwazja, która początkowo miała błyskawiczny przebieg, ujawniła dramatyczną słabość państwa polsko-litewskiego i jego armii. Skutki wojny dotknęły niemal wszystkie warstwy społeczeństwa i na wiele lat zahamowały rozwój Rzeczypospolitej.
Szwecja, rządzona przez króla Karola X Gustawa, postanowiła wykorzystać głęboki kryzys Rzeczypospolitej, uwikłanej jednocześnie w walki z Kozakami Bohdana Chmielnickiego i wojnę z Moskwą. Znaczna część Wielkiego Księstwa Litewskiego znalazła się pod okupacją wojsk moskiewskich, a główne siły armii koronnej pozostawały zaangażowane na wschodzie.
21 lipca 1944 roku w Moskwie, pod patronatem Józefa Stalina, utworzono Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN).
Organ przedstawiany później jako rodzima i demokratyczna władza w rzeczywistości powstał na terytorium ZSRR. Miał przejmować administrację na ziemiach polskich zajmowanych przez Armię Czerwoną.
Niewyobrażalny akt bohaterstwa sióstr nazaretanek. To o nich powinno nauczać w polskich szkołach i trąbić na cały świat, a nie o jakichś frajerskich Ulmach.
Frajerstwo Ulmów nie polegało na tym, że ryzykowali swoje życie, aby ratować innych. – Można tak robić.
Frajerstwo Ulmów polegało na tym, że ich pierwszym obowiązkiem było zapewnić bezpieczeństwo swoim dzieciom, a dopiero potem obcym dorosłym.
W ogóle nie jest dobrze poświęcać dzieci, aby ratować dorosłych – to nie jest chrześcijańskie – zawsze robiono odwrotnie. Masz prawo poświęcić swoje życie, ale nie masz prawa poświęcać życia bezbronnych, za których jesteś odpowiedzialny.
Z tego samego powodu pomnik Małego Powstańca w Warszawie jest czymś obrzydliwym. Gloryfikowanie dzieci-żołnierzy to haniebna patologia.
To co być może powinni zrobić Ulmowie (a co nie zrobili), to wysłać własne dzieci do dalszej rodziny, lub nawet do obcych ludzi w tej samej wsi, a samemu zostać, jeśli uważali, że tak trzeba zrobić.
Przecież i tak cała wieś wiedziała, co się dzieje. Nikt nie zdradził.
Chyba Was pogięło. Frajerscy? Przecież to nie tak, że oddali życie swoich dzieci za Żydów, tylko ponieśli ryzyko – i niestety zapłacili za to cenę, ale są też historie ludzi, którym się udało.
Pewnie i tak nie zrozumiesz, ale próbuj. „Polska jenzyk trudna jeznyk” – obróć ekran o 180 st. i czytaj od prawej do lewej, będzie może łatwiej uchwycić sens.
A poza tym: https://kresy.pl/bez-kategorii/mordercy-od-1939-roku-obrazliwy-transparent-i-gesty-izraelskich-kibicow-wobec-polakow/
Chwała męczenników polega na tym, że poświęcają swoje życie, aby uratować innych. I właśnie życie ocalonych, jest tym cudem, który potwierdza nadprzyrodzony sens ich ofiary.
11 Nazaretanek ocaliło 120 osób, które wszystkie przeżyły wojnę. – Bez komentarza.
Maksymilian Kolbe ocalił Gajowniczka, który przeżył obóz, wojnę, wychował dzieci i dożył późnej starości. – Bez komentarza.
Bo męczeństwo to nie tylko utrata życia, ale też opieka nad ocalonymi z Tamtej strony.
Nie każda niewinna śmierć jest męczeństwem w sensie chrześcijańskim, imho.