3 lutego 1905 roku przed siedzibą władz gubernialnych w Radomiu rosyjscy żołnierze otworzyli ogień do strajkujących mieszkańców miasta.
3 lutego 1905 roku przed siedzibą radomskich władz gubernialnych przy ulicy Lubelskiej, obecnie ulicy Żeromskiego 53, doszło do masakry ludności cywilnej. Rosyjscy żołnierze otworzyli ogień do demonstrujących mieszkańców miasta, domagających się realizacji postulatów robotniczych i politycznych.
Bezpośrednim poprzednikiem tych wydarzeń była tzw. pasterka z nocy z 23 na 24 grudnia 1904 roku. Po nabożeństwie odprawionym w kościele pw. św. Katarzyny Męczennicy tłum, prowadzony przez członków Kół Bojowych Samoobrony Robotniczej Polskiej Partii Socjalistycznej, wyruszył ulicą Lubelską. Wznoszono wówczas hasła „Precz z caratem!”, „Precz z mobilizacją!” oraz „Niech żyje wolna Polska!”.
Demonstrantom drogę zagrodził oddział rosyjskich żołnierzy dowodzony przez pułkownika Bułatowa, dowódcę 26. Mohylewskiego Pułku Piechoty. Oficer, używając wulgarnych słów, podszedł do chorążego manifestacji Wiktora Cymerysa-Kwiatkowskiego i próbował odebrać mu czerwony sztandar. W trakcie szamotaniny bojowcy PPS Józef Salata i Jakub Jabłoński oddali strzały, które zabiły pułkownika. Odpowiedzią była salwa skierowana w tłum, w wyniku której śmiertelnie ranny został także Cymerys-Kwiatkowski.
Mimo późniejszych aresztowań w Radomiu struktury konspiracyjne nie zostały rozbite. W całym Królestwie Polskim śledzono rozwój wydarzeń w Imperium Rosyjskim, gdzie narastający kryzys gospodarczy, spadek dochodów i wzrost cen żywności prowadziły do coraz liczniejszych wystąpień społecznych. Kulminacją był 22 stycznia 1905 roku, gdy w Petersburgu pokojowa demonstracja około 140 tysięcy osób została rozproszona przez wojsko. Oficjalnie zginęło 130 osób, nieoficjalnie liczba ofiar miała przekroczyć 800.
Zobacz też: Radom ogłasza niepodległość
W odpowiedzi PPS wezwała robotników w zaborze rosyjskim do strajku powszechnego. W Radomiu rozpoczął się on 31 stycznia 1905 roku i szybko objął całe miasto. Komitet Robotniczy PPS ogłosił odezwę z postulatami, obejmującymi między innymi ośmiogodzinny dzień pracy, płace minimalne, ubezpieczenia społeczne, wolność słowa i równe traktowanie bez względu na wyznanie i narodowość.
3 lutego blisko tysiąc strajkujących ponownie zgromadziło się w centrum miasta i ruszyło pod siedzibę władz gubernialnych. Po kolejnych zapewnieniach o konieczności oczekiwania na decyzje z Warszawy demonstranci próbowali wedrzeć się do budynku. Żołnierze otworzyli ogień. Na ulicy Lubelskiej pozostały ciała 14 zabitych, a kilkudziesięciu rannych przewożono do szpitali i prywatnych mieszkań. W kolejnych dniach zmarło co najmniej 13 spośród nich.
Kresy.pl/IPN











